165 obserwujących
1855 notek
4457k odsłon
2581 odsłon

W jutrzejszym Marszu Niepodległości winni wziąć udział także ludzie opozycji

Wykop Skomentuj216

Dlaczego tak uważam jak napisałem w tytule notki? Powiem to na końcu, ale najpierw chciałbym Państwu coś bardzo ważnego przypomnieć.

W dniu 17 listopada 2012 miałem zaszczyt uczestniczyć w uroczystej promocji patriotycznego albumu pt. „Oburzeni”, która odbyła się w auli Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Spotkanie rozpoczęło się poruszającym wystąpieniem śp. kardynała profesora Stanisława Nagy. Człowieka wielkiego formatu o gorącym polskim sercu i pięknym umyśle, intelektualisty, teologa, gorącego patrioty i najbardziej w polskim Kościele Katolickim nieustraszonego głosiciela prawdy. Kardynał między innymi powiedział, że patriotyczne marsze 29 września i 11 listopada 2012, które zgromadziły na ulicach Warszawy morze przybyłych z całej Polski ludzi różnego wieku i poglądów dały zaczyn ruchu społecznego, który trzeba nazwać „Małą Solidarnością”, gdyż na tych demonstracjach odrodził się duch „tamtego wielkiego czasu”. Kardynał zaakcentował, że ten nowo narodzony ruch jest tak silny, że może zmieniać rzeczywistość, ale co bardzo ważne budując, a nie niszcząc. Że jest to ruch obywateli Rzeczpospolitej świadomych swoich praw i walczących o własną godność. Że jest to zryw łączący wiele różnych nurtów oburzenia, przeciwko jakości polskiej demokracji, arogancji władzy, obłudzie mediów głównego nurtu, a także przeciwko wykluczeniu i rozwarstwieniu ekonomicznym obywateli, łącznie z kształtem współczesnej kultury. Że jest to ruch ludzi przekonanych o swoich racjach nastawiony na rozmowę i dialog uznający politykę, jako jedną z wartości naszej rzeczywistości.

A teraz przytoczę fragmenty rzeczonego wystąpienia kardynała Nagy, które moim zdaniem powinno przejść do historii, jako manifest nowej „Solidarności” ( szczególną uwagę proszę zwrócić na ostatni akapit ), cytuję za kardynałem profesorem:

 „Na manifestację z 29 września 2012r. nie można patrzeć w sposób wyizolowany. To jest zwieńczenie pewnego procesu, który od jakiegoś czasu w Polsce się toczy, ale którego dotychczas nie dostrzegaliśmy w całej jego sile i wielkości. Może nawet niektórzy z nas nie chcieli go zauważać, choć jest procesem zupełnie wyjątkowym. Od początkowych lat komunizmu w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że społeczeństwo nie wychodzi na ulicę, ażeby wyrazić swą niezależną opinię lub żądania. To było najsurowiej zabronione. Moje pierwsze zetknięcie z tym, że społeczeństwo spontanicznie i bez pozwolenia wyszło na ulicę, by taką opinię zademonstrować, to moment, gdy okazało się, że kard. Karol Wojtyła został wybrany papieżem. To była pierwsza tego typu zbiorowa reakcja społeczeństwa, która nie wywołała interwencji milicji. Jakże wówczas wszyscy byli faktem tym zaskoczeni, jakże zaskoczona była władza, ale Polacy wiedzieli już wtedy, co robić. Odczuli w swej świadomości, że trzeba to wielkie wydarzenie, wydarzenie jakże radosne, natychmiast zademonstrować poprzez wyjście na ulicę. I na tym się właściwie skończyło, jeśli chodzi o pokojowe marsze.

Przedtem, ale i potem były pokojowe wyjścia na ulicę za pozwoleniem i na hasło komunistycznej władzy. Wyjścia na pochód pierwszomajowy. Społeczeństwo nigdy za rządów komunistów samo na ulicę nie wychodziło ze swoimi sprawami tak, by nie spotkało się to z gwałtowną i brutalną akcją służb mundurowych. Jeśli wychodziło się bez obaw, to tylko ze sprawami zadanymi. Trzeba było manifestować na rozkaz – niesiono te różne sztandary z hasłami nieustannego poparcia dla partii i rzucano je po kątach zaraz po tym jak tylko padł urzędowy nakaz, żeby pochód (nie mówiło się: manifestacja) skończyć.

Teraz pojawiło się nowe zjawisko. Pojawiło się bardzo niewinnie – pod hasłem poparcia dla katolickiej Telewizji Trwam, a więc pod hasłem jakiejś sprawy społecznej. Pojawiły się manifestacje nienakazane odgórnie, ale chciane i popierane przez dużą, coraz większą część społeczeństwa, organizowane oddolnie. Początkowo tylko w niektórych miastach. Polska wypełniła się tym wychodzeniem na ulicę – nie dość, że nie nakazanym przez władzę, to na dodatek – wbrew tej władzy. Manifestacje te przeobraziły się w cały ruch społeczny, będący wyrazem nowej narodowej solidarności. Mamy prawo to tak nazywać, są ku temu przesłanki. Po pierwsze marsz „Obudź się Polsko” 29 września był pokojowym pochodem już w dużo szerszej sprawie niż sama katolicka telewizja. Po drugie – przybyli ludzie z całej Polski, nie tylko z jednego miasta, przybyła ich olbrzymia rzesza, blisko pół miliona osób. Po trzecie manifestowali ludzie w różnym wieku. Po czwarte, Marsz odbył się pod okiem policji, która w wielu przypadkach pomagała, choćby organizacyjnie, żeby wszystko odbyło się poprawnie. Nie musiała ingerować – nie było potrzeby. Wszystko odbywało się spokojnie, sprawnie, z powagą. To nie są kwestie przypadkowe. Może ten ruch przeobrazi się z czasem w jeszcze coś innego. Może jest początkiem czegoś wielkiego?

Wykop Skomentuj216
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka