Przedłużająca się wojna przepoczwarza hełm wodza w nocnik. I to właśnie w tym nocniku Putin teraz się prezentuje w całej swej okazałości. A skala popularności jest tutaj taka, że ho-ho!. Co więcej, na jego głowę, na głowę Putina, urynał został odziany z pełną zawartością, która była gromadzona przez cztery lata. I ta zawartość rozlała się na mordzie dyktatora wraz z płomieniami fabryk, olejem opałowym i krwią milionów ludzi. Tak mniej więcej udało się stworzyć całkiem niewąski koktajl. Tu trzeba przyznać, że z tymi zaciekami Putinowi do twarzy. I ten kwach leje się obficie, nadając czekiście podobieństwo do Frankensteina. Ale ktoś musi zlizywać ten koktajl i delektować się smakiem. I bidulka Sobczak, i Simonian, i Sołowjow, cóż, wszyscy oni są zawodowcami, cmokają z zapałem w trakcie degustacji odchodów naczalstwa. Stąd też wciąż jeszcze przebywają na wolności. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
79
BLOG
Czyli urynał wodzunia



Komentarze
Pokaż komentarze (7)