20 obserwujących
474 notki
318k odsłon
  854   1

Mark Brzezinski a paszport mojej żony

Jak donosi na swym internetowym portalu dziennik „Rzeczpospolita” Mark Brzezinski zostanie ambasadorem USA w Polsce po uprzednim zrzeczeniu się prawa do obywatelstwa polskiego

Bloger Stary Wiarus całkowicie nie zgadza się taką terminologią i uważa, że Brzezinski co najwyżej może zrzec się obywatelstwa polskiego, które z mocy prawa posiada. I trudno się z nim nie zgodzić, bo termin „prawo do obywatelstwa” jest koślawy, a jego konsekwencje są idiotyczne:

– Anonimowy Amerykanin (a także Urugwajczyk, czy Mozambijczyk), który ożeni się z obywatelką polską i z nią w Polsce zamieszka uzyskuje prawo do starania się o obywatelstwo polskie, które zapewne z czasem zostanie mu przyznane. 

Mark Brzezinski miałby być takiego prawa pozbawiony, gdyby w przyszłości i po zakończeniu swej misji w Polsce dokonał podobnego wyboru? Przecież to absurd. Zresztą „Rzepa” sama sobie zaprzecza pisząc:

Lustrzane przepisy obowiązują w USA. W Waszyngtonie funkcji dyplomaty obcego państwa nie mogą pełnić amerykańscy obywatele.

A zatem obywatele amerykańscy, a nie obywatele „posiadający prawo do amerykańskiego obywatelstwa” O żadnym „lustrze” nie ma mowy, to jest co najwyżej krzywe zwierciadło.

Stary Wiarus poświęcił kilka swoich ostatnich notek konsekwencjom idiotycznej ustawy o obywatelstwie polskim podkreślając, że tak skonstruowana ustawa jest w stanie wyczarować obywatela polskiego niczym iluzjonista królika z kapelusza i oświadczyć wielu osobom, że są obywatelami polskimi ku ich niekłamanemu zdziwieniu.

Tym razem polski urzędnik (czytaj: nadzwyczajna kasta) z pomocą idiotycznego prawa zaszachował kandydata na urząd ambasadora; duże osiągnięcie, ale to nie jest jeszcze kres ich możliwości.

Moja żona, która jest wyłącznie obywatelką polską i ma w Australii status „permanent resident” udała się do konsulatu RP w Sydney, by odnowić nieważny polski paszport. Tam jej odpowiedziano, że wniosku nie mogą przyjąć, bo …nie wiedzą czy jest polskim obywatelem. Pani konsul, Monika Kończyk wprowadziła bowiem zwyczaj (który jej podwładna tłumaczyła „koniecznością dostosowywania się do standardów unijnych”), że osoby, których polski paszport stracił ważność przed 1 stycznia 2013 roku muszą uzyskać poświadczenie obywatelstwa od wojewody (tego wojewody, gdzie po raz ostatni przed wyjazdem mieszkali, a jeśli nie mieszkali nigdy – to wojewody mazowieckiego). Czyli zbieraj teraz z Polski akty urodzenia, małżeństwa itp. dokumenty. List polecony idzie z Polski ponad miesiąc, a konsulat ze względu lockdown w Sydney zamknięto dla interesantów, wizyta za miesiąc, by złożyć wniosek o potwierdzenie obywatelstwa, dopiero jak jaśnie pan wojewoda poświadczy, to można składać wniosek o paszport, czyli wydanie paszportu może się przedłużyć nawet o 1,5 roku.

Czyli:

Amerykanin chce zostać ambasadorem USA w Polsce, nasze władze „już wiedzą”, że jest „Polakiem”.

Polka i nieposiadająca obcego obywatelstwa kobieta, żyjąca zagranicą chce nowego paszportu:

polskie władze „już nie wiedzą” czy jest nią nadal.

Nie wiedzą mimo, że w Polsce się urodziła, nadano jej numer PESEL, w Polsce się kształciła, 21 lat pracowała, pochowała w Polsce polskich rodziców, którzy nigdy zagranicą nie byli, dwukrotnie wyszła za mąż, urodziła dwoje dzieci i nie posiada żadnego innego obywatelstwa! A zrzeczenie się polskiego obywatelstwa jest niemal niemożliwe. 

To nie są żarty, to już jest łamanie praw człowieka: obywatele mają do paszportu, obywatele mieszkający zagranicą mają je tym bardziej!

Wstyd, pani konsul, wstyd!

Z ciekawości sprawdziłem jak to jest w przypadku Niemców, którzy przebywają w Australii i po latach zapragną mieć niemiecki paszport, zajrzałem na stronę konsulatu niemieckiego i dowiedziałem się, że potrzebny jest wniosek, opłata, akt urodzenia, australijski dowód tożsamości z fotografią (najlepiej prawo jazdy, a z ich braku „photo ID” wydawane dla osób, które prawa jazdy nie posiadają, oraz:

albo: wydruk z VEVO, czyli Visa Entitlement Verification Online, który można uzyskać za pośrednictwem internetu za darmo po założeniu konta online tutaj, jeśli nie posiada się australijskiego obywatelstwa

albo: kopię aktu naturalizacji, jeśli się takowe uzyskało.

W przypadku osób, które zmieniły nazwisko np. poprzez małżeństwo, także kopia australijskiego aktu małżeństwa. Z tym, że dokumentów sporządzonych w języku angielskim nie trzeba tłumaczyć. To są, Pani konsul standardy unijne i taka jest różnica między państwem poważnym (Niemcy, co by o nich nie sądzić), a niepoważnym, czyli naszą wciąż nieszczęśliwą Polską; Pani jednak preferuje białoruskie: petent najpierw ma zgłupieć, a po tym podporządkować się, bo jeśli nie:

Ja i mój syn załapaliśmy się na daty ważności wyznaczone przez Panią Konsul, dostaliśmy polskie paszporty, ale:

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka