182 obserwujących
1957 notek
3226k odsłon
5121 odsłon

Kazik, moje zdziwienie jest większe niż Twoje...

Wykop Skomentuj316

image

No i po raz kolejny obrońcy zgwałconej przez dyktatora wolności wylądowali w krzakach, dodatkowo z ręką w nocniku. Nie od dziś wiadomo, że żądza zemsty, żądza odegrania się, żądza władzy za wszelką cenę odbiera rozum i racjonalny osąd. Uciekamy się do podłych metod i łajdackich środków. Iluż to greckich tragików się nad tym biedziło, a później mniej lub bardziej udolnych szekspirów. Wszystko na nic. Liczy się tylko tu i teraz. Nie ma przeszłości i przyszłość nieważna. Twarz, nazwisko, honor, uczciwość zawodowa ? Kogoś to interesuje ? Wiadomo już, że doszło do manipulacji, a chwilę później do swego rodzaju samosądu i zbiorowego szaleństwa. I jedno i drugie i trzecie jest nie do zaakceptowania przez ludzi uważających się za miłujących wolność i twórcze swobody. Obie strony przyznają, że " trójkowe" plebiscyty na najlepszą piosenkę były ściemą. Dochodziło do dodawania i odejmowania głosów według kryteriów znanych jedynie prowadzącym audycję. Plebiscyty miały tyle wspólnego z głosowaniem słuchaczy, co miał wspólnego z demokracją wybór I sekretarza partii w krajach demokracji ludowej. W związku z czym my dziś nie wiemy jaka była rzeczywista wartość artystyczna tych utworów, które triumfowały we wszystkich wcześniejszych edycjach listy przebojów. W tym momencie profesjonalizm i autorytet muzycznego guru, red. Niedźwieckiego, padł na pysk. Gdyby w Polsce istniał naprawdę niezależny rynek mediów dziennikarz po czymś takim nie zostałby zatrudniony przez żadną szanującą się rozgłośnię. Co zatem powinien zrobić Niedźwiecki dla ratowania honoru, a przede wszystkim swojej zawodowej rzetelności i uczciwości ? Powinien od rana do wieczora bronić etosu swojego zawodu. Powinien być ze swoimi słuchaczami im przed wszystkim objaśniać to do czego doszło podczas ostatniej edycji listy przebojów, bo to o nich chodzi i to ich mają cały czas na względzie. Tak twierdzą. To sól ich pracy. Nie pracy, misji, bo oni pełnią misję. Tymczasem co zrobił Niedźwiecki ? Rzucił tę robotę jakby był palaczem w kotłowni osiedlowej, a nie dziennikarzem z ponad 30 - letnim stażem.

Nie oszukujmy się, w Polsce nie ma dyktatury, przynajmniej dla tych co pamiętają dyktaturę komunistów. " Wyrzuceni" z pracy dziennikarze nie muszą kupować taksówki i stawać " na słupku " przed Dworcem Centralnym, aby wyżywić rodzinę, tak jak bywało w stanie wojennym. Ubawiła mnie kiedyś troska wiernych widzów, którzy niemal chcieli zrzucać się na utrzymanie rodziny red. Kraśki bez pardonu wyrzuconego z TVP, a ten jakby kpiąc sobie z wiernych darczyńców kupił BMW Z4 w cenie katalogowej. W Polsce istnieją niezależne rozgłośnie i stacje telewizyjne gotowe użyczyć 100 % czasu antenowego, aby red. Niedźwieckiemu dopomóc w szukaniu prawdy całą dobę. A przede wszystkim w zrzuceniu odium przekupnego, skorumpowanego muzycznego redaktora - arbitra, który podług sobie znanych reguł jednych wywyższa, a innych strąca w muzyczny niebyt.

A co powinien zrobić Kazik ? Powinien bez wahania wycofać utwór z plebiscytu. Pal licho popularność, pal licho odsłony na You Tubie i związana z tym kasa. Artysta pozostaje artystą i zwycięstwo w takich okolicznościach, niezwykła popularność utworu spowodowana wartościami poza artystycznymi powinna poruszyć artystę - buntownika. Jeśli tego nie zrobi dojdziemy do kolejnej konstatacji. Być może wszyscy artyści, którzy przestają mieścić się w stare połatane portki z czasow dawnych triumfów, kiedy przytyją, kiedy staną się starymi, cwanymi zgredami zaczynają uczestniczyć w czymś z czego w przeszłości szydzili, kontestowali i zwalczali. Jeżeli Kazik tego nie zrobi to moje zdziwienie będzie większe, niż jego zdziwienie kiedy liczy lajki, srajki, tłity i kasiorkę z tytułu nadzwyczajnie wysokiej popularności takiej sobie piosenki śpiewanej przez artystę ważącego więcej, w kilogramach oczywiście, niż 30 lat temu. 

PS. Ja nie prowadzę bloga muzycznego, więc na muzyce mogę się nie znać. Znam się za to nie najgorzej na uniwersalnych regułach zawodowej uczciwości i profesjonalizmie. Prowadzę od jakiegoś czasu bloga motoryzacyjnego, więc zwycięstwo Kazika mogę porównać do zwycięstwa Citroena DS w Rajdzie Monte Carlo w 1966, kiedy trzeba było zdyskwalifikować, z błahego powodu, Mini Coopera, bo jego trzecie z rzędu zwycięstwo było nie do zaakceptowania przez pewne kręgi " fanów" automobilizmu. W dużym skrócie, chodziło oczywiście o kasę. Tu chodzi o politykę, co na jedno wychodzi. W tle zawsze kasa, Kazik. Prawda ? 


Wykop Skomentuj316
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura