195 obserwujących
2063 notki
3509k odsłon
  4812   0

KL Volkswagen. Dlaczego mnie to nie dziwi ?

image

KL Sachsenhausen 

Dzisiejsza salonowa notka z rewelacjami " Die Zeit " dotyczącymi prawdopodobnego zatrudniania przez koncern Volkswagena więźniów chińskich obozów koncentracyjnych, nie jest dla mnie zaskoczeniem. 

Nie była również zaskoczeniem dla wielu komentatorów pod notką. Wiedza o praktykach niemieckiego biznesu teraz i w przeszłości nie jest dla nas niczym nowym. Choć wiedza ta nie jest powszechna, to nie jest też fragmentaryczna, szczątkowa. Zaskoczeniem może być jedynie dla samych Niemców, którzy przekonani są o tym, że Niemcy to dziś forpoczta państw z wzorowo funkcjonującą demokracją. Nie dopuszczająca myśli, że Niemcy są dziś poważnym handlarzem bronią. Niejednokrotnie łamiącym unijne ustalenia i dyrektywy w tej dość trudnej, dla każdego demokratycznego państwa, kwestii. Co gorsza sprzedającym broń do krajów gdzie toczą się wojny domowe i nie przestrzega się elementarnych praw człowieka.

image

Zbudowany na bazie Volkswagena wóz bojowy do zwalczania rebeliantów na sawannie. 


Niemcy bywają zaskoczeni kiedy dowiadują się, że niemieckie banki zarabiają na greckim kryzysie. Bywają też zaskoczeni kiedy ich prezydentowi wymknie się, że Bundeswehra powinna uczestniczyć w rozmaitych misjach wojskowych na świecie, w ramach ochrony żywotnych niemieckich interesów. Każdemu zdarzają się niefortunne wypowiedzi, nawet prezydentowi Niemiec. 

Korzystanie z pracy więźniów obozów koncentracyjnych nie jest w Niemczech niczym nowym, to stara wojenna praktyka, ujęta w przeszłości w bardzo precyzyjne państwowe przepisy. Niemcy, w tym zarządzający niemieckim przemysłem, są pragmatyczni, więc byłoby dziwne gdyby z możliwości jakie daje wojna nie skorzystali. A że armię mieli nadzwyczaj sprawną, więc byli również w stanie wygenerować sytuacje, które takie praktyki umożliwiały. Skoro jesteśmy przy firmie Volkswagen, to jeszcze w 1944 roku, podczas organizowania transportów węgierskich Żydów, kadrowi koncernu byli obecni na rampie w Auschwitz angażując od ręki kowali, tokarzy, frezerów i inżynierów niezbędnych w przemyśle motoryzacyjnym. W Niemczech powołano również dość specyficzne ministerstwo, Urząd d/s Rozwoju Gospodarczego Rzeszy, którego zadaniem było kojarzenie biznesów, z " biznesami " prowadzonymi w kacetach. 

image

Modelowym przykładem takiej współpracy może być obóz w Sachsenhausen oczko w głowie Reichsführera SS, obóz wzorcowy. Założony w 1936 roku miał być poligonem doświadczalnym tworzonego właśnie systemu kacetów, a potem obozów zagłady. Tu szkolono personel, tu tworzono procedury, tu szukano rozwiązań jak ten system udoskonalić, zoptymalizować. Wszyscy " wielcy i sławni " świata obozów - min. Rudolf Höss - zaliczyło tą jedyną w swoim rodzaju alma mater. W Oranienburgu zainstalował się również, zorganizowany przez Theodora Eicke, Inspektorat Obozów Koncentracyjnych, swoiste korpo, które nadzorowało i odpowiadało za funkcjonowanie wszystkich niemieckich obozów w okupowanej Europie.

image

Sachsenhausen. Inspektorat Obozów Koncentracyjnych 

Tu doskonalono metody zabijania, tu inżynierowie i chemicy niemieccy z Instytutu Technologicznego SS przy KL Sachsenhausen, na podwoziu samochodu Opel  Blitz skonstruowali  mobilną komorę gazową, której używano min. przy likwidacji obozu w Chełmnie n/ Nerem. Tu eksperymentowano z lekami, tu szukano skutecznych metod leczenia poparzonych  iperytem.

image

Stoły sekcyjne KL Sachsenhausen 

W Sachsenhausen funkcjonowało też pewne bardzo specyficzne komando, komando bardzo solidnych fachowców, takich fachowców - fałszerzy, że Bank of England do dziś doliczyć się nie może ile to fałszywych funtów szterlingów wpuścił im do systemu bankowego kanclerz Niemiec Adolf Hitler. Niemcy nie lubią  i nie robią  fuszerki. Dziedzina jest bez znaczenia. 

image

Alma Mater kadry menadżerskiej w kacetach 

Niemiecka organizacja pracy, niemiecka solidność i pracowitość, niemieckie rzetelne podejście do rzemiosła, niemieckie społeczne zorganizowanie i zaangażowanie to są sprawy budzące powszechne uznanie. To zachowania bardzo pożądane w nowoczesnym świecie, bo pozwalają na realizację wielkich projektów. Jednak bezrefleksyjna wiara w fachowców bywa czasem zgubna, rzetelne, perfekcyjne podejście do rzemiosła może mieć dla bliźnich skutki fatalne. Z tej rzemieślniczej rzetelności, niemieckiej perfekcji, z chęci zrobienia wszystkiego jak najlepiej, wzięło się najbardziej nieludzkie komando w historii kacetów, czyli Schuhlaufer - Kommando.

Jak wygrać wojnę bez butów ? Bez butów wojny wygrać nie można. Wiedział to już Napoleon, więc w celu obniżenia kosztów obuł swoją infanterię w dwa identyczne buty. Dzięki temu piechur niósł w plecaku jeden but, kiedy but się rozleciał zakładał zapasowy, a wieczorem na biwaku oddawał zepsuty but pułkowemu szewcowi i pobierał drugi. Genialne rozwiązanie, marsz piechurów odbywał się bez zakłóceń.

Lubię to! Skomentuj171 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka