
Jerzy Owsiak zadeklarował, że orkiestra będzie grała do końca świata i o jeden dzień dłużej, zatem ja do końca świata i o jeden dzień dłużej będę informował jakie formy przybiera działalność charytatywna w Wielkiej Brytanii. Bo ludzie w demokratycznym, obywatelskim społeczeństwie mają prawo wiedzieć jak się to robi gdzie indziej. Modus operandi Owsiaka nie jest jedynym i ostatecznym sposobem prowadzenia działalności dobroczynnej. Podejrzewam, bo nie mamy rzetelnych danych, że jest najdroższą, najmniej skuteczną formą dobroczynności, zważywszy na proporcje pomiędzy organizowaniem koncertów, wymagających kosztownej obsługi, a kwotami zebranymi podczas kwest.
W Zjednoczonym Królestwie sprawy dobroczynności reguluje Charities Act 2006 w oparciu, o który działa Charity Commission(dla Anglii i Walii), dodatkowy urząd to Charity Tribunal, który rozstrzyga wszystkie sporne kwestie miedzy Charity Commission a towarzystwami dobroczynnymi, obie instytucje podlegają królowi. Organizacja dobroczynna planująca zebrać więcej niż 5000 funtów musi zostać zgłoszona do Charity Commission, jeżeli w ciągu roku zostanie przekroczona kwota 500 tys.funtów finanse fundacji podlegają niezależnemu audytowi księgowemu. Instytucje prowadzące kwesty mogą zatrudniać oprócz wolontariuszy tzw.fundraiserow czyli zawodowców, ci jednak musza informować darczyńców iż są wynagradzani. Instytucje prowadzące kwesty maja obowiązek informowania lokalnych władz o prowadzonych kwestach.

Bardzo popularne są kwesty door to door - dla mnie budujące - pokazujące stopień wzajemnego społecznego zaufania.Osobie takiej podaje się swoje dane osobowe, numer konta!!! i SortCode!!! ustanawiając stała donacje poprzez DirectDebit i miesiąc w miesiąc znika z naszego konta np.10 funtów,bo dobroczynność wcale nie wymaga ostentacji, choć niektórym to bywa potrzebne.
Osoba pragnąca rozpocząć zbiórkę pieniędzy na jakiś cel charytatywny może zasięgnąć informacji w Charity Commission, może zbierać fundusze samodzielnie, zwykle jednak doradza się takiej osobie by dołączyła do którejś ze 180 tysięcy organizacji charytatywnych zarejestrowanych w Anglii i Walii, bowiem zespołowe, systematyczne działanie przynosi zdecydowanie większe korzyści.
Bardzo popularne są tzw.Charity Shop prowadzone przez organizacje charytatywne, zatrudniające głównie wolontariuszy. Czegoż tam nie ma ?jakieś stare książki, stare meble, odzież, naczynia pamiętające czasy Wielkiego Kyzysu, stare czarne płyty gramofonowe, takież i do nich stare adaptery, wszystko od ofiarodawców i wszystko do kupienia za marne pare pensow. A wszystko razem na zbożny cel, bo podobno oceany składają się z kropelek wody.
Dane ze strony Charity Commission za 2010
Main charities 161,700
Income - 53,200,000,000
Spending - 51,000,000,000
Own use assets - 52,200,000,000
Investments - 77,700,000,000
Z tą naszą dobroczynnością to jakieś fatum albo nasz brak zorganizowania i impulsywność w działaniu,na to utyskiwał już Bolesław Prus w swoich Kronikach tygodniowych pisanych dla Kuriera Warszawskiego. Zorganizowanie balu charytatywnego w stolicy Guberni warszawskiej pochłaniało więcej rubli niż dochód osiągany podczas kwesty na tymże balu. Ciernistą drogę przechodzi Towarzystwo Dobroczynności.
Jego roczne wydatki dosięgają 85 000 rs, deficyt 15 000 rs - liczba kandydatów do zapomogi wzrasta - liczba dziadów nie zmniejsza się ani też piękniej pachnie zgnilizna nędzy. Z drugiej strony ofiarność publiczna nie pasuje do zamiarów Towarzystwa, które chciałoby wykroić płaszcz z materiału wystarczającego ledwie na kurtkę. Stąd lamenta na sesjach, stąd potrzeba „obmyślania nowych środków”, z których każdy ma na celu pompować z publiczności nowe ofiary, nie zapobiegające szerzeniu się biedy i demoralizacji.

Inne tematy w dziale Społeczeństwo