173 obserwujących
1841 notek
2904k odsłony
3205 odsłon

Mój COMING OUT u stomatologa

Wykop Skomentuj101

image

Ból zęba zaczął się już w Bordeaux. Po powrocie nie było lepiej, wręcz przeciwnie, ból się wzmagał. Zacząłem doświadczać czegoś, co coraz bardziej przywoływało tytuł znanej powieści Aleksego Nikołajewicza Tołstoja. Zaznaczam, że ja swoje notki adresuję do czytelnika inteligentnego. To stary ząb i gdyby nie ból nie wart byłby uwagi. Był jakieś kilkanaście lat temu leczony, miał nawet jakąś koronkę. Złamała się przy samym fundamencie podczas degustacji ormiańskiego barana, przyrządzonego na sposób narodowy. Baran był tak twardy, że chyba pamiętał czasy kiedy Ararat leżał jeszcze po stronie ormiańskiej, a nie tureckiej. Ząb się złamał, ówczesna technika stomatologiczna nie pozwalał na odbudowę, ząb to nie jest w końcu jakiś Mariensztat.

Dentysta zdecydował : jak nie boli to niech zostanie. Lepsze pół zęba niż brak zęba. Będziesz mógł pan na niego wziąć sobie coś do czasu do czasu. Trwał ten ząb aż do teraz. Chciałem nawet lecieć z tym bólem do Tbilisi i tam posmakować dentystycznej egzotyki. Skoro kaukaska kuchnia wyrządziła szkodę, niech kaukaski dentysta ją naprawi. Przypomniałem sobie jednak radę dentysty sprzed lat, który odradzał picie wcześniej niż 48 h po ekstrakcji. Dwa dni w pobytu w Gruzji miałoby mi wypaść ? Dwa dni w dolinie Alazani o suchym zakonie. Nigdy. Zdecydowałem się na ekstrakcję. Tu i teraz, natychmiast. Chłopaki nie płaczą, no chyba, że bez znieczulenia. Ponieważ intensywnie pracuję po 12 h dziennie, więc wizyta w gabinecie normalnym nie wchodziła w grę. Haruję teraz na skupie od rana do wieczora, odpracowuje Bordeaux i zapracowuje na Gruzję. Pojechałem na pogotowie stomatologiczne. Pogotowie ma również tę zaletę, że jest tańsze. Rwanie zęba kosztuje £ 54, natomiast na pogotowiu tylko £ 28. Standardowe ubezpieczenie z tytułu zatrudnienia nie zezwala na korzystanie z bezpłatnej opieki stomatologicznej. Lepiej mają zarejstrowani bezrobotni i pobierający benefity, nie muszą płacić. Niestety okazało się, że NHS oszczędza i od 1 października uruchomiono infolinię, pod którą pani konsultantka decyduje jaką akcję z zębem podjąć. Najcześciej kieruje do gabinetu mającego w ramach swoich obowiązków nocny dyżur. Zadzwoniłem. Miły głos w słuchawce poinformował, że wszystko będzie nagrywane w celu szkolenia personelu, oraz w celu zapobieżenia werbalnym atakom na pracowników NHS. Człowiek nagrywany jest mniej awanturujący się i bardziej kulturalny. Oczywiście jeśli o fakcie nagrywania jest poinformowany. Nie dotyczyło to jednak nagrań w warszawskim Sova Studio. Po formule z automatu odezwał się żywy, miły głos. Pani spytała mnie o imię, adres zamieszkania, datę urodzenia oraz numer ubezpieczenia, spytała czy pracuję lub pobieram benefity. Potem standardowo wywiad medyczny.

- Jak długo boli ?

- Czy mam zapuchniętą twarz ?

- Który to ząb ?

- Czy biorę jakieś leki ? 

- Czy jestem alergikiem ?

- Czy kiedykolwiek odnotowałem histoię

z utratą przytomności ?

- Czy mam problemy z krzepliwością krwi ?

itd, itd

Kiedy przebrnęliśmy przez większość pytań, pani na infolinii spytała nagle

- Czy jesteś homoseksualistą ?

Zamurowało mnie. Gdyby to był facet pomyślałbym, że szuka partnera na sobotę, ale to był ewidentnie kobiecy głos. Zdziwiony zacząłem się zastanawiać czym różni się rwanie zęba homoseksualiście od takiego samego rwania u heteroseksualisty. Chciałem nawet zażartować, i dokonać quasi - coming outu. Jednak moja niecna, do szpiku kości zepsuta wyobraźnia zaczęła podsuwać mi obrazy jak dentysta z asystentem zamiast wyrwać mi ząb, próbują go wypchnąć wiadomym sposobem. Odegnałem te obrazy z filmu porno klasy B i wystękałem

- Nie !

Myślalem naiwnie, że to już koniec podstawowego zestawu pytań. Ależ gdzie tam. Niewyżyta konsultantka stomatologiczna dalej atakuje mnie seksualnie i próbuje dowiedzieć się czy śpię na górze, na dole czy po środku, pyta więc

- Czy jesteś biseksualistą ?

Dalej nic nie rozumiem. We właściwym sensie tego słowa chyba nie jestem. No chyba, że jej chodzi o dwie kobiety i jednego faceta, czyli tzw. przekładaniec. Chyba tak. Na taki biseksualizm większość facetów odpowie z ochotą - tak jestem biseksualny. A jeśli nie, to znaczy, że kłamią, bądź zabili w sobie pierwotny zew natury. Odpowiedziałem jednak zgodnie z definicją

- Nie, nie jestem biseksualny

To jednak sprawy nie zakończyło. Miły głos zapytał

- Czy jesteś straight ?

- Yes, Yes, Yes - przypomniałem sobie bojowe zawołanie Kazia Marcinkiewicza, kiedy jeszczy był samcem - alfa i strugał macho w londyńskim City. Źle się to skończyło, bo teraz trzeba skakać przez balkon uciekając przed komornikiem. Ale charakter ma i trzeba oddać honor. Choć cykor, no ale cóż, komornicy głusi są na orientację seksualną. Kroją wszystkich równo.

Wykop Skomentuj101
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości