21 obserwujących
254 notki
250k odsłon
  163   1

Jaka władza to i takie działanie

Muszę przyznać, że PiS ma pecha, a wydawałoby się, że jest to zgrupowanie teflonowe i nic nie przykleja się do tej politycznej opcji, i każde świństwo zostaje temu ugrupowaniu darowane przez własnych akolitów. Ale stało się inaczej. Już są ruchy poziome w tym ugrupowaniu i to z powodu wydawałoby się błahego, bo przecież szczepić się należy i to powinno cechować każdego normalnego człowieka. W PiS-ie są jednak ludzie, którzy szczepienia uznają za zło i z nim walczą, a w tym czasie mamy już blisko 30 tys. ludzi zakażonych w ciągu ostatniej doby i prawie 500 osób zmarło. Raptem rządzący stali się zakładnikami grupy oszołomów, którzy dla własnego poparcia, bądź z innych przyczyn nie chcą się szczepić. Oglądałem i wysłuchałem dzisiaj argumentów pani posłanki Siarkowskiej, której jedynym argumentem za nie szczepieniem było to, że zaszczepieni też mogą przenosić wirusa covid19. Ale ta pani zapomniała, że zaszczepieni rzadko muszą korzystać z pomocy szpitalnej, co zdarza się bardzo często ludziom nie zaszczepionym. Do tego należy uświadomić niekumatym, że nikt dodatkowych łóżek nie wyciąga z magazynów, a jedynie adoptuje łóżka przeznaczone dla innych pacjentów z różnymi groźnymi chorobami. Tym ludziom niezaszczepieni uniemożliwiają leczenie, bo zamykane są oddziały specjalistyczne. I to jest właśnie powód, że szczepić się należy i w ten sposób ratuje się życie własne i innych. I nie jest żadnym tłumaczeniem, że ktoś jest ubezpieczony, bo płaci składki. Nie, taki argument może przemawiać jedynie do ludzi samolubnych bądź skrajnie głupich.

Następnym pechem dla PiS-u stała się sytuacja na wschodniej granicy. Pan Kaczyński uważał, że powtórzy się sytuacja z roku 2015 i na plecach uciekinierów zbuduje PiS znowu większe poparcie wśród Polek i Polaków. Dlatego zablokowali rządzący dostęp mediom do bycia w pasie granicznym i wydawało się rządzącym, że wszystkie atuty ma po swojej stronie. Znowu wrócono do metod zastraszania uchodźcami i na konferencji pana mi. Błaszczaka i pana min. Kamińskiego dowiedziało się polskie społeczeństwo a i zapewne europejskie, że to terroryści, zboczeńcy, którzy mają w telefonach różne zdjęcia ich kompromitujące. Nawet pokazano przed 23:00 zdjęcie gwałtu na krowie czy klaczy. Ale też dowiedzieliśmy się, że ci ludzie to jacyś szkoleni przez tajne służby (jakie?) agenci i w tym przypadku nasuwa się zwykłe pytanie: To, dlaczego ci wyszkoleni agenci nie wiedzieli, że nie mogą mieć nic ich obciążającego na wypadek złapania? Później okazało się, że pan Kamiński pokazał zdjęcia będące od dawna w Internecie. Do czego miała służyć ta mistyfikacja? Czy chodziło o wzbudzenie nienawiści do tych ludzi? Czy już nie przenoszą chorób i jakichś insektów a teraz to ludzkie potwory? I ta sytuacja na granicy stała się wiodącą w medialnych przekazach. Opozycja została przez władzę oskarżona o współpracę z panem Łukaszenką, bo nie chwali rządzących, a wszystkie organizacje humanitarne też działają na zlecenie Mińska. Tak cały czas przedstawiano tę sytuację. Nawet pan Kaczyński uznał, że jest agresja ze Wschodu i Zachodu i istnieje wewnętrzny front, który niszczy Polskę. I taka narracja ciągle trwała do czasu kiedy to pani Merkel zadzwoniła do pana Łukaszenki a pan prezydent Macron zadzwonił do pana prezydenta Putina i… sytuacja na wschodniej granicy znacznie się uspokoiła. To był cios w splot słoneczny rządzącej Zjednoczonej Prawicy. Bo jak teraz przypisywać sobie jakieś zwycięstwo na granicy, jeśli po telefonach tych polityków sytuacja znacznie się poprawiła i to też widzą wyborcy obecnej władzy. Po miesiącach marazmu raptem pan premier Morawiecki przypomniał sobie, że istnieją Niemcy, Francja i inne kraje UE. A jeszcze nie tak dawno mówił, że niech nikt polskim władzom tylko nie przeszkadza, bo w sytuacji na granicy dajemy sobie radę. A to jak zwykle było minięciem się z prawdą, bo w Niemczech znalazło się ponad 10 tys. uchodźców. Czyli granica wschodnia była i jest dziurawa. Okazało się również, że polskie władze o tej akcji "Śluza" wiedziały już w kwietniu. Dlaczego nic nie mówiły i nie szykowały się do odparcia tego ataku dużo wcześniej? Czy zależało rządzącym, by jednak ta sytuacja na granicy stała się faktem i byłoby można zarabiać sondażowe punkty na zaistniałej sytuacji? 


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale