21 obserwujących
293 notki
270k odsłon
  164   1

Co ten pan Macierewicz nie robił, by i pisowców oszukać.

Od kilku dni cały świat żyje traumą z powodu śmierci królowej Elżbiety II. W Wielkiej Brytanii żałoba narodowa i jedność narodu w przeżywaniu traumy z powodu odejścia kochanej Królowej. Podobnie też było w Polsce po tragedii pod Smoleńskiem. Polskie społeczeństwo zamarło wówczas z powodu bólu spowodowanego tamtą tragedią. Nie miało znaczenia kto miał jakie polityczne poglądy – każdy to przeżywał. Ale do czasu zanim niektórzy politycy nie zauważyli, że ten temat może być motorem napędowym do zdobycia władzy. I zaczęły się igrzyska z tym związane. Panowie Tusk i Komorowski zostali uznani winnymi tej tragedii i dowiedzieli się, że mają krew na rękach. Tak zwyczajnie to pan Kaczyński ogłosił, chociaż żadnych dowodów nie miał. Przekaz poszedł w świat, że najważniejsi politycy w Polsce są winni śmierci Prezydenta RP, jego żony i pozostałych osób, które zginęły w tej katastrofie. Taki był początek tej hucpy związanej z tańcem na trumnach. I dopiero następnie pojawiły się: sztuczna mgła, hel, wielkie elektromagnesy i ładunki termobaryczne. W międzyczasie polskie społeczeństwo dowiedziało się, że trzy osoby przeżyły i również taką wiadomość, że ktoś ten samolot porwał, a sama katastrofa to tylko manipulacja. Każdy myślący człowiek szybko doszedł do wniosku, że nie chodzi o żadną prawdę, a jedynie chodzi o stworzenie pozoru „udowodnienia” z góry założonej tezy o zamachu. I znaleźli się tacy, którzy w to uwierzyli, bądź ze względów koniunkturalnych te działania pana Macierewicza i pana Kaczyńskiego poparli. Stworzyło się coś na wzór sekty religijnej, w której nie racjonalizm a jedynie coś na wzór dogmatu istnieje do dziś w tej grupie.

Już za rządów poprzedniej koalicji w Sejmie powstała grupa osób, która niby dążyła do wyjaśnienia „prawdy” o tej tragedii. Było dużo wielkich słów, krzyków, ale żadnych dowodów na zamach. Po objęciu władzy przez PiS ta grupa ludzi zapoczątkowała Podkomisję Sejmową ds. Katastrofy TU-154M. Nie mogła nazwać się Komisją, bo prawo wymuszało posiadanie odpowiedniego wykształcenia, znajomości zagadnień dotyczących lotnictwa i katastrof lotniczych. A trudno było wśród tych osób z tej Podkomisji znaleźć tego rodzaju fachowców. Jedni tłumaczyli, że latali samolotami (jako pasażerowie), inni jako np. architekci uważali, że takie wykształcenie wystarczy. I zaczęły się eksperymenty. Pękały parówki, dowodem stał się kpiarski wymysł rosyjskiego blogera oraz inne tego rodzaju „dowody”. A w tym czasie prowadzą śledztwo prokuratorzy. I w tym przypadku liczą się fakty.  

Do pracy śledczych dotarł red. Świerczek, to ten sam, który ostatnio pokazał, które dokumenty zostały ukryte, bo świadczyły o katastrofie lotniczej a nie o zamachu. Ten redaktor już 13. kwietnia 2018 roku opublikował ten swój raport oparty na pracy prokuratorów: 

https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/sila-faktow-material-piotra-swierczka-o-katastrofie-smolenskiej,829206.html 

Pokazał on całą przebytą trasę podczas podchodzenia do lądowania TU-154M. Mimo tego, że ta wizualizacja była świetnie przygotowana, to dużym echem nie odbiła się w mediach i społeczeństwie, a pokazała faktyczną przyczynę katastrofy. Dzisiaj potwierdził to Raport NIAR, który powstał na zlecenie Podkomisji pana Macierewicza, a który został wg pana Świerczka zmanipulowany, co pokazał w swoim najnowszym dokumencie, który przede wszystkim oparł właśnie na tym Raporcie NIAR, za który polscy podatnicy zapłacili 8 mln złotych. Ale również ten dziennikarz dotarł do niepublikowanych zdjęć z tzw. eksperymentu dotyczącego wybuchu w skrzydle samolotu. Okazało się, że Podkomisja użyła zdjęcia, które nie pokazało tego, co powstało po wybuchu. Nastąpiła wg redaktora manipulacja i na dowód pokazał inne zdjęcie z tego eksperymentu, na którym widać obraz urwanego skrzydła pod wpływem eksperymentalnego wybuchu zupełnie niepodobne do tego, które powstało po katastrofie. I znowu w tym Raporcie NIAR to urwane skrzydło wygląda tak, jak na zdjęciach po katastrofie, a ten obraz w NIAR uzyskano na podstawie danych m.in. z Raportu Millera i sami naukowcy z tej firmy badali bliźniaczy samolot, by uzyskać najdokładniejsze dane odnośnie konstrukcji samolotu TU-154M. Symulację lotu dokonano na komputerze i był prawie identyczny, jak przedstawiła Komisja Millera. Ale tych symulacji pan Macierewicz nie załączył do swojego Raportu. I to wszystko można było zobaczyć w TVN24 w programie „Siła Kłamstwa” pana red. Świerczka. Myślę, że nawet ci najbardziej otumanieni smoleńską religią zaczną zastanawiać się, co ten Macierewicz nie robił, by i ich oszukać. 


Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale