Dlaczego akurat teraz?
Przyczyny tego nagłego szturmu są złożone, jednak na pierwszy plan wysuwają się dwa czynniki. Najważniejszym z nich jest wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego z 8 lipca, w którym stwierdzono, że natychmiastowe deportacje migrantów (tzw. pushbacki) przybywających do kraju drogą morską są nielegalne. Drugim aspektem, który umożliwił eskalację, było wstrzymanie kontroli granicznych przez służby marokańskie.
Hiszpania i Maroko zawarły w przeszłości umowę dotyczącą migrantów i do niedawna ściśle współpracowały w tym zakresie. W tym miejscu do gry wkracza jednak Algieria, która rywalizuje z Marokiem o wpływy w regionie i w Europie Południowej. Oba kraje toczą spór o status Sahary Zachodniej. W lipcu bieżącego roku premier Hiszpanii złożył wizytę w Algierii, podczas której sfinalizowano porozumienie o zwiększeniu dostaw gazu rurociągiem Medgaz o 10%. Choć w 2022 roku Madryt oficjalnie poparł marokańskie dążenia do autonomii Sahary Zachodniej, zacieśnienie relacji hiszpańsko-algierskich mogło w ostatnich tygodniach zostać odebrane przez Rabat jako zdrada.
Masowa presja migracyjna na hiszpańską eksklawę rozpoczęła się dokładnie 10 dni po wizycie premiera Hiszpanii w Algierii. Koincydencja ta sprawia, że tło geopolityczne staje się najpoważniejszym argumentem w dyskusji nad przyczynami obecnego kryzysu. Sytuację zaogniła dodatkowo fala dezinformacji (tzw. fake newsów) w marokańskich mediach społecznościowych, sugerująca, że granica z Hiszpanią została otwarta.
Wczoraj popołudniu władze Ceuty poinformowały, że w ciągu minionej doby na terytorium Hiszpanii przedostało się ponad 60 tysięcy osób. Około 25 tysięcy z nich zdecydowało się na dobrowolny powrót do Maroka. Niestety, co najmniej 34 osoby zginęły podczas prób przekroczenia granicy. Jest to największy tego typu kryzys migracyjny od lat, poprzednia eskalacja na zbliżoną skalę miała miejsce w maju 2021 roku, kiedy to do Ceuty w ciągu niespełna dwóch dni dotarło około 10 tysięcy osób.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)