Ostatnim powodem napięć stały się nominacje na stanowiska państwowe. Niedawne obchody Święta Wojska Polskiego z 15 sierpnia zwróciły szczególną uwagę na niepokojącą sytuację w wojsku. Tradycyjnie to właśnie w tym dniu głowa państwa wręcza kluczowe awanse oficerskie. Niestety, mimo wojny za wschodnią granicą i podwyższonego zagrożenia, wobec trwającego sporu politycznego prezydent odmawia zatwierdzania najważniejszych nominacji dla generałów, o które wnioskuje Ministerstwo Obrony Narodowej, co bezpośrednio uderza w sprawne i szybkie dowodzenie armią.
Podobny problem dotknął polską dyplomację. Głowa państwa blokuje kandydatury nowych ambasadorów proponowanych przez rząd. Przez to w tak ważnych krajach-sojusznikach, jak Stany Zjednoczone czy Ukraina, polskimi misjami kierują jedynie ich zastępcy (tzw. chargé d'affaires). Brak pełnoprawnych ambasadorów od wielu miesięcy osłabia pozycję Polski na świecie i utrudnia nam ważne międzynarodowe negocjacje.
Rząd stara się przełamać opór, ale często spotyka się z barierami prawnymi. Dobrym tego przykładem jest ostatni, bardzo bezpośredni konflikt między prezydentem Nawrockim a premierem Tuskiem. Politycy spierają się o to, kto tak naprawdę ma prawo reprezentować Polskę na międzynarodowych szczytach i kto ma decydujący głos w sprawach polityki zagranicznej. Konkretnym przejawem tego był głośny spór o wyłonienie polskiego kandydata na unijnego komisarza. Rząd ewidentnie potraktował ten wybór jako swoją wyłączną kompetencję, podczas gdy prezydent powołał się na tzw. ustawę kompetencyjną, grożąc całkowitym zablokowaniem nominacji, dopóki nazwisko nie zostanie z nim wynegocjowane i przez niego zaakceptowane. Ponadto systematyczne stosowanie przez prezydenta weta wobec najważniejszych ustaw rządu sprawia, że państwo wobec wielu spraw utyka w martwym punkcie. Dla rządu oznacza to, że możliwości wprowadzania obiecanych reform są ograniczone, a ewentualne naprawienie tej sytuacji potrwa latami ze względu na przeciągające się spory kompetencyjne.
Podsumowując, przedłużający się spór między kancelarią premiera a pałacem prezydenckim to jasny dowód na to, że system współpracy na górze władzy obecnie po prostu nie działa. Ze względu na tę wewnętrzną rywalizację państwo w wielu aspektach musi stać w miejscu. Co więcej, poprzez ten chaos i niezgodę wysyłamy zarówno naszym zagranicznym sojusznikom, jak i wrogom sygnał, że jesteśmy państwem wewnętrznie podzielonym i niezdolnym do szybkiego działania, a zamiast stanowić silny filar bezpieczeństwa, pokazujemy słabość i stajemy się łatwym celem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)