34 obserwujących
592 notki
666k odsłon
2049 odsłon

Krytyczne podsumowanie Gwiezdnych Wojen czas zacząć

Wykop Skomentuj58

Odnoszę się do kilku dziwnych poglądów wyrażonych ostatnio przez Bibliotekę Ossus i Czipa17. Problem lęku mężczyzn którzy boją się silnych kobiet i dlatego hejtują Mary Sue nie został przez nich wyrażony więc zostawiam go sobie na deser:

Gdyby internet był na takim poziomie jak teraz to Nowa Nadzieja (i cała Oryginalna Trylogia, dalej OT) byłaby identycznie hejtowana jak Ostatni Jedi i Skywalker: Odrodzenie.

Otóż nie byłaby gdyż ludziom opadły kopary na widok tego filmu. Jak Nowa Nadzieja wyglądała na tle ówczesnej kinematografii? Przewaga techniczna przekształciła się w doznania estetyczne: nagrywanie ruchomą kamerą kierowaną komputerem nieruchomych modeli dało niezwykłą jakość pokazania kosmosu i poruszających się w nim statków. Dodatkowo mamy przemyślane koncepcje estetyczne: wygląd statków na tle osiągnięć epoki. Popatrzcie sobie na kostiumy: nie ma porównania do mieszaniny kiczu i lateksu królującej w owym czasie na ekranach. Stroje szturmowców wyglądają obłędnie bo miały być wiarygodne, a nie pajacowate. Efekt fantastyczności powszechnie osiągano wtedy dziwacznością i niefunkcjonalnością. A tu mamy oprócz szturmowców jeszcze mundury imperialistów, stroje wieśniaków, Jawów, Tuskenów... Kombinezon Vadera to oddzielna historia jest.
Dalej mamy futuryzm: maszyny kroczące to wynik inspiracji najnowszymi wtedy badaniami. Nawet miecz świetlny stanowi gadżet nowoczesny dzięki nietypowym właściwościom: ostrze pojawia się po włączeniu, świeci się itp. Dodatkowo fabularnie jest użyty poprawnie, w kameralny sposób: pojedynki jeden na jeden, w zwarciu (kantyna!) itp.
Roboty mówią normalnie po ludzku, bez metalicznego przydźwięku. W owych czasach twórcy zakładali, że widz musi się zorientować po barwie głosu, że maszyna mówi. Tak jak roboty w Mrocznym Widmie. C3P0 jest tu zatem nowatorski. A że R2D2 gwiżdże? No cóż, wtedy jeszcze nie wiedzieli, że synteza mowy jest taka łatwa. Łatwiej mówić niż rozumieć.
Bezsensownie migające światełka w kabinie wymagają zaś dokładniejszej analizy. Gwiezdne Wojny wyróżniają się tu na plus, bo śwatełka sprawiają wrażenie, że sensownie migają. A roboty nie mają żadnych takich światełek w ogóle.
Mamy jeszcze fabułę: oparta na znanym wątku i jeszcze na makafinie. Wątek ten to w zasadzie jest topos: w tekstach rozmaitego pochodzenia – z odmiennych epok, napisanych w różnych gatunkach literackich przez rozlicznych autorów – występują zawsze pewne stałe elementy o takiej samej strukturze. Elementy te są ponadczasowym sposobem wysławiania się – konstantami wyrazu literatury (Ausdruckskonstanten). Curtius stwierdził, że te stałe elementy wysławiania się są tożsame z toposami, które już w starożytności sklasyfikowała i opisała teoria retoryki (za Wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Topos#Definicja_literacka ). Czyli ludzie lubią słuchać takich historii, a że tu mamy przeniesienie w kosmos więc odnosimy wrażenie, że oryginalną historię oglądamy.
II
Ostatni Jedi i Skywalker: Odrodzenie nie są nowatorskie technicznie. Na tle współczesnego kina wyglądają jak? Nie są też poprawne fabularnie, mówiąc krótko nie trzymają się kupy i są bez sensu:
Jeśli obsztorcowanie Poe'go przez Holdo ma sens to plan Holdo powinien być mądry a Poe'go głupi. Tymczasem plan Poe Damerona był mądry a plan Holdo głupi. Holdo niszczy zatem Poe'go chociaż nie ma racji. Nic dziwnego że widz się gubi. Mówiąc krótko Poe działa z sensem i podczas ataku na Dreadnaughta i szukając sposobu umknięcia przed Najwyższym Porządkiem. Leia i Holdo działają źle. Czemu za wszelką cenę trzymają się w kupie zamiast się rozproszyć?
Na razie na tym przykładzie poprzestanę. Jeśli zaś mówimy o nowatorskich technologiach to mamy regres i świat Gwiezdnych Wojen jest coraz bardziej prymitywny w porównaniu z naszym. Coraz bardzie brakuje atomu i dalekonośnych środków walki. Ta mała Gwiazda Śmierci w Ostatnim Jedi holowana jak kolubryna w Potopie. Porażka.

5 minusów klasycznej Trylogii

Czy jest to kalanie pamięci Star Warsów czy radosne gaworzenie?
I Boba Fett
Boba Fett i jego popularka jest najbardziej kuriozalnym minusem. Jeśli drugoplanowa postać, które nie kłapie paszczą w ogóle okazuje się tak wyraziście wykreowaną, że zyskuje popularność to chyba dobrze a nie niedobrze? Kto pamięta Nazira z Robin Hooda? Nie odzywał się przez pierwsze kilka odcinków ale okazał się tak dobrą postacią, że został. I tu twórcy zrozumieli i zostawili go. A Lucas wykończył Maula, który też się nie odzywał i musiał go wskrzeszać. Bo się nie zorientował w porę? Czyja wina?

W każdym razie Boba Fett dobrze grał hełmem, ciekawie wyglądał (fajną antenkę miał!), główni bohaterowie stali może za wysoko i trudno było się z nimi utożsamiać. Takie są przyczyny jego sukcesu. I chyba wylazł z tej jamy, chociaż powinien ten ratunek być pokazany w filmie. Mógł np. swoimi rakietkami usmażyć Sarlacca od środka. Nieważne, w każdym razie jego sukces to plus a nie minus.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura