Na początek zagwozdka:
Wyobraźcie sobie, że jest sobie opozycjonista i zwija go SB i proponuje współpracę. On nie zgadza się. Ale tamci mają haka: fotki nagrane jak zdradził żonę. Ale on się nie zgadza dalej. No to oni ujawniają. I jak się ma w tej sytuacji zachować żona?
Teraz przejdźmy do Ukrainy: zastanawia się ktoś w ogóle, jakie tam są strony sporu? Rosja, z którą rokowania są niemożliwe, bo nie będzie ona rokować, ma rozpisane rozmaite scenariusze: umowa nie przeszła to jest protest. Na tym proteście Putin coś tam zawsze ugra. Wypowiedzi banderowców o Przemyślu (żeby zająć) to jest ewidentne wyjście przed szereg. Z abardzo do przodu. Owszem, mają oni jakąś organizację itp, ale nie można mieć wątpliwości, że są zinwigilowani. Mają tradycyjną skłonność do pokładania nadziei w Niemczech, które to Niemcy tradycyjnie kopną ich w zadek.
Z innych graczy to możemy tu wymienić Unię Europejską. Trudno ją traktować jako poważnego gracza, zajmuje się jakimiś absurdami jak globalne ocieplenie, wiatraki, parytety, dżender, związki partnerskie itp. Z punktu widzenia Putina wciągnięcie Ukrainę w te absurdy też jest korzystne na dłuższą metę. Nie może on tu stracić.
Stawiam więc pytanie: jakie tu są interesy Polski w tym momencie?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)