alex.sorga alex.sorga
158
BLOG

Ofiary wojny...

alex.sorga alex.sorga Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 6
  W Niemczech gdy odbywają się kolejne wybory politycy partii rządzącej, a przede wszystkim Angela Merkel robią wszystko by zdobyć przychylność konserwatywnych wyborców i nie stracić miejsc w drugiej izbie niemieckiego parlamentu.
   Polityka...
   Dziedzina życia, w której wszystkie chwyty są dozwolone by utrzymać swoją pozycję przy stole władzy. A w Niemczech takim punktem newralgicznym dla partii Angeli Merkel jest oczywiście głośna, niewiele znacząca, ale potrafiąca sporo przed wyborami namieszać frau Erika Steinbach i jej Związek Wypędzonych. Z dokładnością gejzera Erika wybucha przed kolejnymi wyborami, a rządząca Merkel stara się jakoś zagłaskać pazerną na władzę konkurentkę, w zamian za głosy jej wyborców...
   Nic nadzwyczajnego.
   To tylko polityka.
 
      Kilka miesięcy temu przetoczyła się w Bundestagu batalia o "Dzień Wypędzonych" - dla uczczenia pamięci uciekających ze wschodu niemieckich rodzin. Uchwała przeszła, a niemiecka opozycja i historycy z całego świata podnieśli larum... Sama frau Steinbach była podobno wstrząśnięta obojętnością niektórych niemieckich posłów wobec losu wypędzonych.  
   Można zgodzić się z historykami, że gdyby Niemcy wojny nie rozpętali to nie mieliby wypędzonych i można zgodzić się z frau Eriką, że to nie dzieci i kobiety były agresorami, tylko Hitler...
   Problem jednak w tym, że niemieccy wypędzeni niewiele obchodzą świat, zaś konserwatywni Niemcy z maniackim uporem zrzucają winę za wojnę, na barki jednego człowieka. W ten sposób chcąc pokazać, że także byli ofiarami wojny i jakiegoś tyrana.
   Jednak o ile show biznes potrafi pamiętać o ofiarach agresji, kręcić filmy o losie bohaterów wojny, o rozstaniach i powrotach, tak o uchodźcach ze wschodu film nakręcili tylko Niemcy, a i to przeszło bez echa wśród samych zainteresowanych, mimo głośnej reklamy dochodzącej z Polski poprzez rozhisteryzowaną koalicję prezesa PiS.
   Dlaczego?
   Ponieważ Niemcy zdają sobie sprawę z tego, że to ich ojcowie i dziadkowie rozpętali piekło na ziemi, wiedzą, że przez działania niemieckich władz przetoczyła się potworna wojna, przez niemieckie wojsko ludzie smażyli się w obozach, przez niemieckie wojsko ludzie ginęli w gettach i przez niemieckie społeczeństwo ograbiano przyszłych więźniów obozów z majątku i dorobku życiowego.
   Hitler nie działał sam i swoimi rękami nie zabił nikogo. Robili to za niego inni, ci którzy wybrali go do Reichstagu, ci, którzy wysyłali swoich synów na front i ci, którzy zgłaszali się do roboty przy nadzorowaniu obozów.
   Pamiętam jedno, stare zdjęcie z igrzysk olimpijskich z 1936 roku. Berlin, stadion olimpijski wybudowany specjalnie na okoliczność igrzysk, przemawiający Hitler i kilkadziesiąt tysięcy rąk w górze w geście Heil Hitler... zdjęcie niesamowite, którego nie zapomnę do końca życia.
   Tak wyglądało poparcie społeczne dla idei faszyzmu.
   Problem dzisiejszego niemieckiego nazizmu, mimo tego, że niemieckie media bombardują opinię publiczną programami dokumentalnymi z czasów II wojny światowej, jest wstydliwie pomijany wśród niemieckich obywateli, zaś oni sami niechętnie podejmują temat okrucieństw swoich poprzedników.  
 
    Kwitnący obecnie nazizm we wschodnich landach jest raczej efektem braku pracy, wysokiego bezrobocia wśród młodych ludzi i złości, że Niemcy zachodnie tak szybko zapomniały o swoich wschodnich braciach, którym podobno wszystko się należy z racji tego, że część życia spędzili w dederowskim komunizmie.
   Jednak nie zmienia to faktu, że Niemcy mają prawo czcić swoich wypędzonych obywateli tak samo jak Polacy mają prawo czcić żołnierzy AK - tak znienawidzonych na Litwie czy Ukrainie, a Ukraińcy mają prawo czcić Banderę... każdy kraj ma swoich bohaterów i swoje ofiary niekoniecznie lubiane w innych krajach.
   I żaden protest historyków nie zmieni faktu, że niemiecka opinia publiczna jest świadoma odpowiedzialności za wojnę i na pewno nie najlepiej sobie z tym radzi. Żaden protest historyków i przypominanie, kto pierwszy zaczął nie zmieni faktu, że Niemcy są świadomi swojej przyczynowości okrucieństwa w Europie i takie Eriki Steinbach tylko przypominają im jaki balast ciągną za sobą.
   Więc nie róbmy sprawy tam gdzie jej nie ma, gdyż niejednokrotnie nasi bohaterowie są przekleństwem innych narodowości.
   Ponieważ zazwyczaj jest tak, że kat robi z siebie ofiarę, a i często nienawidzimy innych za krzywdy, które sami im wyrządziliśmy...
    alex

 

alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura