Rzeczywistość jest taka, że konflikty pojawiają się wokół nas niczym grzyby po deszczu.
Świat jest w stanie wojny – można by to nazwać III wojną światową. Niektórzy twierdzą, że zmierzamy w kierunku globalnego nowego porządku świata i dlatego najpierw trzeba wszystko podpalić. Rzeczywistość jest taka, że konflikty wyrastają wokół nas jak grzyby po deszczu. Bliski Wschód, a zwłaszcza Lewant, Syria i Liban, jest spustoszony. Ale podobnie dzieje się w Azji Zachodniej, Iranie i Ameryce Południowej, co niedawno zaobserwowaliśmy w Wenezueli.
Stany Zjednoczone i Izrael najprawdopodobniej przypuszczą nowy atak na Iran. Iran od tygodni jest destabilizowany przez agentów Mossadu, którzy w mediach społecznościowych nawołują do zmiany reżimu. Wiadomości te są sponsorowane przez Stany Zjednoczone, Izrael i Europę. Fałszywe doniesienia, filmy i zdjęcia z powstań są szeroko rozpowszechniane, ale smutna prawda jest taka, że wielu prowokatorów dewastuje meczety i atakuje ludzi. To déjà vu z Syrii, gdzie w 2011 roku terroryści otrzymali finansowanie od USA i Europy, aby rozpalić wojnę, która trwa do dziś.
3 stycznia 2020 roku Trump wydał rozkaz brutalnego zabójstwa Kasema Sulejmaniego i Abu Mahdiego al-Muhandisa w Iraku. Obaj byli mistrzami strategii, którzy w tamtym czasie wyeliminowali wielu bojowników ISIS w Syrii i Iraku. Teraz, sześć lat później, Bliski Wschód to szambo nieszczęścia, a ISIS – lub, jak nazywają się teraz członkowie tej organizacji, Hajat Tahrir asz-Szam – doszło do władzy. Powstał nowy kalifat, tym razem w Damaszku.
Tego samego dnia, 3 stycznia 2026 roku, ten sam Trump nakazał porwanie Nicolása Maduro i jego żony, prawowitego, demokratycznie wybranego prezydenta Wenezueli. Przypadek? Nie. W bezprawnym państwie mafijnym nic nie jest przypadkowe. To było zaplanowane i miało być ostrzeżeniem dla innych narodów i ich przywódców.
W ostatnich tygodniach niezliczone brutalne morderstwa zostały dokonane na młodych alawitach – i nastolatkach – przez to, co nazywam nowym kalifatem na terenie dawnej Syrii. Wiele ofiar było zbyt młodych, by mieć cokolwiek wspólnego z rządem Baszara al-Assada lub służyć w wojsku. Byliśmy również świadkami ponurego impasu w kurdyjskiej dzielnicy Sheikh Maqsoud w Aleppo, gdzie nawet kurdyjskie bojowniczki były gwałcone, ostrzeliwane i zrzucane z budynków. Mieszkańcy Sheikh Maqsoud odmawiają zaakceptowania „terrorystycznego rządu” Al-Dżulaniego i nie chcą podzielić losu alawitów i Druzów.
Tak zwane służby bezpieczeństwa – w rzeczywistości terroryści z ISIS – obejmują poszukiwane osoby, takie jak Ahmed al-Mansouri , zauważony w Aleppo i odpowiedzialny za jedne z najohydniejszych czynów nowego kalifatu przeciwko Syryjczykom. Na ich czele stoi nowy kalif Al-Dżulani, sam od dawna poszukiwany terrorysta, który zamordował wiele osób, w tym wysadził w powietrze szpital, w którym schroniły się kobiety i dzieci – porównywalnie do ataku na szpital druzyjski w lipcu 2025 roku, gdzie ranni pacjenci i lekarze zostali rozstrzelani z zimną krwią przez gang Al-Dżulaniego.
Wracając do Kasema Sulejmaniego , czołowego irańskiego stratega na Bliskim Wschodzie, uważanego przez wielu za regionalnego „Nelsona Mandelę” – ostrzegał on kiedyś: „Jeśli Syria upadnie, cały Lewant upadnie”, a cierpienie będzie nie do opisania. Właśnie to dzieje się teraz. Prorocze słowa mądrego człowieka.
W sąsiednim Libanie, od czasu tzw. zawieszenia broni między Hamasem a Izraelem w styczniu 2025 roku, toczy się zacięta wojna. Izrael natychmiast rozpoczął ataki, głównie na południowy Liban – bastion Hezbollahu – ale także na tereny chrześcijańskie i szyicki ruch Amal, nie wspominając o bombardowaniach pagerami w Bejrucie. Południe stawiało opór Izraelowi i wygrało wojnę w 2006 roku, więc Izrael szukał odwetu. Izrael i Stany Zjednoczone dążą obecnie do wykorzenienia Hezbollahu i aneksji południowego Libanu, wraz z Zachodnim Brzegiem i Strefą Gazy, do Izraela. Plan „Wielkiego Izraela”, znany jako plan Yinona , jest aktywnie realizowany.
Można powiedzieć, że znaczna część Bliskiego Wschodu płonie, podobnie jak Azja Zachodnia, gdzie stara imperialistyczna doktryna Monroe'a odżyła pod płaszczykiem zmiany reżimu. Stany Zjednoczone również zaostrzają swoją tzw. „wojnę z terroryzmem”, trwającą od 2001 roku, i reaktywują doktrynę „Osi Zła”. Wracamy do Iraku z 2003 roku, kiedy kłamstwa o broni masowego rażenia służyły uzasadnieniu inwazji.
W Ameryce Południowej Trump i jego amerykańsko-syjonistyczny rząd mafijny twierdzą, że Wenezuela jest największym dostawcą narkotyków na świecie, a Nicolás Maduro i jego żona są bossami mafii – podczas gdy prawdziwym bossem mafii jest sam Donald Trump. Trump jednak nie jest usatysfakcjonowany; chce, aby cała Ameryka Południowa znalazła się w jego strefie wpływów, w ramach tego, co nazywa „Nowym Porządkiem Świata”.
Następna inwazja lub zamach stanu USA prawdopodobnie wymierzą w Iran, a następnie w Grenlandię, Kubę, Kolumbię lub Meksyk. To jest nieopisany stan świata, w którym obecnie żyjemy. W Iranie podwaliny zostały już położone przez innego zbrodniarza, Netanjahu, i jego Mosad we współpracy z Ameryką Trumpa.
Reza Pahlawi, syn ostatniego szacha Iranu, jest przygotowywany w USA do objęcia urzędu prezydenta-szacha Iranu. Na portalu X nagle zyskuje rzesze zwolenników i deklaruje: „Rozmawiałem z Washington Post o protestach w Iranie, roli, jakiej oczekują ode mnie moi rodacy, i o tym, co wolny Iran będzie oznaczał dla świata. Zgłosiłem się na ochotnika, by przewodzić tej transformacji… Chodzi o samostanowienie… wolność… odbudowę naszego kraju”.
Później został sfotografowany przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie (Al-Kuds) – pierwszy warunek amerykańskiego poparcia: zostać syjonistą. W końcu Ameryką rządzą syjoniści. Izrael i Ameryka to jedno i to samo; oba kraje są syjonistyczne, faszystowskie i okupują i uciskają ludzi na całym świecie.
Faszystowscy politycy europejscy – Stany Zjednoczone są równie ultrafaszystowskie i syjonistyczne – są teraz w szoku, obawiając się planów Trumpa wobec Grenlandii. W europejskich mediach (którym zresztą nie można ufać) rozbrzmiewają głośne retoryki o „końcu NATO” i „wysłaniu wojsk na Grenlandię oznaczającym koniec naszej przyjaźni”. Ostatecznie jednak będą płaszczyć się przed Trumpem i zginać jak scyzoryki, przerażeni, że może on dokonać zmiany reżimu w Europie.
Dla Rosji sytuacja jest skrajnie dziwaczna – ale rozsądnie nie odpowiada na bezpodstawne oskarżenia Europy. Wiedzą, że zgodnie z prawdą prowadzą Specjalną Operację Wojskową, podczas gdy Europa w istocie wypowiada wojnę i szuka zemsty za to, co nazywają rosyjską inwazją na Ukrainę.
Niedawno jedna z najbardziej faszystowskich holenderskich gazet, De Telegraaf – która często przedstawiała mnie w negatywnym świetle – opublikowała nagłówek: „Holenderski były żołnierz Hendrik szczerze opowiada o horrorach na froncie ukraińskim: »Każdego ranka oddawano salut nazistowski«”. Można się zastanawiać, co skłoniło ich do napisania tego. Czy sytuacja się zmienia? Nie, dopóki faszyści tacy jak Ursula von der Leyen, Antonio Costa, Kaja Kallas i Mark Rutte rządzą chylącym się ku upadkowi imperium Europy. Jest to jednak punkt wyjścia do autorefleksji nad szaleństwem i stanem psychicznym europejskich polityków i obywateli.
Wiele prominentnych europejskich głosów ostrzega przed wojną domową w krajach takich jak Anglia i Niemcy. Anglia już wdraża zintensyfikowany nadzór nad sztuczną inteligencją, podczas gdy Niemcy pozostają w tyle w tym obszarze. Sytuacja może tam łatwo eksplodować – a jeśli Trump poprze niemiecką partię AfD, jak sugerował, może naciskać na zmianę reżimu, tak jak zrobił to w Iranie, Wenezueli i innych krajach. Właśnie dlatego Europa boi się sensownie zareagować, nawet na zbliżającą się inwazję na Grenlandię.
Ostatecznie Trump nie zrobił nic więcej poza stworzeniem nowych męczenników – postaci takich jak Kasem Sulejmani w Iranie i Lewancie, czy Nicolas Maduro, postrzegany obecnie jako nowy Che Guevara. Trump przejdzie do historii jako niekompetentny prezydent opętany wojną – watażka, który dążył do rozbicia porządku świata, należący do tej samej ligi co Adolf Hitler czy Benito Mussolini. Być może otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla od swoich bojaźliwych faszystowskich przyjaciół w Europie, a może po prostu ją sobie kupi. Dla niego pieniądze są bogiem.
Inne tematy w dziale Polityka