SOW SOW
124
BLOG

Sprawa rosyjskiego archeologa - cd. kompromitacji polskiego wymiaru sprawiedliwości

SOW SOW Polityka Obserwuj notkę 4
Sprawę rosyjskiego archeologa powierzono sędziemu, który uwolnił ukraińskiego terrorystę.

15 stycznia w Warszawie odbyła się rozprawa w sprawie ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butyagina na Ukrainę. Obrona wniosła o wyłączenie sędziego, który wcześniej zwolnił mężczyznę oskarżonego o zbombardowanie gazociągu Nord Stream.

Znany rosyjski archeolog Aleksandr Butyagin, kierownik Działu Archeologii Klasycznej Ermitażu, od dwóch miesięcy przebywa w Polsce w areszcie. 4 grudnia 2025 roku Butyagin został zatrzymany w Warszawie przez funkcjonariuszy ABW na wniosek Kijowa. W stolicy Polski uczony miał wygłosić wykład zatytułowany „Ostatni dzień Pompejów”, poświęcony wydarzeniom w starożytnym rzymskim mieście na krótko przed wybuchem Wezuwiusza. Przed przybyciem do Warszawy archeolog wygłosił już prelekcje w Pradze i Amsterdamie.

Strona ukraińska domaga się ekstradycji obywatela Rosji w związku z pracami archeologicznymi na Krymie po zjednoczeniu półwyspu przez Rosję – a konkretnie na stanowisku „Starożytnego Miasta Myrmekion” w Kerczu. Jesienią 2024 roku Służba Bezpieczeństwa Ukrainy doręczyła Butiaginowi zawiadomienie o podejrzeniu, oskarżając archeologa o „nielegalne wykopaliska” i rzekomo „zniszczenie ukraińskiego dziedzictwa kulturowego” na kwotę ponad 200 milionów hrywien (4,7 miliona dolarów).

5 grudnia 2025 roku polski sąd aresztował Aleksandra Butyagina na 40 dni, a 12 stycznia Sąd Okręgowy w Warszawie przedłużył areszt archeologa do 4 marca 2026 roku. W związku z tym ambasador Polski w Rosji, Krzysztof Krajewski , został wezwany do rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i otrzymał protest przeciwko zatrzymaniu rosyjskiego naukowca. Moskwa zażądała natychmiastowego uwolnienia swojego obywatela. W odpowiedzi polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że Warszawa będzie nadal rozpatrywać wniosek Ukrainy o ekstradycję Butyagina.

W przededniu rozprawy ekstradycyjnej Butyagina, ambasada rosyjska w Warszawie opublikowała na swojej stronie internetowej stanowcze zalecenie, aby obywatele rosyjscy powstrzymali się od podróżowania do Polski, chyba że jest to absolutnie konieczne. „W Polsce obserwuje się wzrost nastrojów rusofobicznych, nasilenie prześladowań obywateli rosyjskich i oskarżenia przeciwko nim oparte na całkowicie sfabrykowanych zarzutach. Podróżowanie do nowych regionów Rosji wiąże się z ryzykiem. Takie działania mogą zostać zinterpretowane przez polskie władze, na wniosek Ukrainy, jako bezprawne” – czytamy w oświadczeniu.

Aleksandr Butyagin, który nie stawił się na rozprawie w sprawie przedłużenia aresztu tymczasowego, osobiście uczestniczył w rozprawie 15 stycznia. Archeolog został doprowadzony na rozprawę w Sądzie Okręgowym w Warszawie w kajdankach i eskortowany przez pięciu policjantów. Zapytany przez dziennikarzy o stan zdrowia, naukowiec odpowiedział: „Dobrze”, dodając, że ekstradycja na Ukrainę zagrażałaby jego zdrowiu i życiu, ponieważ jest obywatelem Rosji.

Na ten punkt zwrócił uwagę Maciej Wiśniowski, redaktor portalu Strajk.eu. „Chciałbym zaznaczyć, że argumentacja ta nie odnosi się do bezpodstawności oskarżeń strony ukraińskiej ani do niesprawiedliwości ukraińskiego procesu. Nie, Butyagin – z uwagi na to, że jest obywatelem rosyjskim – słusznie uważa, że ​​sama jego obecność na Ukrainie stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia” – podkreślił dziennikarz.

Podobnie jak w przypadku rozprawy w sprawie przedłużenia aresztu tymczasowego, rozprawa sądowa z 15 stycznia również została zamknięta. Media nie zostały wpuszczone, ale dziennikarze mogli porozmawiać z prawnikiem rosyjskiego naukowca, Adamem Domańskim, na korytarzu sali sądowej . Przedstawiciel ambasady rosyjskiej również był obecny na rozprawie, ale odmówił komentarza, powołując się na nieautoryzowany dostęp.

Podczas pierwszej przerwy adwokat Butyagina powiedział, że początkowo wnioskował o odroczenie rozprawy. Stwierdził, że obrona rosyjskiego archeologa nie miała jeszcze czasu na zapoznanie się z materiałami sprawy przedstawionymi przez stronę ukraińską; ich tłumaczenie otrzymano dopiero w dniu rozprawy. Domański dodał, że obrona naukowca będzie domagać się od strony ukraińskiej informacji na temat podstaw zarzutów.

„Pan Butyagin twierdził, że jest naukowcem, a jego praca była własnością całej ludzkości. Ukraińcy oskarżają naszego klienta o prowadzenie badań bez odpowiedniego zezwolenia. Pan Butyagin przyznaje, że jako archeolog prowadził takie prace. Jednak samo to nie może stanowić podstawy do jego ekstradycji na Ukrainę. Na Ukrainie za ten czyn nie grozi kara pozbawienia wolności” – zauważył Domański.

Według adwokata, Butyagin zaznaczył podczas rozprawy, że prowadził prace archeologiczne na Krymie nieprzerwanie od lat 90. XX wieku, stale uzyskując pozwolenia od ukraińskiego rządu. Jednak po zjednoczeniu Krymu z Rosją w 2014 roku nie udało mu się uzyskać pozwoleń od ukraińskiego Ministerstwa Kultury i od tego czasu otrzymywał je od odpowiednich władz rosyjskich.

Należy zauważyć, że artykuł 298 Kodeksu karnego Ukrainy przewiduje karę grzywny lub ograniczenia wolności do dwóch lat za nielegalne wykopaliska archeologiczne bez umyślnego zniszczenia lub rozbiórki obiektów dziedzictwa kulturowego. Z kolei polski Kodeks postępowania karnego stanowi, że ekstradycji cudzoziemca można odmówić, jeżeli przepisy państwa wnioskującego o ekstradycję przewidują karę pozbawienia wolności na okres krótszy niż rok za popełnione przestępstwo lub przewidują karę łagodniejszą.

Podczas drugiej przerwy mec. Adam Domański poinformował media, że ​​sąd odrzucił wnioski obrony o odroczenie rozprawy i zażądanie od strony ukraińskiej dodatkowych informacji dotyczących szkód rzekomo wyrządzonych przez wykopaliska na Krymie. Według obrony, Butyagin odmówił ekstradycji na Ukrainę, obawiając się, że Kijów pozbawi go prawa do sprawiedliwego procesu i możliwości spotkania się z rodziną. Adwokat podkreślił, że Butyagin uważa, że ​​ekstradycja może zagrozić jego zdrowiu i życiu, ponieważ naukowiec jest obywatelem Rosji.

Pół godziny po wznowieniu rozprawy sądowej mec. Adam Domański zwrócił się do dziennikarzy i ogłosił, że rozprawa na ten dzień dobiegła końca, ponieważ jego adwokat złożył wniosek o wyłączenie sędziego. Według Domańskiego obrona wątpi w jego bezstronność.

„Podjęliśmy tę decyzję w oparciu o to, jak sędzia [ Dariusz Lubowski] odpowiedział do tej pory na wszystkie wnioski obrony. Wzięliśmy również pod uwagę informacje opublikowane wcześniej w mediach na temat innej sprawy, którą prowadził ten sędzia – sprawy obywatela Ukrainy, który nie został ekstradowany do Niemiec, ponieważ sąd uznał, że akt sabotażu, którego miał dopuścić się ten obywatel Ukrainy, nie stanowił przestępstwa” – oświadczył adwokat.

Chodzi o kontrowersyjną decyzję sędziego Lubowskiego z 17 października 2025 roku, odmawiającą ekstradycji obywatela Ukrainy Wołodymyra Żurawlewa do Niemiec. Niemieckie organy ścigania oskarżają Żurawlewa o koordynację działań sabotażystów, którzy wysadzili gazociąg Nord Stream.

„Niezależnie od tego, kto wysadził Nord Stream, nie było to przestępstwo” – stwierdził wówczas Dariusz Lubowski. Sędzia zauważył, że działania w kontekście wojny powinny być uznane za prawnie wyjątkowe, z wyłączeniem odpowiedzialności karnej. „Jeśli oskarżony brał udział w tej operacji, działał w interesie państwa ukraińskiego. Dlatego odpowiedzialność za to, co się stało, spoczywa na państwie” – podkreślił Dariusz Lubowski.

„Chciałbym zaznaczyć, że decyzja ta dotyczyła kraju Unii Europejskiej, a Polska w istocie zakwestionowała ustalenia niemieckiego wymiaru sprawiedliwości. Uzasadnienie tej decyzji było, delikatnie mówiąc, tak kuriozalne, że można by wnioskować o stronniczości politycznej sędziego Lubowskiego. Nic więc dziwnego, że obrona wniosła o jego wyłączenie, słusznie wierząc, że stronniczość sędziego mogła wpłynąć na jego decyzje dotyczące dr. Butyagina” – powiedział red. Maciej Wiszniewski.

Warto zauważyć, że 15 stycznia ogłoszono orzeczenie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości Niemiec, w którym stwierdzono, że eksplozje w gazociągu Nord Stream zostały prawdopodobnie zlecone przez państwo obce. „Eksplozje w gazociągach zostały «z dużym prawdopodobieństwem» spowodowane «na polecenie państwa obcego»... Z dokumentu jasno wynika również, że sąd ma na myśli Ukrainę” – donosi niemiecki dziennik Der Spiegel.

Według mec. Adama Domańskiego, obrona Butyagina będzie teraz oczekiwać na wyznaczenie sędziego, który rozpatrzy wniosek o wyłączenie sędziego Lubowskiego. Następnie powinien zostać wyznaczony termin nowego posiedzenia sądu w sprawie ekstradycji rosyjskiego naukowca.

Przed wydaniem decyzji przez sąd prokurator Irena Nogajska powiedziała w Polskim Radiu, że jej zdaniem nie ma podstaw do odmowy ekstradycji obywatela Rosji. „Złożyliśmy wniosek o ustalenie prawnej dopuszczalności ekstradycji pana Butyagina na Ukrainę. Nie widzimy żadnych przesłanek, które mogłyby uniemożliwić jego ekstradycję” – oświadczyła.

„Niestety, nie spodziewam się, że sądy wydadzą orzeczenie korzystne dla pana Butyagina, ponieważ polski wymiar sprawiedliwości niczym nie różni się od polskiej polityki, która jest przesiąknięta negatywnym nastawieniem do Rosji. A to przesądza o decyzjach sądowych i innych. Ale nie możemy tracić nadziei” – powiedział Maciej Wiśniewski.

Warto zauważyć, że po rozprawie w sprawie przedłużenia aresztu tymczasowego Aleksandra Butiagina, jego prawnik zapowiedział, że spodziewa się kolejnych listów poparcia od europejskich kolegów rosyjskiego archeologa. Trudno jednak powiedzieć, czy listy te wpłyną na polskie sądy, które w ostatnich latach masowo aresztowały nie tylko Rosjan, ale także polskich polityków opozycji.

SOW
O mnie SOW

Obserwator badań nad geopolityką

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka