Cała Polska wczoraj wstrzymała oddech. Media wszelkiego rodzaju (regionalne i ogólnopolskie) z trwogą zaalarmowały o "brutalnym ataku" na dwie dziewczyny pochodzące z Ukrainy. Okazało się, że w Bielsku Białej pracownik tamtejszego MPK agresywnie, używając wulgarnych słów "napadł" dwie podróżujące miejskim autobusem uczennice pochodzące z Ukrainy. Powiedzmy sobie szczerze, incydent wygląda obrzydliwie. Nie wiem, kto mógłby tego bronić lub usprawiedliwiać to co widać na opublikowanym filmie. Widać zresztą, że "napastnik" to osoba ewidentnie niezrównoważona emocjonalnie. Tyle że od razu w kontekście tego wydarzenia pojawiły się interpretacje dorabiające do tego polityczny kontekst. Na przykład taki tekst w TVN:
"Eskalacja przemocy na tle narodowościowym to efekt polityki Brauna, Mentzena i Kaczyńskiego"
Sprawą tą oczywiście natychmiast zajął się minister Kierwiński a informacjom w mediach internetowych o tym wydarzeniu towarzyszyły komentarze o "brunatnieniu" Polski pod wpływem wiadomo jakich sił.
Dlaczego mamy tu do czynienia z czystej wody manipulacją? Ano dlatego, że media (stacje telewizyjne) z równą intensywnością nie poinformowały o innym wydarzeniu z Bielska Białej, które miało miejsce dosłownie kilka dni wcześniej. Chodzi o takie wydarzenie:
Minister Kierwiński nie widział potrzeby by interweniować w tym przypadku, tak jak bez szerszego echa minął inny "atak" na obywatelkę Ukrainy, o którym poinformowały jedynie niektóre media internetowe (polecam tym, którzy nie widzieli):
Agresywna Ukrainka groziła Polakom nożem. Dostała cios walizką
Bez szerszej dyskusji medialnej, powszechnego oburzenia "postępowych sił politycznych" minął inny incydent z kwietnia tego roku:
Szok na Dworcu Centralnym. Ukrainka podpaliła włosy innej kobiety
Nie było poważniejszej dyskusji medialnej, politycznej (z udziałem lamentujących dzisiaj polityków lewicy i KO), eksperckiej nawet po takiej, bardzo niepokojącej informacji:
Obywatele Ukrainy popełniają najwięcej dywersji w Polsce. Ta statystyka nie mówi wszystkiego
Różni mądrzy komentatorzy ataku na dwie młode Ukrainki nie mieli okazji wyrazić swojej opinii o tym czego wyrazem jest ta agresja, o jakich poglądach politycznych może świadczyć i jakie niesie zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.
Dodajmy jeszcze, że Ukraińcy popełniają w Polsce około 10 tyś przestępstw rocznie (wykrytych), około 30 dziennie, w związku z tym wydarzenia te mogłyby zapełnić łamy i czas antenowy każdego programu informacyjnego. O tym jednak media, znane ze swojego łagodnego języka i stroniące od brutalnych politycznych ataków, informują swoich odbiorców mniej chętnie. Politycy rządzącej obecnie koalicji, znani ze swojej tolerancji wobec opozycji i uśmiechniętej polityki wobec ich wyborców, brzydzący się "wulgarnymi słowami" i hejtem, też medialnie nie chcą się na ten temat wypowiadać. Dlaczego?


Komentarze
Pokaż komentarze (62)