spodlasu spodlasu
443
BLOG

Wuj z UPA i kamieni kupa. Jak Wasyl Gołobarodko OUN-Z zakładał

spodlasu spodlasu Polityka Obserwuj notkę 70

27 maja ukraińskie media podały, że prezydent W. Zełenski w celu "przywrócenia historycznych tradycji armii narodowej" postanowił nadać Oddzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, elitarnej jednostce ukraińskiej armii (jak informują tamtejsze media) tytuł honorowy „Imienia Bohaterów UPA”.  Dla jednych to szok, dla innych wielka pomyłka, błąd a dla jeszcze innych logiczna konsekwencja dotychczasowych działań kolejnych władz Ukrainy i obecnego prezydenta Zełenskiego.

W całej historii z prezydentem Zełenskim dziwić może chyba tylko to, jak wielu polskich komentatorów tego wyczynu prezydenta Ukrainy, często jego dotychczasowych tutejszych "adwokatów", próbuje go tłumaczyć i usprawiedliwiać. Czytamy lub słyszymy że "prezydent Zełenski chyba tego nie przemyślał", "podjął decyzję zbyt pochopnie", "nie wziął pod uwagę polskiej wrażliwości" itp, itd. Ludzie ci do dzisiaj zachodzą w głowę i załamują ręce i błagalnie podnosząc wzrok do nieba pytają: "dlaczego on to zrobił?" Tymczasem cała sprawa wydaje się być prosta jak cep i dziwić może chyba tylko tych, którzy mylą dzisiejszego prezydenta W. Zełenskiego z Wasylem Gołobarodko, bohaterem serialu "Sługa narodu", prostym, sympatycznym nauczycielem historii w Kijowie, wielkomiejskim skromnym liberałem (rosyjskojęzycznym), krytykującym zepsucie i korupcję państwa, dojeżdżającym do pracy rowerem, który "przez przypadek" zostaje wybrany prezydentem Ukrainy i zaczyna z tą korupcją i zepsuciem władzy walczyć, choć przyznać trzeba że przez pewien czas W. Zełenski gdy został prezydentem z roli Wasyla Gołobarodki starał się nie wychodzić. 

Jeśli ktoś wierzył w ten wizerunek W. Zełenskiego, uzupełniony jeszcze od 2022 roku "eposem" herosa walczącego z moskiewskimi siłami ciemności, stojącego na czele armii Elfów walczących z Orkami, to rzeczywiście może czuć się - jak mawiają specjaliści - w poznawczym dysonansie. Tyle że medialny wizerunek wykreowany na pożytek kampanii wyborczej w 2019 roku to nie rzeczywistość A. D. 2026. Wszystko zacznie się układać w logiczna całość jeśli tylko przyjmiemy, że:

Zełenski nadał miano "bohaterów" bojcom UPA w pełni świadomie i z premedytacją

To akurat nietrudno dowieść. Gdyby ktoś przypuszczał, że ten "nacjonalistyczny zwrot" Zełenskiego to tylko "wypadek przy pracy" musiałby jeszcze wytłumaczyć zdarzenie, które miało miejsce dwa dni wcześniej a nie obiło się w polskich mediach tak głośnym echem jak późniejsza o dwa dni "heroizacja UPA". 25 maja 2026 roku W. Zełenski a obok niego były prezydent Juszczenko, przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy R. Stefańczuk, premier J. Swirydenko, szef Biura prezydenta Zełenskiego, K. Budanow, minister spraw zagranicznych Sybiha, czyli cała dzisiejsza "wierchuszka" Ukrainy brała udział w uroczystym pochówku prochów, sprowadzonych z Luksemburga, A. Melnyka, "prowydnyka" (wodza) OUN- M, której wkładem w wolność i pomyślność Ukrainy było m. in. utworzenie dywizji SS "Galizien". W trakcie tej uroczystości W. Zełenski powiedział:

A. Melnyk wrócił do Ukrainy wolnej, silnej i dumnej, do Ukrainy o jakiej marzył (nie jestem pewien ale tu chyba prezydent Zełenski, jako, jakby to ująć... "nie czystej krwi Ukrainiec" trochę przesadził z tą interpretacją "marzeń A. Melnyka"). Do Ukrainy przywódców. Do Ukrainy, która stała się "dalekobijna" i dalekowzroczna. Wrócił do Ukrainy, która z pewnością będzie żyć w pokoju. Do Ukrainy, której świat nie chce już tylko widzieć na mapie politycznej, co samo w sobie jest czymś wielkim, ale którą kraje świata chcą widzieć jako swojego przyjaciela, co jest najważniejszym w naszej historii”.

W dalszej części przemówienie wspomniał o tym, że od kilku lat trwają rozmowy by sprowadzić na Ukrainę szczątki innych ukraińskich "bohaterów", którzy spoczywają za granicą i w tym kontekście wspomniał E. Konowalca, pierwszego "prowydnyka" Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów:

Już rozpoczęliśmy działania na rzecz sprowadzenia Jewhena Konowalca i wielu innych Ukraińców do domu. To niezwykle symboliczne, że nasi dzisiejsi ukraińscy bohaterowie, którzy wyrwali Ukrainę z rąk Rosjan w wojnie na pełną skalę, którzy wyrwali ją na zawsze, spoczną obok Ukraińców z poprzednich pokoleń, którzy również pracowali nad tym, by Ukraina stała się taka, jaka jest". 

Trudno wątpić by władze Ukrainy nie brały w tych rozmowach pod uwagę także ukraińskiego "bohatera" S. Bandery.

Jak widzimy nie ma tu żadnego przypadku, "braku namysłu", "pochopnej decyzji". Jest nakreślony bardzo konkretny plan "przywrócenia historycznych tradycji wojsku przez heroizacje UPA i tworzenie "panteonu bohaterów" z byłych głównych działaczy i ideologów OUN. 

Zostaje teraz jeszcze próbować wytłumaczyć to dlaczego nagle rosyjskojęzyczny "Jewrej" z pochodzenia, urodzony w Krzywym Rogu, robi taki spin i decyduje się stanąć na czele już nie partii "Sługa Narodu" ale na czele nowej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - odłamu Zełenskiego?

Dlaczego Zełenski tworzy nowe OUN - Z? 

Nie ma tu miejsca by wchodzić w szczegóły, zatem w wielkim skrócie.

Po pierwsze, cel krótkoterminowy: Ukraina jest w trakcie gigantycznej afery korupcyjnej, w którą zamieszane jest najbliższe otoczenie prezydenta Zełenskiego. Jest to dalszy ciąg ujawnionej 10 listopada przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy sprawy "Midas".

Do grona podejrzanych pod koniec roku o korupcję i wyłudzenia łapówek liczonych w setkach milionów dolarów w tej sprawie: T. Mindycza (współwłaściciela Kwartału 95 wspólnie z W. Zelenskim), O. Czernyszowa, byłego wicepremiera i równocześnie rodzinnie powiązanego z Zełenskim (żona Zełenskiego jest chrzestną dziecka Czernyszowa), H. Gałuszczenki, byłego ministra sprawiedliwości i energetyki, S. Grinczuk, kolejnej po Gałuszczence minister energetyki i towarzysko związanej z H. Gałuszczenka (nocowała u ministra mimo ze miała swoje mieszkanie - tak to ujmę) i kilku wyższych pracownikach Enerhoatomu, dołączył Szef Biura Prezydenta Ukrainy A. Jermak, najbliższy zaufany prezydenta Ukrainy i jego - jak sam mówił - "potużny menedżer" (nieoficjalnie mówi się także o przygotowanym oskarżeniu dla byłego ministra MON R. Umierowa).

Tego "potużnego menedżera", o którym Zełenski mówił, że odejdzie tylko wtedy kiedy i on odejdzie, 14 maja aresztowano. Zarzuca się mu nie tylko udział w praniu pieniędzy z korupcji na Enerhoatomie ale  także instruowanie SBU w lecie ubiegłego roku by przeszkodziło w ujawnieniu afery, poprzez akcję, której celem byli agencji NABU rozpracowujący T.  Mindycza (taki ukraiński "dzień długich noży"). 

Kolejne ujawniane nagrania podsłuchanych rozmów bohaterów tej afery wykazały, że część pieniędzy z łapówek jakie Mindycz z grupą wyłudzali od klientów Enerhoatomu szły na budowę elitarnego, położonego w okolicach Kijowa osiedla "Dynastia", składającego się z czterech luksusowych rezydencji: jednej dla T. Mindycza, jednej dla Czernyszowa, trzeciej dla Jermaka a czwartej dla...tajemniczego "Wowy" (Wołodymyra - do dzisiaj komentatorzy polityki ukraińskiej zastanawiają się kto to taki ten "Wowa"?) Budowę osiedla kontynuowano także w trakcie trwającej wojny z Rosją.

18 maja A. Jermak po wpłaceniu ponad 3 milionów USD kaucji wyszedł z aresztu a do dzisiaj prezydent W. Zełenski nie skomentował nawet słowem całej tej sprawy.

Ponadto kilka dni przed aresztowaniem Jermaka, w programie T. Carlsona, była rzecznik biura Zełenskiego J. Mendel, udziela wywiadu, w którym - delikatnie mówiąc - stawia w złym świetle swojego byłego szefa, mówiąc o korupcji, "planowej Goebelsowskiej propagandzie" i narkotykach.

Co zatem w takiej sytuacji mógł zrobić  W. Zełenski? Oczywiście, zgodnie ze sprawdzonymi wzorcami,  próbować odwrócić uwagę od afery przykrywając ją czymś co może budzić jeszcze większe emocje i próbować jednoczyć społeczeństwo wobec swojej osoby, do czego nawoływali w prorządowych mediach lojalni wobec prezydenta dziennikarze i blogerzy. 

Sprawa "bohaterów UPA", Bandery i Melnyka nadaje się do tego idealnie. Wystarczy tylko, że sprowokowane Polska lub Izrael zaczną atakować za te decyzje Zełenskiego a prezydenckie media podniosą krzyk, że "dzieje się skandal! Polska odbiera order Zełenskiemu", "Polska atakuje ukraińskich bohaterów", "Polska dyktuje Ukrainie kogo ma uważać za herojów" (przykłady tytułów programów jakie już możemy odnaleźć w ukraińskich mediach) i sprawa zaczyna żyć swoim medialnym życiem a temat korupcji na Ukrainie i winy Zełenskiego znika. Naród jednoczy się wokół atakowanego wodza. Polscy politycy swoimi protestami przeciw UPA a nie korupcji we władzach, wpisali się zatem doskonale w scenariusz napisany w Kijowie. Można się domyślać, że ukraińskie media i politycy będą także eksploatować temat poniedziałkowej decyzji prezydenta Nawrockiego

Po drugie. To swoiste nowe "odchylenie prawicowo - nacjonalistyczne" prezydenta Zełenskiego, w dłuższej perspektywie jest mu niezbędne, jeśli chce liczyć się w kolejnych wyborach prezydenckich i ewentualnie uniknąć odpowiedzialności prawnej za obecną aferę korupcyjną. Przypomnijmy tylko, że Zełenski został prezydentem Ukrainy rywalizując z o urząd z prezydentem Poroszenką i elektoratem Zełenskiego byli głownie wyborcy mieszkający na wschodzie Ukrainy, mówiący w dużej cześci po rosyjsku, chcący zakończenia konfliktu z Rosją i sprzeciwiający się nacjonalistycznemu programowi P. Poroszenki, sprowadzającemu się do trzech spraw: Armia, Mowa (ukraińska), "Wira" (wiara - cerkiew kijowska). Po ponad 4 latach wojny z Rosją, przesunięciu granic, część elektoratu, który dał Zełenskiemu zwycięstwo albo wyemigrował (w tym do Rosji) albo został na terenach okupowanych. Zatem oczywistą strategią wyborcza Zełenskiego, po radykalizacji nastrojów wyborczych po latach wojny, jest wejść w nacjonalistyczne buty P. Poroszenki tylko jeszcze radykalniej.

Po trzecie. Trzecim powodem obecnego "nacjonalistycznego odchyłu" Zełenskiego jest strach. Strach przed "kryterium ulicznym". Zełenski wie, doskonale pamięta to jak skończył swoją karierę prezydent Janukowycz. Zdaje sobie zatem doskonale sprawę, że siłą jaka może zakończyć jego karierę jest, może być niezbyt wielka ale gotowa do radykalnego działania, grupa nacjonalistycznych radykałów, dzisiaj zorganizowana w dobrze uzbrojone odziały (uzbrojone znacznie lepiej niż Prawy Sektor dwanaście lat temu) dla których kult Bandery i Melnyka to nie wymuszony wyborczy image ale autentyczna, religijna wiara. Ci ludzie podenerwowani tym co ma miejsce na szczytach władzy, korupcją i kradzieżą setek milionów dolarów w trakcie toczącej się wojny, z pewnością gotowi są na powtórkę scenariusza z 2014 roku. Zełenski zatem, także z obawy o swoje bezpieczeństwo, będzie zmuszony na wiele "konkretnych gestów" poparcia dla tych środowisk mówiących jednoznacznie: "jestem z wami".

Zatem, jeśli ktoś łudzi się jeszcze na "normalizację" na Ukrainie, odejście od Banderyzmu jako oficjalnej państwowej tradycji, to może się ze złudzeniami pożegnać.

Tam się już raczej nic nie zmieni...wuj z UPA i kupa kamieni.

No chyba że...swoje parę słów wtrąci KE i uwarunkuje pieniądza dla Kijowa zmianą obecnej polityki...ale chyba jednak nie...

spodlasu
O mnie spodlasu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Polityka