Miłość do Polski ważniejsza od medali. Oto sportowcy, którzy zginęli za ojczyznę

W miejscach kaźni ginęli polscy sportowcy. Fot. Wikipedia
W miejscach kaźni ginęli polscy sportowcy. Fot. Wikipedia

Święto Konstytucji 3 Maja i przypadająca 8 maja 76. rocznica zakończenia II wojny światowej, to idealny moment do przypomnienia o sportowcach, którzy z miłości do ojczyzny zamienili dresy na karabiny i stanęli do walki o wolną Polskę, płacąc za to najwyższą cenę – życie.

Największe żniwo w świecie polskiego sportu śmierć zebrała w czasie II wojny światowej. Jedną z jej pierwszych sportowych ofiar był Janusz Kusociński.

Mord w Palmirach

Mistrz olimpijski z Los Angeles w 1932 roku w biegu na 10 tysięcy metrów, we wrześniu 1939 roku, będąc oficerem rezerwy, zgłosił się do wojska, żeby bronić Warszawy. Za swoje bohaterstwo został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po upadku stolicy, udało mu się uniknąć niewoli i rozpoczął działalność w konspiracji. Został aresztowany w 1940 roku. Torturowany przez gestapo na Pawiaku, 21 czerwca tego roku został stracony w Palmirach. Ta maleńka wieś na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej stała się miejscem śmierci 1700 Polaków. Ofiar tzw. „Akcji AB”. Tym kryptonimem faszyści określili plan wymordowania polskiej inteligencji. Razem z Januszem Kusocińskim rozstrzelani zostali również wicemistrz olimpijski (1938 rok) z Paryża – kolarz torowy Tomasz Stankiewicz i biegacz, uczestnik IO w Los Angeles Feliks Żuber. 


Janusz Kusociński
Janusz Kusociński - jedna z pierwszych ofiar polskiego sportu w czasie II wojny światowej. Fot. PKOI


Zmora Niemców

Niespełna dwa miesiące przed Kusocińskim, 30 kwietnia 1940 roku, pod Anielinem w Świętokrzyskiem, śmierć poniósł major Henryk Dobrzański herbu Leliwa. Wybitny jeździec, o którym jego żołnierze mówili, że urodził się w siodle. Był olimpijczykiem z Amsterdamu z 1921 roku. Major kawalerii przyjął pseudonim „Hubal” i po klęsce kampanii wrześniowej, stanął na czele Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego, który zadał Niemcom wiele dotkliwych strat podczas walk partyzanckich na Kielecczyźnie. Jego oddział został zaskoczony, a następnie rozbity podczas biwaku. Major „Hubal” zginął na miejscu potyczki. Pośmiertnie został odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari.

Miss na stoku

Przed wojną była uznawana za jedną z najpiękniejszych polskich sportsmenek. Helena Marusarzówna była wielokrotną mistrzynią kraju w narciarstwie. Urodzona w Zakopanem, siostra słynnego „króla nart” - Stanisława, od najmłodszych lat szusowała po tatrzańskich stokach. W czasie okupacji była kurierem. Wpadła w ręce gestapo w marcu 1940 roku. Po trwającym kilka miesięcy brutalnym śledztwie, podczas którego nie wydała Niemcom żadnego ze swoich towarzyszy broni, została rozstrzelana w 1941 roku. Miała 23 lata. 

Helena Marusarzówna
Helena Marusarzówna, mistrzyni w narciarstwie. Fot. NAC


Innym znanym narciarzem, który miłość do ojczyzny przepłacił życiem, był trzykrotny uczestnik Igrzysk Olimpijskich Bronisław Czech. Kurier, który kursował na trasie Zakopane – Budapeszt, został aresztowany przez Niemców w 1940 roku. Cztery lata później zmarł z powodu skrajnego wycieńczenia organizmu w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Natomiast szermierz Roman Kantor stracił życie w obozie na Majdanku.

Ofiary Powstania i Katynia

Znani przedwojenni sportowcy zapisali także piękną kartę podczas Powstania Warszawskiego. W trakcie walk o stolicę śmierć ponieśli oszczepnik i skoczek wzwyż, olimpijczyk Eugeniusz Lokajski, zapaśnik Henryk Ślązak, wioślarz Józef Szawara i zamordowany w szpitalu na Woli, żeglarz Janusz Zalewski.

Wśród tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez sowieckie NKWD w 1940 roku byli też mistrzowie sportu. W Katyniu rozstrzelani zostali lekkoatleta Józef Bilewski, piłkarz Marian Spojda, strzelec Wojciech Bursa i dwukrotny olimpijczyk, hokeista Aleksander Kowalski. Inny hokeista Edmund Czaplicki został zabity w Charkowie. Podobnie jak jeździec Zdzisław Dziadulski, kawaler Orderu Virtuti Militari i piłkarz Franciszek Brożek. Natomiast w Starobielsku sowieccy oprawcy pozbawili życia pływaka, olimpijczyka Romana Bocheńskiego. 

Sportowców, trenerów i działaczy klubowych, którzy za Polskę oddali życie było znacznie więcej. Cześć Ich pamięci!

Piotr Dobrowolski

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura