Podbrożny prorokuje: Stal wygra z Legią i utrzyma się w lidze!

Jerzy Podbrożny. Fot. Twitter/Felek
Jerzy Podbrożny. Fot. Twitter/Felek

Były król strzelców Ekstraklasy Jerzy Podbrożny: Stal wygra z Legią i utrzyma się w lidze.

Choć Jerzy Podbrożny w sezonie 1995/96 z Legią Warszawa awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, to przed niedzielnym meczem stołecznej drużyny ze Stalą Mielec, stawia na ekipę z Podkarpacia: - Piłkarze Legii są już syci. Już obronili mistrzostwo Polski. Pewnie będą rozprężeni, pewni swego. A Stal gra o życie. Jak pokona warszawian, to utrzyma się w lidze. Myślę, że chłopaki z Mielca są w stanie sprawić niespodziankę i wygrać - uważa dwukrotny król strzelców Ekstraklasy.

Zdobywca 122 goli w Ekstraklasie Jerzy Podbrożny, specjalnie dla portalu „salon24.pl" podzielił się swoimi przemyśleniami na temat polskiej ligi, Legii, Stali, Roberta Lewandowskiego i planów na przyszłość. Oto co popularny „Gumiś” opowiedział nam o:

Stali Mielec

Kiedy jeszcze grałem w piłkę, to jak coś mi się nie podobało, stało na mizernym poziomie, to określałem to słowami „organizacja jak w Stali Mielec za najlepszych czasów”. Nie wiem skąd mi się to wzięło, bo nigdy nie grałem w Mielcu. Ot, przyszło do głowy i zostało. Dziwne, bo nic nie mam do Stali. Jestem z Podkarpacia, więc w poczuciu lokalnego patriotyzmu, życzę drużynie z tego regionu, żeby nie spadła z Ekstraklasy. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Stal nie zdoła się utrzymać, a teraz na dwie kolejki przed końcem ma dwa punkty przewagi nad Podbeskidziem i wszystko w swoich rękach. Jeśli w niedzielę wygra z Legią, to zachowa ligowy byt. Chłopaków z Mielca jest stać na sprawienie sensacji. Zagrają o życie. Są zdeterminowani, gotowi na wszystko. W przeciwieństwie do legionistów, którzy już dwie kolejki temu obronili mistrzostwo. Stawiam, że będzie 1:0 dla Mielca.

Legii Warszawa

Ten klub zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu. Z Legią wygrywałem mistrzostwo Polski i przeżyłem niezapomniane chwile w Champions League. Dlatego bardzo się cieszę, że warszawianie w cuglach wygrali ligę. To przy największym budżecie i najlepszych zawodnikach w Polsce, nie było specjalnie trudne. Choć Tomas Pekhart strzelał jak kałasznikow, to uważam, że większy wkład w triumf w Ekstraklasie mieli skrzydłowi - Mladenović, Wszołek czy Luquinhas, którzy napędzali grę. Trzymam kciuki za Legię, ale trzeba mieć świadomość, że prawdziwe schody dopiero się zaczynają. Mistrzowie Polski potrzebują wzmocnień. Bez nowych klasowych piłkarzy nie mają szans w walce o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Szczytem marzeń może okazać się gra w Lidze Europy. W każdym razie nie zazdroszczę trenerowi Michniewiczowi, sezon się kończy, a on wciąż nie wie, na kogo będzie mógł liczyć w eliminacjach pucharów. Chyba nie tak to powinno wyglądać.

Ekstraklasie

Za moich czasów liga była silniejsza, bo w klubach było więcej klasowych, lepszych piłkarsko zawodników. O tytuł biła się Legia, Lech, Widzew czy GKS Katowice. Wiadomo, teraz otoczka jest lepsza, ładniejsze stadiony, wszystkie jest lepiej opakowane, ale poziom mizerny. Spójrzmy choćby na kończący się sezon. Dominacja Legii była tak duża, że stołeczna drużyna mogła przegrać tytuł tylko sama ze sobą. W jednym obecni ligowcy o kilka długości prześcigają mnie i chłopaków grających w moich czasach. W… wysokości zarobków. My z awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Legią dostaliśmy mniejsze premie, niż dziś wynosi średnia miesięczna pensja średniej klasy zawodnika z Łazienkowskiej.

Robercie Lewandowskim

Byłem napastnikiem, dlatego tym bardziej doceniam osiągnięcia Roberta. To co wyprawia. W Bundeslidze nie mieści się w głowie. Przez bardzo długi czas wydawało się, że rekord goli strzelonych w jednym sezonie przez Gerda Muellera przetrwa nie 49, ale drugie tyle lat. Aż sprawy w swoje ręce wziął Lewy. To piłkarz kompletny. Jestem dumny, że tak pięknie rozsławia na świecie Polskę. Teraz do pobicia osiągnięcia Muellera brakuje mu tylko dwóch bramek. I boję się, czy Niemcy pozwolą Robertowi wyprzedzić swoją ikonę. Oby nie kazało się, że w dwóch ostatnich spotkaniach trener Bayernu ma nagle inną koncepcję i posadzi Lewandowskiego na ławce. Niemcy biją Robertowi brawo, ale w duchu na pewno zżymają się, że w ich lidze rządzi Polak.

Przyszłości

Rekreacyjnie trenuję piłkarzy Orła Kampinos, ale bardzo bardzo tęsknię za powrotem do dużego, ligowego futbolu. Tyle, że ludzi, którzy byli w klubach za czasów, kiedy grałem w piłkę już w Ekstraklasie nie ma. Kluby to korporacje, w których trzeba mieć dojścia i układy żeby cię zatrudnili. A ja nigdy nikomu w tyłek nie wchodziłem i nie zamierzam.

Wysłuchał Piotr Dobrowolski

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport