Mariusz Czerkawski: Szwedzi już nic nie muszą. Dlatego to Polacy wygrają

Reprezentacja Polski. fot. Twitter/ Łączy nas piłka
Reprezentacja Polski. fot. Twitter/ Łączy nas piłka
Zanim najlepszy polski hokeista w historii Mariusz Czerkawski ruszył na podbój ligi NHL, to przez cztery lata grał w szwedzkich Djurgardens IF i Hammarby IF. Były gwiazdor min. New York Islanders wciąż śledzi sportowe doniesienia skandynawskiej prasy i twierdzi, że w środowym meczu pomiędzy Polską a Szwecją, więcej szans na zwycięstwo mają Biało – Czerwoni.

Salon24.pl: Mineło już 27 lat, odkąd wyjechał pan z Hammarby do USA. Ma pan jeszcze jakieś związki ze Szwecją?

Mariusz Czerkawski: - Zostawiłem tam kilku kumpli, z którymi wciąż utrzymuje kontakt, dostanę szwedzką emeryturę (śmiech), moja córka ma szwedzkie obywatelstwo, no i staram się na bieżąco śledzić doniesienia tamtejszych mediów.

To jakie nastroje panują w tym kraju przed środowym meczem z Polską?

Więcej miejsca niż starciu z naszą reprezentacją szwedzkie media poświęcają Aleksandrowi Isakowi. Spekuluje się, że 22-letni napastnik odejdzie z Realu Sociedad San Sebastian za 100 milionów dolarów. Szwedzi za bardzo nie rozwodzą się na temat Polaków. Jeśli już pojawiają się jakieś teksty o drużynie Paulo Sousy, to głównie pod kątem Roberta Lewandowskiego. Dziennikarze martwią się żeby nasz kapitan nie miał miejsca i chwili czasu na oddanie strzału, bo wtedy może się to skończyć stratą bramki. Pojawiają się również artykuły o początkach kariery reprezentantów Szwecji i ich drodze do kadry.

Wśród polskich kibiców nie brak głosów, że skoro Szwedzi już wywalczyli awans z grupy, to przeciwko naszym zagrają na pół gwizdka. Pan doskonale zna mentalność mieszkańców tego kraju. Takie ulgowe podejście do meczu jest u nich w ogóle możliwe?

Myślę, że nie należy się spodziewać, że będą się jakoś szczególnie oszczędzać. Grają dla swojego kraju, za konkretne premie, chcą się pokazać w Europie. Więc na ich zupełnie luźne podejście bym nie liczył. Ale można założyć, że nie wsadzą głową między korki Polaków. Każdy sportowiec chce wygrywać, ale gdzieś tam w podświadomości może tkwić, żeby uważać na kontuzje, które mogą wyeliminować z kolejnych spotkań. Inna sprawa, to jaki skład deleguje na boisko trener Janne Andersson. Może będzie chciał sprawdzić tych, którzy w poprzednich meczach grali mało, albo wcale nie wyszli na boisko?

Kto jest faworytem środowej konfrontacji?

Nasi piłkarze stoją pod ścianą, więc siłą rzeczy będą bardziej zdeterminowani. Liczę na sportową złość Polaków i ich walkę przez 90 minut. Poza tym chyba mamy lepszych piłkarzy. Wielkim atutem Szwedów jest natomiast bardzo szczelna obrona. Na tym Euro nie stracili jeszcze bramki. Można założyć, że będą pilnować tyłów i nastawią się na jedną rozstrzygającą akcję sfinalizowaną przez Isaka albo Forsberga.

Kto wygra?

Polska 2:1! Przed pojedynkiem z Hiszpanią, wbrew wielu pesymistom, uważałem, że pogromu nie będzie, że nasi postawią się rywalom. I się nie pomyliłem. Jeżeli Kamil Glik będzie trzymał naszą defensywę w takich ryzach jak w sobotę, a Robert Lewandowski utrzyma formę z meczu przeciwko Hiszpanii, to powinno być dobrze.

Rozmawiał Piotr Dobrowolski

Czytaj też:

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport