Zdzisław Kręcina specjalnie dla Salon24.pl: Sousa nigdy nie powinien prowadzić Polski!

Paulo Sousa z reprezentacją Polski. fot. PAP/Adam Warżawa
Paulo Sousa z reprezentacją Polski. fot. PAP/Adam Warżawa
- Paulo Sousa nie zrobił nic, czego nie potrafiłby dokonać Jurek Brzęczek. Dlatego uważam, że Zbigniew Boniek postąpił bardzo nie fair zwalniając go po tym, jak wywalczył awans na Euro. Nie ma co się bawić w dyplomację – twierdzę z pełną odpowiedzialnością, że Portugalczyk nigdy nie powinien prowadzić naszej reprezentacji! - grzmi po odpadnięciu Polski z mistrzostw Europy były sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina.

Co jest nie tak z polską kadrą, że przez eliminacje przechodzi suchą nogą, wywalcza awans czy to na Euro, czy na mistrzostwa świata, a na samym turnieju totalnie zawodzi?

Od lat trochę żartobliwie powtarzam, że PZPN powinien mieć dwie reprezentacje. Jedną na kwalifikacje, a drugą na finały. A mówiąc poważnie, to można się zastanawiać jakie pomyłki były przez te lata popełniane w przygotowaniach, że potem na docelowej imprezie widzieliśmy tylko cień piłkarzy z eliminacji. Może chodzi o błędy w przygotowaniu fizycznym, może mentalnym? Myślę, że dziś nikt nie ma gotowej odpowiedzi na to pytanie.

Zbigniew Boniek jeszcze przed meczem z Hiszpanią zapowiedział, że bez względu na wynik na mistrzostwach Europy Sousa dokończy eliminacje mistrzostw świata. To dobry ruch prezesa Związku?

Uważam, że nie. Nie byłoby teraz spekulacji – dokończy, czy nie dokończy, gdyby Sousa nie został zatrudniony. Myślę, że Portugalczyk nigdy nie powinien prowadzić naszej kadry. Nie chcę uderzać w nazwiska, ale Zbyszek Boniek postąpił bardzo nieładnie z Jurkiem Brzęczkiem. Po awansie klepał go po plecach, przedłużył kontrakt, by potem niespodziewanie go zdymisjonować. Umów trzeba dotrzymywać! W czym Portugalczyk okazał się lepszy od Jurka?! Myślę, że dziś patrząc na to jak szybko skończyło się dla nas Euro, Brzęczek może się roześmiać z satysfakcją. Tyle, że jak go znam, to nie będzie uśmiech triumfu. On jest za porządnym człowiekiem żeby tej drużynie źle życzyć.

Co do samego stanowiska selekcjonera, to od lat powtarzam, że funkcja trenera kadry jest zdecydowanie łatwiejsza, niż szkoleniowca w klubie z Ekstraklasy. W drużynie narodowej potrzebny jest strateg, analityk, który nie będzie szkolił piłkarzy, wymyślał fajerwerków, mieszał w składzie. Bo nie ma na to czasu. Ma po prostu wyselekcjonować odpowiednią grupę ludzi i ich zmotywować. Najlepiej w ojczystym języku, bo wtedy przekaz jest najpełniejszy.

To już nie czasy Kazimierza Górskiego, Jacka Gmocha czy Antoniego Piechniczka, kiedy na ich życzenie wstrzymywano rozgrywki ligowe, a oni mogli zabrać wybranych piłkarzy na trzytygodniowe konsultacje. Przy tak dużym natężeniu różnego rodzaju rozgrywek, należy raczej stosować system wypracowany przez Rinusa Michelsa w drużynie Holandii. Za jego czasów kadrowicze spotykali się na lotnisku, lecieli na mecz, wygrywali i rozjeżdżali się do klubów. Geniusz tego selekcjonera polegał na tym, że miał w głowie poukładaną podstawową jedenastkę, zanim jeszcze wysłał powołania do piłkarzy.

Jednak ta legendarna polska myśl szkoleniowa chyba mocno kuleje, skoro musimy ściągać trenerów z zagranicy.

Jestem absolwentem AWF-u i twierdzę, że PZPN robi krzywdę naszym szkoleniowcom. Związek sprawił, że nie mają znaczenia pięcioletnie studia magisterskie. Żeby pracować w klubie trzeba ukończyć Szkołę Trenerów PZPN. To proszę mi powiedzieć, czy więcej można się nauczyć na półrocznym kursie, czy podczas pięcioletniego trybu nauczania? Polska federacja zasłania się, że takie są wytyczne UEFA, że władze europejskiego futbolu respektują wyłącznie dyplomy szkół trenerskich utworzonych przy krajowych związkach piłkarskich. Owszem, ale pamiętajmy, że UEFA tak zdecydowała tylko po to, żeby otworzyć szybką ścieżkę, dla byłych piłkarzy z dorobkiem reprezentacyjnym, żeby bez studiów mogli zostać trenerami. I niech sobie szkoły trenerów nadal istnieją, ale koszmarną pomyłką jest blokowanie absolwentów AWF-u, których wiedza, jestem o tym przekonany, jest zdecydowanie większa.

Na koniec wróćmy do występu Polaków na Euro. Który z naszych piłkarzy nie przyniósł wstydu?

Wielką klasę potwierdził Robert Lewandowski. Gdyby nie jego gole, to pewnie wrócilibyśmy do Polski bez żadnego punktu i zdobytej bramki.

Czytaj też:


Rozmawiał Piotr Dobrowolski


Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport