Przed meczem z San Marino. "Po co Lewandowski ma się kopać z kelnerami?"

Robert Lewandowski na treningu przed meczem z San Marino. Fot: PAP/Leszek Szymański
Robert Lewandowski na treningu przed meczem z San Marino. Fot: PAP/Leszek Szymański
Były kapitan reprezentacji Polski Jacek Bąk przed meczem z San Marino: Sousa za dużo miesza w obronie. To tak jakby zaczynał budowę domu od dachu. Początek spotkania z San Marino dziś o godz. 20.45 w Serravalle. Rywale Polaków nie zdobyli dotychczas w grupie I ani punktu, ani nawet gola.

- Pamiętam, jak w 2008 roku męczyliśmy się z San Marino w Serravalle. Gospodarze postawili na swojej połowie autobus. Długo wytrącali nas z uderzenia. Dlatego do tego meczu musimy podejść w stu procentach skoncentrowani i szybko zdobyć gola – twierdzi 96-krotny reprezentant Polski i były kapitan kadry narodowej Jacek Bąk.

Po zwycięstwie nad Albanią (4:1), w niedzielę piłkarzy reprezentacji Polski czeka drugi z trzech wrześniowych meczów eliminacji do mistrzostw świata, które w przyszłym roku odbędą się w Katarze. W Serravalle rywalem biało-czerwonych będzie najgorszy zespół w naszej grupie – San Marino. - To, że są słabi może naszych chłopaków wprowadzić w zgubny stan samozadowolenia. Zlekceważenie amatorów byłoby błędem, bo dopóki będą mieli siły, to zrobią wszystko żeby nie dopuścić nas w pobliże swojej bramki – mówi nam były kapitan reprezentacji Jacek Bąk. 

Zostawcie obronę w spokoju!

San Marino mocno dało się biało-czerwonym we znaki w 2008 roku, w eliminacjach do mistrzostw Europy. - Co prawda wygraliśmy 2:0, ale to były prawdziwe męki. Bronili się całą drużyną, wybijali piłkę wszędzie, byle dalej od własnej bramki. Dopiero w 75. minucie, kiedy Paweł Kaczorowski dał nam prowadzenie, przed ich polem karnym zrobiło się trochę luźniej. I w końcówce dobił ich Mariusz Kukiełka. San Marino to niewygodny rywal, ale tylko do pierwszej strzelonej im bramki. Potem siadają... - opowiada Jacek Bąk.

Czytaj:

Były defensor Olympique Lyon twierdzi, że polskiej kadrze najbardziej brakuje stabilizacji w obronie. - Mimo, że Kamil Glik i Jan Bednarek ponoszą odpowiedzialność za gola straconego w meczu z Albanią, powinni być podstawowym wyborem selekcjonera. Póki co strasznie irytuje mnie u Portugalczyka to ciągłe mieszanie w składzie. Najpierw jako stoper gra Helik, a Glik siedzi na ławce, potem Piątkowski, by ostatecznie wrócić do wariantu z Kamilem i Jankiem. Wiadomo, że ustawianie drużyny zaczyna się od defensywy. Dlatego w tej formacji stabilizacja i zgranie zawodników to podstawa. Budowa drużyny według Sousy przypomina mi... rozpoczęcie budowy domu od dachu zamiast od fundamentów. Bo obrona to fundament piłki - zauważa Bąk.

Najlepsi niech odpoczną

Były kapitan reprezentacji jest zdania, że w San Marino Polska powinna zagrać w rezerwowym składzie. - Po co Robert Lewandowski ma się kopać z kelnerami? A jak spotka go taki pech, jak z Andorą i dozna kontuzji? Lepiej niech odpocznie i skoncentruje się na środowym meczu z Anglią. Trener powinien oszczędzić nie tylko jego, ale również innych czołowych graczy. Prawda jest taka, że w jakim zestawieniu byśmy w Serravalle nie zagrali, to i tak wygramy. Uważam, że duet napastników Karol Świderski – Adam Buksa spokojnie sobie poradzi z amatorami – mówi pan Jacek.

Z Anglią o życie

- Nie ma co ukrywać, mecz z San Marino to jedynie przystawka, do starcia z Anglią. To z Wyspiarzami będziemy rywalizować o być albo nie być w grze o mundial. Jeśli przegramy, to możemy zapomnieć o pierwszym miejscu w grupie i bezpośredniej promocji na turniej w Katarze. Anglicy postraszyli nas, kiedy w ostatnim meczu rozgromili na wyjeździ Węgrów 3:0. Dlatego tak potrzebny będzie wypoczęty i głodny gry „Lewy|”. Skuteczność będzie kluczowa. Możemy mieć jedną, dwie sytuację i należy je wykorzystać. A kto zrobi to lepiej, niż taki fachowiec jak Robert? Niezwykle ważna będzie też pewna obrona. Grająca twardo, bezkompromisowo, może nawet na granicy faulu. Nie możemy sobie pozwolić nawet na chwilę dekoncentracji. Rywale bezlitośnie to wykorzystają – ostrzega Bąk.

Sousa powinien zostać

Jeżeli biało-czerwoni w środę na Stadionie Narodowym w Warszawie przegrają z wicemistrzami Europy Anglikami, to pozostanie im jedynie walka o drugie, barażowe, miejsce w grupie. Jak w takiej sytuacji potoczą się losy Paulo Sousy? Czy w przypadku utraty szans na bezpośrednią promocję na mistrzostwa świata, Portugalczyk powinien zostać zwolniony? - Nie ma co robić piłkarzom bałaganu w głowach. A taki powoduje każda zmiana szkoleniowca i co za nią idzie, zmiana sposobu gry i taktyki. Na jakiekolwiek efekty pracy szkoleniowca kadry należy poczekać minimum rok. Dlatego uważam, że nawet jeśli we wrześniu stracimy nadzieje na pierwsze miejsce, to Paulo Sousa powinien zachować posadę i ogrywać drużynę na baraże. Tym bardziej, że zawodnicy chwalą sobie współpracę z Portugalczykiem – kończy Bąk.

Piotr Dobrowolski

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport