Liga Mistrzów. Porażka Lecha Poznań. "Wstyd, żenada, kompromitacja..."

Lech Poznań przegrywa 5:1 Karabachem Agdam. z Źródło: Twitter/@LechPoznan, fot. Przemysław Szyszka
Lech Poznań przegrywa 5:1 Karabachem Agdam. z Źródło: Twitter/@LechPoznan, fot. Przemysław Szyszka
Zawodnicy Lecha Poznań kończą swoje zmagania w Lidze Mistrzów na pierwszej rundzie eliminacyjnej. Piłkarze pod wodzą Johna van den Broma przegrali w Baku z Karabachem Agdam 1:5 (1:2) w rewanżowym meczu o awans do drugiej rundy rozgrywek. Pierwsze spotkanie wygrali mistrzowie Polski 1:0, ale w dwumeczu lepsi byli Azerowie.

Dobry początek 

Miłe złego początki – to powiedzenie idealnie pasuje do rewanżowego spotkania mistrzów Polski i Azerbejdżanu. Lechici już po 20 sekundach objęli prowadzenie, a w dwumeczu było wówczas 2:0. Potem do bramki trafiali już tylko piłkarze Karabachu, którzy rozgromili poznaniaków 5:1 i zasłużenie awansowali do drugiej rundy kwalifikacji. „Kolejorzowi” na pociesznie pozostała walka w eliminacjach Ligi Konferencji.

Goście zaczęli od niezwykle mocnego uderzenia i już w pierwszej akcji objęli prowadzenie. Joao Amaral przejął piłkę 30 metrów przed bramką rywali, zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Kristoffera Velde, a Norweg huknął w środek bramki, ale idealnie pod poprzeczkę. Velde, który wcześniej dość często był krytykowany i wiosną mało grał, strzelił pierwszego gola dla poznańskiego zespołu.

Szybki powrót Karabachu 

Rozdrażnieni Azerowie ruszyli z ogromnym animuszem na bramkę Artura Rudki, który po chwili musiał interweniować po strzale Abdellaha Zoubira. W 14. minucie był już jednak bezradny, gdy Brazylijczyk Kady miał za dużo swobody w "szesnastce" Lecha, a potem precyzyjnie przymierzył z linii pola karnego.

Lechici mieli problem z dłuższym utrzymaniem się przy piłce. A jej straty, szczególnie na własnej połowie, mogły mieć przykre konsekwencje. Gospodarze zresztą nie przebierali w środkach, często atakowali bez pardonu, a piłkarze poznańskiego zespołu często zapoznawali się z murawą.

Po 20 minutach podopiecznym Johna van den Broma udało się przenieść ciężar gry bliżej środka boiska. Częściej zaczęli też gościć pod bramką Szachrudina Mahammadalijewa, ale nie do końca radzili sobie z agresywną grą przeciwnika. Kilka razy znów błysnął Velde, ale i on nie miał lekkiego życia w starciach z rywalami.

Piłkarze Karabachu wciąż jednak szukali okazji na zdobycie drugiego gola i w końcu ją znaleźli. Źle zachował się Rudko, który niepotrzebnie wyszedł do Richarda Almeidy, zostawiając pustą bramkę. Piłka trafiła pod nogi Filipa Ozobica, który spokojnie skierował ją do siatki. W dwumeczu był zatem remis 2:2.

Pogrom w drugiej połowie

W drugiej połowie po nieco wyrównanym początku, znów przewagę uzyskali mistrzowie Azerbejdżanu. Trzeci gol padł w nieco kontrowersyjnych okolicznościach. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Kady’ego, Rudko odbił piłkę przed siebie. Ukraiński bramkarz mógł lepiej interweniować, ale dobijający piłkę Kevin Medina był na pozycji spalonej. W tej fazie rozgrywek nie ma możliwości wideoweryfikacji i angielski arbiter wskazał na środek boiska.

Lechowi z każda minutą brakowało atutów w ofensywie, widać było, że jego zawodnicy nie mają sił. „Kolejorzowi” brakowało tylko jednej bramki, by doprowadzić do dogrywki, lecz to Azerowie stwarzali zdecydowanie groźniejsze sytuacje. W 74. minucie Kady łatwo ograł zmęczonego Milica i posłał piłkę między nogami bramkarza gości. To był cios, po którym lechici już się nie podnieśli, a Azerowie jeszcze postawili kropkę nad „i”. Wprowadzony chwilę wcześniej Abbas Husejnow z bliska ustalił wynik meczu.

Karabach, na szczęście dla poznaniaków, nie poszedł za ciosem, choć cały czas był przy piłce. Mistrzowie Polski w końcówce meczu starali się już tylko przeszkadzać. Wynik już nie uległ zmianie, ale to była jedna z najbardziej dotkliwych porażek Lecha w historii występów w europejskich pucharach.

Komentarze po meczu

W sieci przy okazji wysokiej porażki Kolejorza pojawiło się wiele opinie ekspertów. M.in. swój głos zabrał Mateusz Borek, który stwierdził, że "polska liga jest śmieszna w porównaniu do lig europejskich". 

"Śmieszni jesteśmy w Europie. MP obnażony przez faworyta dwumeczu. Niestety. Tydzień temu wynik lepszy niż gra. Oszczędzanie sił w SP (Super Puchar - red.). A dziś błędy sędziego, wielbłądy Rudko. Amaral spaceruje podniecony asystą, stoperzy ze zwrotnością Batorego nie atakują piłki, niemoc z przodu" – napisał komentator sportowy. 


Szymon Janczyk z weszło.com zauważył natomiast "błędy" dyrektora sportowego Lecha Poznań Tomasza Rzęsy. 

"W 2016 Lech Poznań miał na tacy Martina Dubravke, ale skauting Lecha uznał, że to za słaby bramkarz na taki klub. Od tego czasu Lech ściągnął Putnockiego, van der Harta, Bednarka, Rudko. Dubravka poszedł za 6 mln euro do Newcastle. Znak jakości dyrektora sportowego Tomasza Rząsy" – napisał Janczyk. 


Teraz czas na Ligę Konferencji 

Lechici rywalizować teraz będą w Lidze Konferencji. W drugiej rundzie kwalifikacyjnej w przyszłym tygodniu zmierzą się z Dinamem Batumi lub Slovanem Bratysława. Pierwsze spotkanie w stolicy Słowacji zakończyło się remisem 0:0.

Karabach Agdam – Lech Poznań 5:1 (2:1).

Bramki: 0:1 Kristoffer Velde (1), 1:1 Kady Borges (14), 2:1 Filip Ozobic (42), 3:1 Kevin Medina (56), 4:1 Kady Borges (74), 5:1 Abbas Husejnow (77).

Żółte kartki – Karabach Agdam: Richard Almeida, Kevin Medina, Elwin Cafargulijew, Kady Borges; Lech Poznań: Antonio Milic.

Sędziował: Andrew Madley (Anglia). Widzów: ok. 25 tysięcy. 

MP

Czytaj dalej: 



Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport