SquareWrestler SquareWrestler
91
BLOG

Zakute łby S2 #12. Prawo tak, jak oni je rozumieją

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 1
Najpierw było prawo „tak, jak my je rozumiemy”. Potem przyszły „wszystkie dostępne środki”. Po drodze zmieniono władze mediów publicznych. Dziś policja pojawia się w sporze o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości, trwa wojna o Trybunał Konstytucyjny, a „prawa ręka” premiera została wybrana do TK. Każda historia jest inna. Dziwnie tylko często kończy się tak samo: nasza wykładnia, nasz człowiek, nasze zasady.

TAK JAK MY JE ROZUMIEMY

Listopad 2023 roku.

Donald Tusk, pytany o planowane zmiany w mediach publicznych, mówi:

„To będzie zgodnie z prawem, tak jak my je rozumiemy.”

Dopowiada później, że przez „my” rozumie także prawników, konstytucjonalistów i medioznawców.

Dobrze.

To nie jest przyznanie: będziemy robić, co chcemy.

Tylko że kilka tygodni później teoria spotkała się z praktyką.

Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz, korzystając z uprawnień właścicielskich Skarbu Państwa i przepisów Kodeksu spółek handlowych, wymienił władze TVP, Polskiego Radia i PAP.

TVP Info zniknęło z anteny.

Potem przyszła likwidacja.

Można było uważać wcześniejszą TVP za propagandową. Można było domagać się jej zmiany. Można było nawet uznać, że system mediów publicznych wymagał gruntownego remontu.

Tylko że cel nie unieważnia zasad.

Rzecznik Praw Obywatelskich później zwracał uwagę, że standardowi niezależności mediów nie odpowiada ani poprzedni model oparty na Radzie Mediów Narodowych, ani sytuacja, w której bezpośredni wpływ na obsadę władz mediów ma członek rządu.

I właśnie tutaj zaczyna się problem.

Nie:

czy TVP należało zmienić?

Tylko:

kto może to zrobić, jak może to zrobić i gdzie kończy się prawo, a zaczyna polityczna wola?

Bo granica nie znika tylko dlatego, że podoba nam się cel.

TERAZ TRYBUNAŁ

Lipiec 2026 roku.

Krystian Markiewicz i Marcin Dziurda, wybrani przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego, stoją przed drzwiami TK.

Nie złożyli ślubowania przed prezydentem. Pałac kwestionuje część wyborów.

Pojawia się policja.

Pojawia się prokurator.

Kilka dni później Donald Tusk zostaje zapytany wprost, czy Trybunał będzie przejmowany siłowo.

Nie odpowiada prostym:

nie.

Mówi o początku działań i zapowiada egzekwowanie prawa „wszystkimi dostępnymi środkami”.

Nie powiedział: „wejdziemy siłą”.

Nie musiał.

Wystarczy obraz.

Ludzie wybrani przez większość stoją przed drzwiami konstytucyjnego organu, policja jest już elementem sporu, a premier mówi o wszystkich dostępnych środkach.

I obywatel ma pełne prawo zapytać:

kiedy kończy się egzekwowanie prawa, a zaczyna demonstracja siły państwa?

Bo między „prawem tak, jak my je rozumiemy” a „wszystkimi dostępnymi środkami” zrobiło się nagle bardzo mało miejsca.

ZABAWA W BERKA

11 sierpnia Donald Tusk mówi o Macieju Berku:

„Był moją prawą ręką i nadal tak jest.”

4 września Sejm wybiera Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Żeby było jasne: Maciej Berek jest doświadczonym prawnikiem i legislacyjnie trudno odmówić mu kompetencji.

Tylko że nie o CV tutaj chodzi.

Chodzi o standard.

Bo wcześniej ta sama większość uchwaliła ustawę, według której były członek Rady Ministrów powinien odczekać cztery lata, zanim trafi do Trybunału.

Ustawa nie weszła w życie.

Berek prawa więc nie złamał.

Ale przecież nie o kodeks tu chodzi.

Chodzi o zasadę, którą sami chcieli wpisać do systemu — dopóki nie zaczęła przeszkadzać własnemu kandydatowi.

Kilka tygodni po odejściu z rządu „prawa ręka” premiera trafia do TK.

A poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz tłumaczy z mównicy, że większość jego klubu poprze kandydaturę:

„bo jesteśmy lojalnym koalicjantem”.

I tutaj naprawdę nie trzeba niczego dopisywać.

Trybunał miał być odpolityczniony.

Miała być karencja.

Miały być nowe standardy.

Gdy przyszło głosowanie, wystarczyła lojalność.

I zaczęła się zabawa w Berka.

AKADEMIA PRAWA. Z POLICJĄ W KORYTARZU

9 września minister Waldemar Żurek utrzymuje decyzję o odwołaniu Michała Sopińskiego z funkcji rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.

Ministerstwo przedstawia podstawę prawną i zarzuty. Uznaje decyzję za ostateczną.

Obowiązki ma przejąć Sławomir Cudak.

Sopiński odwołania nie uznaje.

Dotychczasowe władze uczelni próbują zwolnić Cudaka.

Ministerstwo odpowiada:

bezprawne i bezskuteczne.

Potem Cudak nie może wejść do budynku.

I pojawia się policja.

Jedna strona ma ostateczną decyzję ministra.

Druga kwestionuje jej legalność i skutki.

Jedna powołuje się na przepisy.

Druga również.

Każda ma prawników.

A na korytarzu stoją funkcjonariusze.

Można godzinami debatować, kto ostatecznie wygra ten spór prawny.

Ale popatrzmy, gdzie doszliśmy.

Do rozwiązania konfliktu o kierowanie Akademią Wymiaru Sprawiedliwości potrzebna jest asysta policji.

Nazwa uczelni zaczyna brzmieć jak ponury żart.

W państwie prawa spór powinien kończyć sąd.

W państwie silnych ludzi coraz częściej zaczyna się pytanie:

kto pierwszy wejdzie do budynku?

MARSZAŁEK WYBIERA „CYWILIZOWANE” MEDIA

Włodzimierz Czarzasty nie ukrywa, że z częścią mediów rozmawiać nie zamierza.

Reporterowi wPolsce24 mówi, że nie będzie współpracował z jego stacją.

Przy innej okazji uzależnia odpowiadanie na pytania od tego, czy uzna telewizję za „cywilizowaną”.

Marszałek ma prawo krytykować media.

Media mają prawo krytykować marszałka.

Na tym polega zabawa.

Tylko że druga osoba w państwie nie jest komentatorem na Twitterze.

Pełni funkcję publiczną.

I kiedy sama ustala, które medium jest wystarczająco „cywilizowane”, żeby zasłużyć na odpowiedź, dostajemy kolejny ciekawy standard.

Prawo — tak jak oni je rozumieją.

Trybunał — z ludźmi, których oni uznają za właściwych.

Media — cywilizowane wtedy, kiedy marszałek uzna je za cywilizowane.

Demokracja robi się niezwykle prosta, kiedy samemu można napisać słownik.

ŚWINKA DLA PREZYDENTA

A jeśli własny człowiek siedzi w Pałacu?

Problem znika.

Jeśli nie siedzi?

Można spróbować inaczej.

W 2025 roku w jednej ustawie połączono liberalizację zasad budowy elektrowni wiatrowych z przedłużeniem zamrożenia cen energii dla gospodarstw domowych.

Prezydent Nawrocki nie chciał zmian dotyczących wiatraków.

Chciał zamrożenia cen.

Miał jednak wybór prosty jak cep:

podpisać wszystko albo zawetować wszystko.

Zawetował.

I natychmiast można było powiedzieć:

prezydent uderza w polskie rodziny.

Później zamrożenie cen pojawiło się w innym akcie prawnym.

Prezydent podpisał.

Czy ustawę celowo skonstruowano jako pułapkę?

Tego nie udowodnimy.

Ale jej konstrukcja działała dokładnie jak pułapka.

Podpisze?

Przechodzą wiatraki.

Zawetuje?

Powiedzą, że zablokował ochronę przed podwyżkami.

Świnka podłożona. Teraz można się oburzać, że prezydent jej nie pogłaskał.

WŁASNE ELDORADO

TVP to nie Trybunał.

Trybunał to nie Akademia.

Akademia to nie konferencja prasowa Czarzastego.

Ustawa wiatrakowa to nie nominacja sędziego.

Każdy przypadek jest inny.

I właśnie dlatego warto spojrzeć na wszystkie razem.

Bo ciągle wraca ten sam odruch:

nasza wykładnia.

Nasz kandydat.

Nasza decyzja.

Nasza ocena, które media są właściwe.

Nasza definicja standardu.

A kiedy standard zaczyna przeszkadzać?

Okazuje się, że był tylko na szczególne okazje.

Tak nie buduje się państwa prawa.

Tak buduje się własne Eldorado — system, w którym granicą dla władzy coraz mniej jest to, czego robić nie wolno, a coraz bardziej to, na ile można sobie pozwolić.

I właśnie tutaj zaczyna się najgroźniejszy mechanizm.

Państwo mafijne nie zaczyna się od ludzi w kominiarkach.

Zaczyna się od przekonania:

nasi mogą więcej, bo przecież działają w słusznej sprawie.

Potem wystarczy jeszcze jeden krok.

Prawo przestaje być granicą dla władzy.

Staje się narzędziem w jej ręku.

Własne Eldorado nie powstaje jednego dnia.

Powstaje wtedy, gdy zdanie:

„tak jak my je rozumiemy”

przestaje być niefortunną wypowiedzią.

I zaczyna wyglądać jak instrukcja obsługi państwa.

Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka