ZiggyM ZiggyM
496
BLOG

Powstanie Warszawskie było błędem

ZiggyM ZiggyM Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

Każdy ma prawo wyznawać taką opinię nt. Powstania Warszawskiego, jaka mu odpowiada. Nikt nie ma prawa narzucać innemu człowiekowi swojego zdania. Ja powyższego prawa nie odmawiam innym ludziom i oczekuję, że moje prawo będzie szanowane.

PW już od 1944 r. jest oceniane różnie. Są tacy, jak np. politycy PISu, większość mediów (wśród nich oczywiście media walterowskie) i wielu historyków, którzy uważają, że decyzja o rozpoczęciu powstania była słuszna.

Są również tacy ludzie, którzy - podobnie jak ja - uważają, że powstanie warszawskie było błędem. Wśród nich są np. niektórzy warszawiacy i historycy, np. prof. Jan Ciechanowski (który, jako nastolatek, sam uczestniczył w PW) i śp. prof. Paweł Wieczorkiewicz, a także niektórzy nieżyjący już oficerowie PSZ na Zachodzie (z gen. Andersem na czele), którzy chcieli ukarać gen. Komorowskiego za decyzję o rozpoczęciu powstania. Gen. Anders wyraził się, że powstanie było "klęską i zbrodnią".

Dlaczego uważam, że PW było błędem? Z kilku powodów.

Po pierwsze, powstanie było skazane na klęskę zarówno militarną, jak i polityczną. Wiedzieli o tym Niemcy, wiedział o tym również ówczesny Komendant Główny AK gen. Komorowski, który - według prof. Jana Ciechanowskiego - do ok. połowy lipca był przeciwny rozpoczynaniu powstania warszawskiego, twierdząc, że doprowadziłoby to tylko do klęski i zagłady Warszawy.

Tylko 10% stanu osobowego AK kiedykolwiek miało broń palną, reszta mogła tylko malować kredą na murach. Stołeczna AK była ekwiwalentem pułku piechoty. AK nie zdążyła nawet w porę przeciągnąć na swoją stronę granatowej policji, którą Niemcy szybko rozbroili.

Niemcy dysponowali piechotą, czołgami, artylerią, lotnictwem, Goliatami, Nebelwerferami i pociągami pancernymi.

Powstanie było politycznie wymierzone przeciwko ZSRR. KGAK, Delegatura i rząd londyński liczyli na rozpad koalicji antyhitlerowskiej z powodu Warszawy, albo przynajmniej na zmianę ustaleń konferencji teherańskiej co do podziału Europy na strefy operacyjne i Linii Curzona. Mylili się, Nie mieli żadnych szans na spowodowanie takiej zmiany, której zresztą nie można było dokonać, bo zmiana ustalonego przez SHAEF podziału Europy na strefy operacyjne, a konkretnie włączenie Polski do strefy angloamerykańskiej, oznaczałaby odcięcie Armii Czerwonej najkrótszej drogi do Niemiec. Nikt by się nigdy na to nie zgodził - ani na rezygnację z Linii Curzona.

Po drugie, to powstanie, które - jak wspomniałem - nie mogło zostać wygrane przez AK - skończyło się, tak jak przewidział to gen. Komorowski, zagładą Warszawy. Zginęło 18 tys. powstańców warszawskich i 150 tys. cywilów, a 700 tys. warszawiaków zostało wypędzonych z miasta. Lewobrzeżna Warszawa została zrównana z ziemią. Przepadły raz na zawsze bezcenne dobra polskiej kultury.

Dlaczego więc gen. Komorowski nagle, pod koniec lipca 1944 r. sierpnia, zmienił zdanie i zgodził się na powstanie? Dlatego, że był człowiekiem uległym wobec innych ludzi. Dwaj ludzie wywarli na niego przemożny wpływ: płk Antoni Chruściel ps. Monter (który 31 lipca przyniósł Komorowskiemu fałszywą informację o tym, jakoby czołgi sowieckie pojawiły się na Pradze), oraz gen. Leopold Okulicki, mitoman, który nie tylko wiedział, że powstanie skończyłoby się zagładą Warszawy, ale nawet pragnął tej zagłady. Powiedział "niech potokami leje się krew, niech mury sypią się w gruzy",

Obydwaj byli zagorzałymi zwolennikami powstania, ludźmi myślącymi życzeniowo, fantastami.

Pod wpływem tych dwóch ludzi gen. Komorowski podjął 31 lipca 1944 r. ostateczną decyzję o rozpoczęciu powstania.

A Alianci? Tych KGAK zamierzała postawić, i postawiła, wobec faktów dokonanych, na zasadzie "Ratujcie Alianci, Warszawa wzywa!" KGAK zachowała się tak samo jak pewien polski polityk, który krzyczał "Ratunku, Niemcy mnie biją!".

Powstanie było słabo przygotowane. Nie było uzgadniane z żadnym aliantem. Ponadto AK nie przeciągnęła na swoją stronę odpowiednio wcześnie granatowej policji, ani też nie porozumiała się z Armią Berlinga, przeciwko której powstanie było również politycznie wymierzone.

Dla porównania, powstańcy paryscy uzgodnili uprzednio swoje plany z wojskiem Wolnych Francuzów gen. de Gaulle'a i uzgodnili, że gdy wybuchnie powstanie paryskie, to dywizja pancerna gen. Leclerca (na cześć którego nazwane są czołgi typu AMX-56 Leclerc) pomoże powstańcom.

Paryżanie swoje powstanie wygrali, a skończyło się ono z niewielkimi szkodami dla miasta i niewielkim stratami poniesionymi przez jego ludność cywilną, powstańców paryskich i dywizji gen. Leclerca.

Powstanie Warszawskie było błędem. Było klęską.

ZiggyM
O mnie ZiggyM

Nie toleruję na blogu żadnych komentarzy chamskich, obraźliwych, ani zawierających argumenty ad personam.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura