163 obserwujących
4743 notki
4862k odsłony
  762   1

Bilokacja

Los dzieci z Michałowa jest nieznany. — Te dzieci, jeżeli nie pozostają w dalszym ciągu w ośrodku — być może pozostają, ja tego w tej chwili po prostu nie potrafię powiedzieć — (...) no to zostały po prostu ze swoimi rodzicami w jakieś bezpieczne miejsce przetransportowane z powrotem do Białorusi — mówił niedawno nasz premier do spraw bezpieczeństwa. — Widocznie pan prezes Kaczyński ma jakieś dodatkowe informacje dotyczące stanu tych dzieci. Stąd takie słowa — tłumaczył to wczoraj wiceminister spraw zagranicznych.

Tymczasem media już od poniedziałku prezentują film, który jazydzki aktywista miał otrzymać od współwyznawcy, przebywającego z rodziną na białoruskim pograniczu. Widać na nim dzieci. Zdrowe, tylko smutne jakieś takie albo bardzo skoncentrowane. Podobne do tych z Michałowa. Bardzo. Na razie rzecz uchodzi za białoruski fejk, element wojny hybrydowej.

Trudno bowiem byłoby twierdzić, że siedzą sobie nad leśnym ogniskiem i słuchają ptaków, oglądają chmury, doświadczają jesiennej aury. Że to idylla. Jeszcze niedawno jakiś przekaz dnia nakazywał naszym propagandystom sugerować, że rzeczone dzieci są w Niemczech.

Trudno atoli byłoby uwierzyć, że stamtąd pochodzą zdjęcia. Tam przecież palenie ognisk w lesie jest niemożliwe. Nie mogłyby więc przy ognisku smakować natury. Tak jest na całym Zachodzie. Wiadomo też nawet prawomyślnym, że od lat tam dzieci są prześladowane. Są przymuszane do siedzenia w szkołach, jadania przetworzonej żywności i w ogóle się je przekształca w wykształciuchy. Nikt ich nie chroni nawet przed ideologią gender.

Specjaliści od odwracania kota ogonem jednak nie śpią. Wszak poznanie przez doświadczenie jest gruntowne i nie da się go lekceważyć. Ludzie płacą krocie za surwiwal. A tu dzieciarnia ma go za cenę kosztu podróży. Nie byłoby więc powodu do rozdzierania szat. Nawet jeśli dzieci z internetowego filmiku by były jeszcze bardziej podobne do tych z Michałowa.

Jest tylko problem wiarygodności. Nie wiadomo już, kto mówi prawdę. Na tym polega niedogodność, tkwiąca w blokowaniu niezależnych mediów. Nie słychać też o czarterach lotów, dla przewożenia ekonomicznych migrantów, deportowanych z Polski. To jak wracają? Jeżeli zaś wszystko jest w porządku, to dlaczego taka tajemnica?

Najgorsze jednak, że nic nie słychać o dyplomatycznych inicjatywach Polski, zmierzających do usunięcia przyczyn oczywistego zagrożenia. Graniczny płot nie rozwiązuje problemu. Atak na nasz kraj poprzez skierowanie na naszą granicę uchodźców, wprowadza nas do grona państw dotkniętych podobnym problemem. Kiedy jednak inni wołali przedtem o pomoc, nasza chata była z kraja.

Co więc się w ogóle dzieje? Tylko San Escobar jeszcze z nami rozmawia?


Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka