104 obserwujących
438 notek
798k odsłon
949 odsłon

Kim Pan wtedy był i co Pan robił?

Wykop Skomentuj1

imageZ racji rocznicy stanu wojennego pojawiają się różne wspominki – pomyślałem, że przy takiej okazji, gdy konie kują i ja mogę…  przypomnieć moją rozmowę ogłoszoną jesienią 2008 roku na nieistniejącym dziś Forum Polonus .


Mirosław Lewandowski: Panie Ministrze. Prezes IPN Janusz Kurtyka, występując na uroczystości w Krakowie inaugurującej Jubileusz 30-lecia KPN, mówił m.in. o sytuacji, która istniała w Polsce w czasach PRL, w okresie poprzedzającym pojawienie się opozycyjnych, jawnych organizacji: KOR, ROPCiO, KPN. Otóż ówczesny kontekst często jest dzisiaj zapominany. Po pierwsze - tego typu jawna działalność wymagała od działającej osoby (a także od jego rodziny) akceptacji możliwych represji. Poczynając od groźby utraty pracy i załamania kariery, poprzez aresztowania, więzienie, pobicie przez nieznanych sprawców z utratą zdrowia i życia włącznie. Po drugie - co podkreślił Kurtyka - upomnienie się o niepodległość w czasach PRL wymagało nie lada odwagi cywilnej, gdyż niemal wszyscy wokół uważali niepodległość za mrzonkę. W konsekwencji osoba upominająca się o wolną Polskę w najlepszym razie uchodziła za idiotę, a w najgorszym - za prowokatora. Interesuje mnie, jak w takich warunkach doszło do tego, że kilkudziesięciu ludzi zdecydowało się utworzyć ROPCiO w roku 1977, a w dwa lata później - KPN. Kim Pan wtedy był i co Pan robił?
Jak Pan poznał ludzi, którzy weszli do ROPCiO, a potem do KPN?  Jak zareagowała Pana rodzina, przyjaciele, koledzy? Na co Pan liczył? Czy Pan się bał? Czy miał Pan świadomość, jaką cenę może Pan i Pana bliscy zapłacić za tę decyzję? Jakie znaczenie miała - dla podjęcia tych decyzji - Pana wcześniejsza działalność w konspiracyjnym "Ruchu"? 


Romuald Szeremietiew:  Moja decyzja o podjęciu jawnej działalności w KPN była konsekwencją wcześniejszej działalności niejawnej. Wieloletniej. Wcześniej działałem w gronie znajomych i przyjaciół na zasadach półjawnych. Po prostu spotykało się grono osób i dyskutowało o różnych sprawach. Zawsze jednak był to kontekst taki, nazwijmy, antykomunistyczny chociażby dlatego, że mieszkałem w Legnicy. A tam z racji na obecność garnizonu sowieckiego nie można było mieć złudzeń czym jest PRL. Nie tworzyliśmy żadnej struktury konspiracyjnej uważając, że zostanie ona szybko rozpracowana przez SB i skończy się to więzieniem. Przy czym oceniałem taką ewentualność nie tyle jako zagrożenie dla siebie, ale jako okoliczność uniemożliwiającą jakąkolwiek imagedziałalność na dłużej. Tutaj dowodem wprost była sytuacja związana z organizacją Ruch. Mój przyjaciel Zygmunt Urban był dobrym znajomym jednego z braci Czumów, Łukasza pracownika naukowego KUL. Zygmunt był absolwentem KUL. Tą drogą trafiła do mnie informacja o powstaniu Ruchu. Po pewnym czasie dostałem dokumenty programowe organizacji. Niepodległościowy charakter Ruchu bardzo mi odpowiadał. Zostałem więc dzięki Zygmuntowi wprowadzony do Ruchu jako kolporter ich drukowanego na powielaczu spirytusowym biuletynu. W moim mieszkaniu był magazyn tych publikacji. Rozprowadzałem je wśród zaufanych. Zanim jednak nasza legnicka działalność rozrosła się kierownictwo Ruchu wpadło. Zygmunt był przekonany, że esbecy trafią też do nas. Miał rację o tyle, że po pewnym czasie rzeczywiście zjawił się w moim mieszkaniu esbek, który usiłował dowiedzieć się od mojej babci co zamierzam w życiu robić. I wtedy na tym się skończyło. Wkrótce okazało się, że Andrzej Czuma został skazany na wieloletnie więzienie i Ruch przestał istnieć. Był to dla mnie dowód, że działalność konspiracyjna jest nieskuteczna skoro szybko kończy się izolacją konspiratorów od społeczeństwa, izolacją w więzieniu.

Do takich wniosków doszliśmy w dyskusji z Zygmuntem i z drugim moim przyjacielem, Bronisławem Kamińskim, nauczycielem historii. Zygmunt i Bronek byli dużo starsi ode mnie i także z tej racji mieli wpływ na moje poglądy i decyzje. A Bronek uważał, że skuteczniejszą metodą będzie prowadzenie działalności przy wykorzystaniu jakichś legalnie działających w PRL organizacji, czy stowarzyszeń. Był zwolennikiem czegoś na kształt „pracy u podstaw”. Zresztą wraz z Zygmuntem to właśnie robił podsuwając uczniom różne lektury. Wg niego należało propagować treści niepodległościowe, np. odkłamując historię Drugiej RP. Dzięki temu miała powstawać formacja niepodległościowa wśród młodych ludzi. Bronek uważał, że trzeba zdobywać wiedzę i umiejętności przydatne w życiu publicznym. Zygmunt ponadto przeznaczał część swoich zarobków na pomoc materialną dla uczniów, którzy szli na studia. Mnie wypatrzył wśród uczniów szkoły zawodowej - pracował jako nauczyciel w zespole takich szkół. Za jego namową oraz dzięki Bronkowi nie zakończyłem mojej edukacji na zawodówce. W liceum zaocznym dla pracujących zdałem maturę, a następnie też przy ich wsparciu dostałem się na prawo. Bronek poświęcił sporo czasu, aby przygotować mnie na egzaminy wstępne na studia bowiem poziom nauczania w liceum zaocznym nie był najwyższy.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura