129 obserwujących
514 notek
985k odsłon
  3438   4

Zaczynają się schody

Przegrana Donalda Trumpa, objęcie prezydentury przez Joe Bidena w istotny sposób zmienia sytuację. USA mogą już nie potrzebować „trojańskiego osła”. Podejmowana jest kolejna próba „resetowania” relacji z Rosją i nawiązanie bezpośrednio kontaktu Bidena z Putinem. Można powiedzieć, że niejako bez wysiłku, Berlin i Moskwa dopinają swego. Jednak wraz z tym przyszłość wzajemnych relacji między Niemcami a Rosją stała się niejednoznaczna. Pojawia się bowiem pytanie: czy w tle rysuje się sprzeczność strategicznych celów Niemiec i Rosji; czy Berlinem i Moskwą nie zaczną rozgrywki, kto będzie rządził w „naszej” części świata? 

imageCzy to będzie Eurazja „od Władywostoku do Lizbony” pod przewodnictwem Kremla, jak chciałby prezydent Putin – w opinii ministra Ławrowa, nic nie stoi na przeszkodzie, aby Rosja i UE wspólnie pracowały nad tworzeniem jednej przestrzeń gospodarczej, czy jednak Europa zjednoczona przez Berlin podporządkowująca Niemcom rosyjski rynek zbytu dla europejskich, tj. niemieckich towarów, z Rosją, dostarczycielką surowców dla europejskiej, tj. niemieckiej gospodarki.

Kto więc będzie w XXI wieku numerem jeden „od Atlantyku po Ural”?

W Berlinie podkreśla się co prawda, że przyszłość Niemiec to Europa, ale to Niemcy chcą definiować europejskie interesy i uważają, że mają do tego prawo. A to oznacza, że interesy europejskie stają się tożsame z interesem Niemiec, a UE środkiem do ich realizacji, czasem w uzgodnieniu z Francją. Niemcy widzą siebie jako centrum Europy. Uważają się za jej naturalnego lidera w Unii. Pojawiają się opinie w niemieckiej publicystyce wskazujące, aby politycy niemieccy zaczęli stanowczo artykułować narodowe interesy Niemiec. Kiedy wiec w Berlinie uświadomią sobie istnienie sprzeczności niemieckiego interesu z interesem rosyjskim?

imageW Berlinie pojawiają się obawy przed mocarstwową polityką Rosji i wątpliwości, czy Kreml będzie respektował niemieckie interesy gospodarcze na swoim terytorium. Do tego kanclerz Merkel oględnie, ale jednak potępiła groźby szefa sztabu generalnego rosyjskiej armii straszącego Europę rakietami Iskander. 

Zapewne wiedziała co robi. W styczniu 2012 r. (wg innych danych w listopadzie 2011 r.) w rosyjskim sztabie generalnym na zamkniętym posiedzeniu prezentowano zagrożenia dla bezpieczeństwa Rosji. Ówczesny szef sztabu gen. Makarow  informował, że Polska myśli o zajęciu białoruskich obwodów brzeskiego i grodzieńskiego. Następnie wskazał na państwa bezpośrednio zagrażające integralności rosyjskiego terytorium: Estonia chciałby odzyskać tereny przygraniczne utracone po II wojnie światowej, a Finlandia chciałaby zwrotu Karelii. Wskazał też na roszczenia Norwegii do terenów na półwyspie Kola i do szelfu kontynentalnego na Morzu Barentsa. Jednak nowe było wskazanie, że zagrożony jest także okręg kaliningradzki przez Litwę i… NIEMCY! Mimo deklarowanych przez Moskwę bardzo dobrych stosunków między obu państwami rosyjscy wojskowi pierwszy raz wskazali na Niemcy jako zagrażające dla bezpieczeństwa Rosji.

Można natomiast powiedzieć, że związki polsko-niemieckie są obecnie silne, zwłaszcza w gospodarce – Polska eksportuje do Niemiec więcej niż USA. Wartość niemieckiego handlu z czterema państwami Grupy Wyszehradu ma większą wartość niż cały niemiecki handel z Chinami lub USA. Wartość wymiany handlowej Niemiec z Rosją jest daleko w tyle za wymianą z Polską. Kreml stara się zdominować Europę zarzucając na nią sieć swoich rurociągów gazowych, ale przecież nie ma tylu stanowisk w Gazpromie, aby wszystkich wpływowych Niemców zatrudnić, jak Putin to zrobił z byłym kanclerzem Schroederem. Jeżeli więc sprzeczność strategicznych interesów Niemiec z Rosją rzeczywiście ma miejsce, to nie trudno wnioskować, że podobnie jak w przypadku Turcji zmaleją taktyczne względy współpracy, co oznacza, że istnieją podstawy do budowania bliskich i partnerskich relacji między Warszawą a Berlinem. 

imageW niemieckiej myśli politycznej są dwa modele wiązania Niemiec z regionem środkowoeuropejskim – Mitteleuropa i Lebensraum. Przy czym Lebensraum to rozwiązanie polegające na stworzeniu „przestrzeni życiowej” dla narodu niemieckiego z wyeliminowaniem, a nawet wyniszczeniem narodów mieszkających nad Wisłą, Niemnem i Dnieprem, koncepcję tę usiłował realizować Hitler. Nie wydaje się, aby współcześnie, nawet przy sprzeczności strategicznej z Rosją, Niemcy podjęły próbę zdobywania Lebensraum na wschodzie, a więc Drang nach Osten, zwłaszcza zbrojny, nam nie grozi. Czym innym jest projekt Mitteleuropa. Najpełniej koncepcję przedstawił Friedrich Naumann w książce pt. „Mitteleuropa” w 1915 r. Według niej Niemcy miały się stać mocarstwem bez zdobywania kolonii, ale dzięki umocnieniu się na kontynencie europejskim. Naumann pisał: „Oczy nasze kierują się ku przestrzeniom Europy Środkowej od Morza Północnego i Bałtyckiego do Adriatyku i południowych krańców równiny naddunajskiej. Weźmy mapę do ręki i zobaczymy kraje leżące pomiędzy Wisłą a Wogezami, pomiędzy Galicją a Jeziorem Bodeńskim. Przestrzeń tą wyobraźmy sobie jako jedność, jako kraj bratni, jako związek obronny, jako teren gospodarczy”. W tym związku miała też znaleźć się Polska. Naumann dostrzegał fiasko germanizacji Polaków i państwo polskie miało stanowić element związku Mitteleuropa. 

Wpływowy publicysta Rafał Ziemkiewicz, nazywający siebie „neo-endekiem”, pisał w artykule „Polska realna – czyli jaka?” („Rzeczpospolita”, 26-09-2009): „Być może jednak trzeba dziś wyraźnie powiedzieć, że zachowanie suwerenności wyszło z naszego realnego zasięgu. W takim razie trzeba sobie zadać pytanie o mniejsze i większe zło. Największym byłoby bez wątpienia rozdzielenie w Polsce stref wpływów pomiędzy Rosję i Niemcy, jak wielokrotnie w przeszłości. Jeśli już musimy znaleźć się w całości w jednej ze stref, należy więc zadać sobie pytanie: Rosja czy Niemcy? Wystarczy porównać Wielkopolskę z Białostockiem, żeby uznać odpowiedź za oczywistą. Tym bardziej że współczesne Niemcy nie kwestionują polskiej odrębności i prawa do państwowości – co w wypadku Rosji nie jest oczywiste.”

Nie warto godzić się się z kapitulanckim stwierdzeniem, że „zachowanie suwerenności wyszło z naszego realnego zasięgu”. Trzeba natomiast uważnie obserwować w jakim kierunku zmierza polityka niemiecka i badać na ile są szanse ułożenia partnerskich relacji z Niemcami aby wspólnie przeciwstawić się rosyjskim naciskom. 

W polityce polskiej naprawdę zaczynają się schody!

Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka