136 obserwujących
532 notki
1055k odsłon
  525   0

Dwa wywiady dla Naszego Dziennika

imageimage

Rosjanom wojna nie idzie

Z dr. hab. nauk wojskowych Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem i p.o. ministrem obrony narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Mimo skierowania na front 80 procent rosyjskich wojsk zgromadzonych przy granicy z Ukrainą postępy działań są nikłe i dalekie od oczekiwań Putina, który liczył, że jego wojska szybko zajmą Charków, Kijów i będzie po sprawie. Czy można powiedzieć, że Putin tej wojny nie wygrywa?

– Putin ewidentnie przegrywa tę konfrontację z Ukrainą. Skoro nie udało mu się zająć Kijowa, to jego celem, celem rosyjskiej agresji jest Charków. Pamiętajmy, że Charków jest nie tylko drugim co do wielkości miastem Ukrainy, ale w okresie międzywojennym, kiedy Ukraina była częścią Rosji sowieckiej, to właśnie Charków był stolicą Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Dlatego w wymiarze rosyjskim, w wyobraźni Rosjan zajęcie Charkowa i ustanowienie tam kolaboracyjnego rządu ma taką samą rangę jak zajęcie Kijowa. I stąd zacięte walki i przekonanie Rosjan, że jeśli nie udaje im się zdobyć Kijowa, to przynajmniej zajmą Charków. Oczywiście celem głównym jest Kijów, a najlepiej, gdyby udało się Rosjanom pojmać i aresztować prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, a także ukraiński rząd i ich wyeliminować. To wszystko razem składa się na obraz tej agresywnej wojennej kampanii. Jednak patrząc na dotychczasowe sukcesy strony rosyjskiej, trzeba powiedzieć, że są one dość mizerne – zwłaszcza biorąc pod uwagę siły, jakie Moskwa zaangażowała w konfrontację z Ukrainą.

Wspomniał Pan Profesor, że Rosjanom zależy na pojmaniu prezydenta Zełenskiego. Słyszymy, że zadanie to zostało powierzone najemnikom powiązanej z Kremlem okrytej złą sławą Grupy Wagnera…

– Moim zdaniem Grupa Wagnera jest słynniejsza bardziej z tego, co się o niej opowiada, niż z tego, co rzeczywiście potrafi zrobić. Myślę, że służby Ukrainy dobrze chronią swojego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jego rodzinę oraz członków rządu i tym najemnikom moskiewskim nie uda się niczego groźnego zrobić nikomu z ważnych osób w ukraińskim państwie. 

Co jest głównym mankamentem rosyjskiej armii atakującej Ukrainę, czy ukraińska armia jest tak dobrze przygotowana, czy rosyjskie wojsko jest tak słabe?

– Podstawowym mankamentem rosyjskiej armii jest niskie morale. Niskie morale oznacza, że żołnierze – nawet mający wystarczające środki do walki – nie potrafią, czy wręcz nie mają ochoty ich używać. Zresztą widać na różnych, także śmiesznych scenkach nagrywanych przez żołnierzy czy ludność ukraińską, że Rosjanie porzucają ciężki sprzęt i szukają ucieczki. To nie najlepiej świadczy o morale rosyjskich żołnierzy, które jest marne. Natomiast morale ukraińskich żołnierzy, morale ukraińskiej armii jest wysokie. I to w mojej ocenie jest główna przyczyna tego, że Rosjanom ta wojna z Ukraińcami ewidentnie nie idzie.

Czyżby mit niepobitej rosyjskiej armii legł w gruzach?   

– Nie wiem, czy jest to już fakt dokonany, ale Rosjanie z całą pewnością są na najlepszej drodze do tego celu. Nie należy przy tym zapominać, że Rosjanie są specjalistami, jeśli chodzi o uprawianie propagandy, są mistrzami dezinformacji, która ma przekonać opinię publiczną w Rosji, że armia rosyjska jest niezwyciężona, że jest uzbrojona w najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, rozmaite systemy itd., w związku z czym nie można się jej przeciwstawić. Tymczasem wszyscy znamy relacje, sceny z Ukrainy i sami możemy się przekonać, jak ten rosyjski „nowoczesny” sprzęt wygląda, że jest tam wiele sprzętu przestarzałego, uzbrojenie marne, a do tego dochodzi opinia, jaką słyszałem, że żołnierze rosyjscy uczestniczą w tej wojnie właściwie bez przekonania. Cóż to zatem jest za wojsko…?

Czy wiarygodne mogą być wypowiedzi żołnierzy rosyjskich wysłanych przez Putina na front, którzy pojmani twierdzą, że nawet nie wiedzieli, gdzie idą?

– Nie można wykluczyć, że takie jest ich tłumaczenie po tym, jak dostali się do niewoli, i zwyczajnie udają Greka. Nie oznacza to jednak, że i tak mogło być, bo jeśli chodzi o dowództwo rosyjskie, to zawsze słynęło ono z braku zainteresowania losem swoich żołnierzy, a tym bardziej tym, co myślą żołnierze. Zresztą Rosjanie zawsze mieli przewagę liczebną. Natomiast tym razem dowództwo rosyjskie znalazło się w nieco innej sytuacji. Przede wszystkim nie ma ich już tak wielu, bo społeczeństwo rosyjskie wymiera i – jak mówią demografowie – rocznie liczba Rosjan kurczy się o mniej więcej milion osób. I ten globalny spadek ma też przełożenie na zasoby liczebne żołnierzy, bo coraz trudniej zbudować tak liczną jak dawniej rosyjską armię. Jest także inny element, który jest może mniej widoczny – mianowicie bardzo dużą część rosyjskich poborowych stanowią muzułmanie. W niektórych jednostkach były problemy, ponieważ muzułmanie w rosyjskiej armii bili rdzennych żołnierzy rosyjskich. Zresztą nie jest tajemnicą, że poziom przemocy w wojsku rosyjskim – fala w wydaniu armii rosyjskiej – była i jest czymś bardzo okrutnym. Dzisiaj, przyglądając się rysom wziętych do ukraińskiej niewoli żołnierzy rosyjskich, trzeba powiedzieć, że nie wyglądają oni na rdzennych Rosjan, ale raczej mogą wskazywać na muzułmańskie pochodzenie. Wobec powyższego rodzi się pytanie – jaki zapał do walki może mieć ubrany w rosyjski mundur muzułmanin?

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka