Harley Porter Harley Porter
262
BLOG

Tusk umacnia wschodnią granicę - niezły wał!

Harley Porter Harley Porter Polityka Obserwuj notkę 5

Donald Tusk, człowiek, który jeszcze jako premier zwiał do Brukseli i kłamał w ostatniej kampanii wyborczej, a przejmując ponownie władzę, podeptał prawo i złamał konstytucję, poinformował, że wzmacnia granicę wschodnią. Z budżetu państwa ma zostać wydane 10 miliardów złotych  na system umocnień i fortyfikacji na wschodniej granicy, oraz mają zostać podjęte takie decyzje środowiskowe, które jak powiedział były człowiek Putina w Warszawie, uczynią naszą wschodnią granicę nie do przejścia dla potencjalnych agresorów!

Idąc rudym klasykiem powiem: te fortyfikacje nigdy nie powstaną, to finansowy wał, którym ma obłowić się POwska wierchuszka. Może jeszcze nasz fürerek prąd pod te fortyfikacje podłączy (kontekst wiadomy!). I przed kim Donald Franciszek chce te zapory, zasieki i fortyfikacje stawiać? Przed  tymi biednymi ludźmi - chłopakami swojego przyjaciela z Moskwy, z którym miał pilnować aby nikt piachu w tryby ich przyjaźni nie sypał?

Można jechać Tuskiem dalej i stwierdzić, że tylko kontekst się zmienia, ale temat jest ten sam albo bardzo podobny, w jakim obracał się tak bardzo znienawidzony przez Donalda Franciszka, poprzedni rząd! W związku z tym, pytanie  nasuwa się człowiekowi zupełnie oczywiste kiedy na to wszystko patrzy. Mianowicie dlaczego wtedy tamtymi anty zaporowymi argumentami Tusk strzelał jak z ruskiej pepeszy, a teraz zapomniawszy o swojej "demaskatorskiej" tyradzie, postępuje kubek w kubek tak samo jak ów wstrętny Jaro, którego tak bardzo w kontekście "wału" obsobaczał? Wychodzi na to, że to osoba uświęca cel! Jeśli Kali buduje zaporę - dobrze! Jeśli inni - źle!

Ów kalizm rozciągnąć można na całą politykę Donalda Franciszka. Jeśli PiS miał batalion ministrów - źle, jeśli on ma ministerialny batalion i to nawet wzmocniony - dobrze! Jeśli PiS obsadzał swoimi spółki skarbu państwa - źle, jeśli on obsadza podwójnie - dobrze! I wreszcie jeśli PiS powstrzymywał nachodźców od Łukaszenki - źle, jeśli on blokuje i przepędza ich z pod granicy - dobrze! Najwidoczniej sama ruda osoba donaldowska, niczym jaki niemiecki święty,  podnosi do rangi czegoś mistycznego wszystko to, za co się weźmie, choćby było to tym samym, co uprzednio opluwał u swoich przeciwników politycznych.

Wydawać by się mogło, że w ten sposób polityki prowadzić się nie da, że elektorat nie zaakceptuje takiej obłudy. Jak się jednak okazuje, w Polsce zasada zdrowego rozsądku i kojarzenia faktów, nie obowiązuje. Że jeśli ludziom planowo odrywanym od takich pojęć jak tradycja, naród, polskość i wiara, którym zamiast tych wartości przez ćwierć wieku implementuje się globalizm, europejskość, konsumpcjonizm czy ekologizm i czyni się to bez widocznej reakcji, a często ze wsparciem kolejnych, polskich rządów, a dodatkowo zmiękcza się ich libertyńską sojotechniką, można z łatwością zaprogramować pamięć złotej rybki i moralność kopulującej tchórzofretki! I własnie na grzbietach owych przesterowanych tchórzofretek nasz rudy piewca polskiej racji stanu, takiej jak on ją rozumie, wjechał do polskiej polityki aby zarządzać naszymi marzeniami o przyszłości.

Jestem pełen złych przeczuć. Lemingi zamiast ewoluować w kierunku obywatelskości, poszły w stronę tchórzofretek. Regres postaw moralnych, przekonań, i idei pogłębił się za sprawą człowieka Berlina. Przepaść między tymi, co mówią Polska, a tymi, którzy mówią -Tusk, jeszcze bardziej poszła w dół, aż do samych korzeni ziemi. Mam wrażenie, że z tej naszej Polski nic już nie będzie, bowiem trudno mówić  kraj i państwo na obszar, na którym zamiast obywateli, żyją lemingi albo tchórzofretki!

Gniewny i staram się być sprawiedliwym.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka