15 obserwujących
63 notki
75k odsłon
  984   1

Jakość, optymalizacja, Agile, i inne mądre słowa - nowa świecka religia w pełnej krasie

Ludzie czują uniesienia albo potrzebę „walki” z bardzo różnych powodów. I tak mamy różnego rodzaju polityczne przepychanki (gdzie często i gęsto popieramy „swoich”, dzięki którym osiągamy jakieś zyski), mamy walkę klasową i ideologiczną (prawactwo, lewactwo i inne trudne słowa), kłótnie o ostatnie sztuki w czasie „promocji”, o bombelki w przedszkolu, czy wreszcie o technologię. W IT przez lata dało się zobaczyć „wojny” między zwolennikami ZX Spectrum i Atari, Amigi i PC, C64 i Amigi, Netscape i Internet Explorera, IE i Firefoxa, Androida i iOS, Windows i macOS, Javy i C, Javy i Kotlina, etc. To poniekąd przypomina wyznawanie pewnej religii, albo dokładniej mówiąc nowej świeckiej religii - mamy wojny, mamy też określonych „bożków”. Pomyślałem, że przyjrzę się tym ostatnim.

Wydajność

Każdy z nas podświadomie chciałby korzystać ze sprzętu, który daje nam wynik w możliwie najkrótszym czasie. To normalne, zdrowe i ludzkie, i tak mocno wykorzystywane od lat przez sieci handlowe, które (mój ulubiony przykład) potrafiły „tworzyć” np. procesory Pentium działające bodajże z prędkością 8Ghz (mnożono prędkość jednego rdzenia przez ilość rdzeni, a odpowiedni dowód trzymam w tekście „Kup pan wieżę Eiffla”).

Podobnie jest z producentami, którzy potrafią sponsorować teksty zawierające frazy „Dzięki standardowi Intel EVO będziesz mógł pracować nawet 3 razy szybciej niż dotychczas” (chciałbym to zobaczyć w sytuacji, gdy na co dzień miałbym Threadrippera czy Ryzena 5950x) lub podbijać wyniki benchmarków (gdy firmware wykryje, że uruchomiona jest aplikacja testująca, włącza najwyższe taktowanie elementów).

Inną metodą jest oszukiwanie nas np. na częstotliwości odświeżania obrazu (przy ekranach 120Hz czy 240Hz wydaje nam się, że wszystko jest bardzo płynne) albo nazwach (np. podawanie, że mamy model x, ale „zapominanie”, że skonfigurowany został z bardzo niskim poborem mocy maksymalnej, a przez to z niską wydajnością).

Mamy też tak popularne wykorzystywanie komponentów, które nie mają zapewnionej dobrych warunków pracy, i przez to osiągają maksymalne osiągi przez krótki czas, a potem zwalniają (zjawisko throttlingu, które nie służy trwałości, co udowadniałem w tekście „Wszystko się zużywa?”). Zapytano mnie zresztą jakiś czas temu ogólnie, czy w laptopie lepiej wybrać i5 czy i7, a mnie od razu na myśl przyszły laptopy z throttlingiem nawet z najtańszym procesorem. Czy w tej sytuacji opłaca się dopłacać do elementu droższego, który i tak nie będzie mógł rozwinąć skrzydeł?

Bardzo ważne jest tu przeglądanie recenzji z portali trochę bardziej fachowych, gdzie jasno podaje się takie parametry jak temperatury pracy, częstotliwość taktowania pod obciążeniem czy wreszcie charakterystyka pracy wentylatora (przy czym, żeby była sprawa jasna - warto poczytać kilka recenzji, gdyż w ramach jednej serii możemy się spotkać z bardzo różnymi elementami, a te mogą mieć inne charakterystyki). Przykłady takich portali: techradar.com, anandtech.com, techpowerup.com, notebookcheck.net, laptopmedia.com czy polski purepc.pl.

Jest też inny aspekt całej sprawy - może się zdarzyć, że większa moc jest nam w ogóle niepotrzebna. Wiem, że to może dziwne stwierdzenie, ale prawda jest taka - operatorem sprzętu jest człowiek, i wielu typowych sytuacjach nie musi on mieć reakcji rzędu 1ns (nie zmienia to faktu, że obecny sprzęt zawiera denerwujące lagi, i o tym też już pisałem).

Oglądanie filmów? Przy FullHD wystarczą nawet tanie proste procesorki typu Intel Pentium N.

Pisanie tekstów? Też.

Komputer do uruchamiania aplikacji w kasie w sklepie? Litości, tam to nawet kalkulator byłby wystarczający.

Tutaj dochodzimy do innego ciekawego tematu - słabsze (ale wciąż więcej niż wystarczające) układy są często parowane ze słabymi ekranami, „dyskami” eMMC, czy małą ilością RAM. Do tego dochodzi Microsoft Windows, który skutecznie potrafi „zamulić” najmocniejszy sprzęt.

Do czego to prowadzi?

Na rynku mamy bardzo dużo maszyn, które reklamowane są jako „najlepsze”, „najszybsze” i „najlepsze”... a potencjalnie mogą zirytować.

Podam jeden przykład - gdy testowałem Acera Swift 1 z 2019, to widziałem, że sam projekt jest dobry, wykonanie bardzo dobre... ale 4GB RAM powoduje, że ten sprzęt nadaje się głównie do specyficznych zastosowań... albo wymaga zmiany OS na coś innego (kiedyś pisałem o tym, że im bardziej wydajny sprzęt, tym gorsza jest jego obsługa pod Windows - nie oznacza to jednak, że na słabym jest inaczej). W recenzji z maja i uwagach późniejszych wskazywałem również na to, że ekrany zastosowane przez Acera mają swoje braki, co również wzbudziło moje zdziwienie (po co bowiem komuś laptop, na którym źle się patrzy na obraz?). Tu dochodzimy do kolejnego punktu, jakim jest...

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie