26 obserwujących
211 notek
201k odsłon
  1367   11

Krótka historia MiG-ania

MiG
MiG

Głośna sprawa myśliwskich maszyn MiG-29 sporo nam wyjaśnia w wielu politycznych aspektach, ale wydaje się, że nie zawsze pamiętamy i potrafimy powiązać w logiczny ciąg całą sekwencję wydarzeń – mimo że rzecz dzieje się na naszych oczach.

Od czego się faktycznie zaczęło, na razie nie wiadomo. Sądzę, że idea powstała w kręgu analityków wojskowych, jako prosty i oczywisty pomysł na szybkie i poważne wzmocnienie potencjału militarnego Ukrainy. Są na uzbrojeniu państw NATO maszyny typu sowieckiego, dobrze Ukraińcom znane, ich przydatność dla nas samych ograniczona, perspektywy dalszego użytkowania na dłuższą metę żadne. Można więc bez większego żalu przekazać je walczącym Ukraińcom, dla których odmiennie – taka możliwość skokowego wzmocnienia własnych sił powietrznych w czasie trwania wojny będzie darem Niebios. Wojskowi sztabowcy zawsze muszą przygotowywać schematy i propozycje działania w różnych wariantach, ale, przynajmniej póki ich państwa nie zaczynają strzelać, decyzje podejmują politycy. A decyzja takiej rangi prosta nie jest, w obecnej sytuacji może być potraktowana przez Rosję nawet jako casus belli. Rosyjska ofensywa wyraźnie ugrzęzła, pokazywane w mediach mapy z zasięgiem ich zdobyczy są mylące. W rzeczywistości większość zakreślonych na czerwono terenów Ukrainy to obszary, po których Rosjanie mogą jeździć po głównych drogach. Ukraińska obrona terytorialna przeszła do działań nieregularnych, atakuje na tyłach wrogie konwoje z zaopatrzeniem (samodzielnie, lub wskazując nocami cele dla rakiet, samolotów i dronów). Świadczy o tym, oprócz codziennych ukraińskich porannych doniesień, nerwowe ściąganie przez Rosjan na okupowane tereny oddziałów Rosgwardii i grup operacyjnych FSB,  a także próby wykorzystywania (zapewne do ochrony transportu zaopatrzenia dla walczących wojsk)  tak zapomnianych wydawałoby się rodzajów broni, jak pociągi pancerne. W takiej sytuacji pojawienie się poważnej nowej siły uderzeniowej byłoby dla nich poważnym bólem głowy. Zwłaszcza dla ugrupowania atakującego od północy Kijów, które po przecięciu głównej drogi dostaw po odbiciu przez Ukraińców Iwankowa jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Sprawa tej wagi, jak przekazanie samolotów bojowych z pewnością  była rozpatrywana na najwyższym szczeblu politycznym NATO. Najlepiej było by w pełnej tajemnicy, jak przystało na poważnych przywódców w obliczu wojny. I tu niestety pojawia się już 27 lutego 2022 Eurofilip z Konopi, czyli Joseph Borell. Wybitny ów szef unijnej dyplomacji najpierw na Twitterze, a następnie na konferencji prasowej oznajmił, co następuje:  „Po raz pierwszy w swojej historii Unia będzie dostarczała broń do kraju znajdującego w stanie wojny. Oprócz 450 mln euro na broń ofensywną kolejne 50 mln euro zostanie przeznaczonych na zasoby nieofensywne. Oprócz tego  pakiet pomocy wojskowej UE może obejmować dostawę myśliwców dla ukraińskich sił powietrznych. Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba poprosił o takie samoloty, którymi mogłyby operować siły powietrzne jego kraju. Chodzi o modele poradzieckie, głównie MiG-i i Suchoje. W Unii są kraje, dysponujące takimi maszynami i są w stanie je dostarczyć.”
Wobec wagi i delikatnej materii sprawy tak godnej Twittera należy się zastanowić, czy Borell uczynił to z głupoty (czego wobec znajomości jego dotychczasowych wybitnych dokonań na stanowisku szefa unijnej dyplomacji nie da się wykluczyć), czy raczej spalił sprawę na zlecenie. Działania Niemiec i Holandii w celu ograniczenia zakresu nakładanych na Rosję sankcji oraz skandaliczne wypowiedzi Macrona o konieczności zrozumienia dla rosyjskiego punktu widzenia, mogą podpowiedzieć rozwiązanie.
Kwestia MiG-ów przedostawszy się do mediów zaczęła żyć własnym trybem. Natychmiast pojawiły się newsy, że samoloty już zostały przekazane ukraińskim siłom powietrznym, a nawet, że prowadzą operacje bojowe z polskich lotnisk. Trzeba było wyraźnego zaprzeczenia na najwyższym szczeblu, co już 1 marca, podczas wspólnej konferencji prasowej z Jensem Stoltenbergiem uczynił prezydent Duda. 3 marca rzecznik polskiego rządu mówił: "Nie ma polskich MiG-ów na Ukrainie. Chciałbym uspokoić, bo pewne takie informacje się pojawiły, że chociażby z polskich lotnisk mają startować na teren Ukrainy w celach bojowych; dementuję te informacje". Dopytywany, czy te samoloty trafią na Ukrainę, Müller podkreślił: "Nie ma takiej decyzji. Tak samo jak nie ma decyzji o tym, żeby startowały samoloty w celach bojowych na teren Ukrainy. Polska jest krajem, który jest w Sojuszu Północnoatlantyckim, w sojuszu, który ma cele obronne, a nie ofensywne" Na uwagę, że na możliwość przekazania samolotów wskazywała m.in. Rada Najwyższa Ukrainy, rzecznik rządu zwrócił uwagę, że czym innym są pewne oczekiwania, a czym innym jest spełnienie tych oczekiwań. "Takich decyzji w Polsce nie ma. Rozumiem, że mogą być oczekiwania niektórych w Europie, żeby takie decyzje podjąć, ale takich decyzji po naszej stronie nie ma".

Nie mniej jednak sprawa w mediach wracała jak bumerang, zaś z najpotężniejszą siłą uderzyła 6 marca, gdy podczas swojego europejskiego tournée amerykański sekretarz stanu Anthony Blinken niespodziewanie oświadczył: „Stany Zjednoczone dały zielone światło "państwom NATO, jeśli zdecydują się dostarczyć Ukrainie myśliwce”, uzupełniając potem dodatkowo: „Aktywnie przyglądamy się teraz sprawie samolotów, które Polska może dostarczyć na Ukrainę i badamy, jak możemy uzupełnić zapasy, jeżeli Polska zdecyduje się dostarczyć te samoloty”. Co w języku dyplomacji oznacza: „Polacy okropnie się palą do przekazania swoich samolotów Ukrainie, więc nie będziemy się już dłużej sprzeciwiać”. O ile w kwestii koncesji dla Ubera czy podatku cyfrowego można było z niejakim trudem znieść takie postępowanie naszych atlantyckich przyjaciół, o tyle tym razem sprawy zaszły za daleko.
Wielkie brawa dla władz Rzeczypospolitej za wczorajsze oświadczenie:  „Władze Rzeczypospolitej Polskiej, po konsultacjach Prezydenta i Rządu RP, gotowe są niezwłocznie i nieodpłatnie przemieścić wszystkie swoje samoloty MIG-29 do bazy w Ramstein i przekazać je do dyspozycji Rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Jednocześnie Polska zwraca się do Stanów Zjednoczonych Ameryki o dostarczenie jej używanych samolotów o analogicznych zdolnościach operacyjnych. Polska jest gotowa do natychmiastowego ustalenia warunków zakupu tych maszyn.
Rząd Polski zwraca się też do innych państw NATO – posiadaczy samolotów MIG-29 – o podobne działanie.”

Czyli: Kochani nasi sojusznicy, my jak najbardziej i najlojalniej z wami, ale na tej ścieżce to Wy przodem. Nic osobistego, ale w tym biznesie musimy powiedzieć: „Sprawdzamy”.
Mam nadzieję, że Ukraińcy otrzymają te maszyny w najbliższych dniach.



Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka