Wynalazek Amerykanina Hirama Maxima, który w 1883 roku wymyślił, jak wykorzystać zjawisko odrzutu broni przy wystrzale do jej ponownego przeładowania, całkowicie i na zawsze zmienił pola bitew. Niewyobrażalne do tej pory zwiększenie gęstości ognia broni strzeleckiej wymusiło zmiany i taktyki, i strategii. Maskowanie, ostrożne i skryte porusznie się w terenie, zarywanie się ziemię, a na tyłach konieczność wielokrotnego spotęgowania transportu. O ile na początku XIX wieku ładowany odprzodkowo karabin z zamkiem skałkowym w ręku wyszkolonego strzelca oddawał 1 strzał na minutę, karabin powtarzalny z ostatnich lat stulecia praktycznie 10-12, obsługiwany przez pięcioosobowa załogę karabin maszynowy wystrzeliwał w tym czasie 200-300 pocisków (teoretycznie nawet do 600). Zapotrzebowanie wszystkich armii świata pobudziło konkurencję konstruktorów i przemysłowców, toteż w największej z dotychczasowych wojen użytkowano wiele rodzajów tej broni.
Powstające z niczego Wojsko Polskie nie mogło wybredzać, toteż ilość wzorów tego cennego uzbrojenia była spora. Tyle szczęścia, że przynajmniej rodzajów amunicji do nich było mniej - obchodziły sie one zasadniczo czterema rodzajami nabojów, do których chwilowo, przede wszyskim w lotnictwie dołaczył piąty.
Austriackie
1 listopada 1918 roku w przejmowanych koszarach Rzeszowa, Tarnowa i Nowego Sącza znaleziono kilka karabinów maszynowych odmiennych od powszechnie używanego w C.K. armii systemu Schwarzlose. Znaleźli się byli doświadczeni feldfeble, wiedzący, jak "to" uruchomić, a wobec wielkiego braku broni maszynowej (w austriackich magazynach w Krakowie znaleziono zaledwie 5000 karabinów powtarzalnych, i ani jednego maszynowego), jedną taką maszynkę, wraz z jeszcze starszymi działami kazamatowymi wz. 1878 zamontowano w wagonie pociągu pancernego "Śmiały".


Był to Salvator-Dormus M1893, znany też jako Škoda M1893. Został opatentowany w 1888 przez arcyksięcia Karola Salwatora Habsburga oraz hrabiego Jerzego von Dormusa, produkowany był przez zakłady Škoda.
Broń na nabój 8x50 mm Mannlicher o stałej (nieruchomej) lufie działała na zasadzie odrzutu zamka półswobodnego, z ciekawym ale niepraktycznym, wahadłowym regulatorem szybkostrzelności. Zasilano ją pierwotnie z pudełkowego, nakładanego od góry magazynka, ale późniejsze modele (1909, 1913) miały już zasilanie taśmowe. Mosiężna wodna chłodnica na lufie upodabnia ją do wczesnych Maximów.
Załodze PP "Śmiały" szybko udało się zdobyć typowy km Schwarzlose, dalszych losów tego rzadkiego zabytku nie znamy. Trochę szkoda, do dziś, o ile wiem, zachowało się zaledwie kilka egzemplarzy - w Pradze i Wiedniu. Spisy uzbrojenia z 1921 roku o nich nie wspominają.
Ckm Schwarzlose 07/12, wprowadzony na uzbrojenie w 1907, w pięć lat później zmodernizowany.

Podobnie jak Skoda, jest to broń o lufie nieruchomej i nieryglowanym zamku półswobodnym. Opóźnienie otwarcia zamka zapewnia zespół dwóch dżwigni kolankowych, rozwiązanie technicznie podobne jak w pistoletach Parabellum (Borchardt-Luger). Problem z amunicją 8x50 (wystająca kryza, butelkowaty kształt i twardy, podatny na pękanie ołowiowy mosiądz łusek) rozwiązał mechanizm oliwienia naboi wewnątrz broni, bepośrednio przed wystrzałem. Ckm był zasilany z parcianej taśmy w odcinkach 100- i 250-nabojowych, praktyczna szybkostrzelność - 1 taka większa taśma na minutę. Stosunkowo niska szybkostrzelność w warunkach wojennych okazała się zaletą. Chłodzenie wodą, chłodnica stalowa. Broń lekka, mało skomplikowana w budowie i produkcji wymagała jednak bardzo starannej obsługi (wewnętrzna oliwiarka, gdzie nawet drobne zanieczyszczenie skutkowało zacięciami. Lekka i stabilna podstawa trójnożna z rur stalowych w czasie wojny została jeszcze poprawiona, zmniejszono wagę i dodano nową funkcjonalność - adatpter do strzelań przeciwlotniczych. Waga 22,4 kg + 18 kg podstawa. Przed wojną wyposażono je w cięzkie tarcze ochronne, z których w warunkach polowych natychmiast zrezygnowano.
Niemieckie
Broń maszynowa armii kajzera opierała się na licencjach Maxima. Wilhelm II, jeszcze jako następca tronu stał się fanem osiągnięć Hirama Maxima, toteż Niemcy szybko zakupiły jego konstrukcje. Podstawowym karabinem maszynowym armii niemieckiej w I wojnie światowej był ciężki karabin maszynowy wzoru 1908.
Jak wszystkie modele Maxima, działa na zasadzie krótkiego odrzutu lufy. Zamek ryglowany dość skomplikowanym układem kolankowo-dźwigniowym. Zasilanie z taśmy parcianej w odcinkach 100- i 250-nabojowych. Ciężka podstawa saneczkowa o czterech punktach podparcia w stanie rozłożonym. To "coś" z przodu lufy to odrzutnik - mechanizm wspomagający odrzut dokonujący przeładowania broni. Chłodzenie wodą, chłodnica stalowa. Szybkostrzelność praktyczna 400 strz/min., waga w położeniu bojowym, czyli z wodą w chłodnicy 56 kg (w tym aż 32 kg podstawa). Nabój 7,92x57 mm Mauser.


Maxim 08 z dodatkową chłodnicą, bardzo przydatną przy intensywnym strzelaniu.
Pod koniec 1914 roku niemieckie wojska lądowe zauważyły potrzebę posiadania lekkiej, mobilnej broni maszynowej, nadającej się do przenoszenia przez atakującą piechotę. Francuzi mieli już ręczny karabin maszynowy Chauchat, Brytyjczycy Lewisa. Uważając jednak, że broń zasilana z magazynka o ograniczonej pojemności nie będzie w stanie wykorzystać zalet karabinu maszynowego, poszli drogą przekształcenia MG 08 w coś lżejszego. Tak powstała broń określona jako lekki karabin maszynowy Modell 08/15. Odchudzono komorę zamkową (cieńsze ścianki, lekko zmieniony kształt, ale mechanizmy wewnętrzne pozostały takie same. Zmieniono odrzutnik. Przy pozostawieniu chłodzenia wodą zmniejszono pojemność chłodnicy z 4 na 2,8 l. Dodano drewnianą kolbę, chwyt pistoletowy ze spustem pod komorą zamkową i dwójnóg, umocowany na stałe na łączeniu chłodnicy i komory zamkowej. Waga w położeniu bojowym 21 kg. Zasilanie jak i pierwowzór z taśmy parcianej, stunabojowy zwinęty odcinek mieścił się w zaczepianym do broni metalowym bębnie.
W obronie broń niezła, poważnie wzmacniająca siłę ognia piechoty, ale w natarciu okazywała się zbyt ciężka.

Chłodzona powietrzem wersja 08/18 weszła do produkcji pod sam koniec wojny. WP uzyskało ich niewiele, głównie z zakupów w 1920 roku. Była lżejsza (16 kg), ale przy pozostawieniu niemal niezmienionych pozostałych mechanizmów lufa miała tendencję do przegrzewania się.

W tym samym 1915 roku powstał MG 15 Bergmann. Działał także na zasadzie na krótkiego odrzutu lufy, lecz zamek odpalał nabój w stanie zaryglowanym klinem o ruchu pionowym. Zasilanie identyczne jak w MG 08/15 Lufa w rurowej, perforowanej chłodnicy, z uchwytem transportowym. Niewielka kolba, chwyt pistoletowy i spust umieszczone pod komorą zamkową. Do komory przymocowany nieregulowany, nieskładany dwójnóg. Waga 14 kg. Lżejszy, ale delikatny i podatny na zacięcia. Żołnierze woleli Maximy.

Było to rozwinięcie ckm wz. 1902/10, produkowanego w Niemczech na eksport, który w niewielkiej liczbie trafił do armii w 1914. W WP także bardzo nieliczne. Teodor Bergmann, konstruktor i przemysłowiec przebił się dopiero ze swoim pistoletem maszynowym MP 18.

Trafiał się na uzbrojeniu Wojsk Wielkopolskich.
Rosyjskie
Maxim wz 1905 i 1910. Podobnie jak jego niemiecki kuzyn, wykorzystuje krótki odrzut lufy. Ryglowanie układem kolankowo-dźwigniowym. Zasilanie taśmowe (taśma ciągła, parciana, w odcinkach 100 - 250 nabojowych. Lufa chłodzona wodą, zakończona odrzutnikiem. Montowany na podstawie kołowej konstrukcji Sokołowa z tarczą ochronną, rzadziej na trójnogu, przystosowanym do juczenia na koniu (kawaleria). Szybkostrzelość praktyczna ok. 400 strzałów na minutę.
Wz. 05

Wz 10, poprawiony i uproszczony. Wizualnie najbardziej rzuca się w oczy stalowa, karbowana chłodnica, która zastąpiła gładką mosiężną. Waga w położeniu bojowym 68 kg, w tym 41 sama podstawa,

W naszym wojsku cieszyły się dobrą opinią, broni solidnej i nie do zdarcia, ale jak wszystkie Maximy o bardzo skomplikowanej budowie. Problematyczne były wszelkie poważniejsze remonty - rosyjski reżim technologiczny nie przewidywał pełnej zamienności części, każdą trzeba było rzemieślniczo pasować do konkretnego egzemplarza.

Rosyjski wz. 1910 zdobyty przez Austriaków, na trójnożnej, zmodyfikowanej podstawie Schwarzlose. Z amunicją problemów nie było, zakłady BFM w Berndorf produkowały naboje 7,62x54 mm dla Rosji jeszcze w latach 1905-1907, wystarczyło odkurzyć linię produkcyjną.
Francustkie
Ckm St Etienne Mle 1907. W "dywizjach instrukcyjnych" wojsk przybyłych z Francji przyjechała do Polski pewna ilość najbardziej problematycznych km-ów Wielkiej Wojny. Francuzi do dziś bardzo czuli na punkcie autonomii używanego uzbrojenia, nie chceli powszechnie pod koniec XIX wieku przymowanych karabinów Maxima. Jako że w tym czasie wojowali głównie w Afryce Północnej gdzie o wodę trudno, postawili przed swoimi inżynierami zadanie opracowania broni chłodzonej powietrzem. Tu wyprzedził ich jednak kolejny Anerykanin, Beniamin Hotchkiss. Nie dość że opracował, to w oczekiwaniu na pewny, jak się wydawało kontrakt, rozpoczął jego produkcję w swojej francuskiej filii w Viviers, niedaleko Marsylii. Ale francuskich generałow nie tak łatwo było przekonać, choć prace własnych konstruktorów przewlekały się. Karabiny Hotchkissa pojechały więc do Japonii, uzyskując znakomitą renomę w wojnie z Rosją 1904 - 1905.

Kaem z rządowej fabryki St. Etienne działał według opracowanej po raz pierwszy przez innego jeszcze Amerykanina, Johna Browninga, zasady odprowadzenia części gazów prochowych przez boczny otwór w lufie na tłok uruchamiający ruch mechanizmu zamka. Był w konstrukcji bardzo podobny do broni Hotchkissa (także mechanizm ryglowania pojedynczym, wachliwym klinem), toteż dla ominięcia zastrzeżeń patentowych konkurenta dodano skomplikowany regulator szybkostrzelności, wzorowany z kolei na austriackim Salvator-Dormus. Efekt był wspaniały, żołnierze z obsługi nazwali go "mechanizmem do zacięć". Zasilanie nabojem 8x50 Lebel odbywało się z metalowej, sztywnej taśmy 24- lub 30-nabojowej, próby stosowania długiej taśmy w typie Maxima sie udały (mechanizm podajnika okazał się za słaby). Masa broni wraz z trójnogiem 51 kg. Słowem, katastrofa. Toteż krótko po rozpoczęciu wojny w 1914 roku trzeba się było jednak udać do Hotchkissa, przymując jego ckm oznaczony teraz jako Mitrailleuse Mle 14. Ckm-y Mle 07 opchnięto w większości w 1916 roku będącym w jeszcze większej potrzebie Włochom.

Km Mle 14 działał na zasadzie wykorzystania energii gazów prochowych odprowadzanych przez boczny otwór w lufie. Zamek ryglowany niesymetrycznie przy pomocy klina wahliwego. Prosty w budowie (78 części składowych wobec ok. 220 w Maximach), a więc i produkcji sprostał potrzebom Wielkiej Wojny. Ciężar (z trójnogiem) 47 kg, Sama broń ważyła 23,5 kg, z czego aż 13 kg masywna lufa, pogrubiona i ożebrowana na wlocie. Taki był koszt postawienia na chłodzenie powietrzem. Zasilanie odbywało się ze sztywnych metalowych taśm na 24 i 30 naboi. Opracowana w trakcie wojny 250-nabojowa taśma metalowa powodowała zacięcia, toteż zwykle korzystano z "tacek". Taśma przydała się jednak dla lotniczych karabinów maszynowych. Szybkostrzelnośc praktyczna, ze względu na konieczność częstych przeładowań krótkich taśm sztywnych wynosiła ok. 200 strzałów na minutę. Po wojnie próbowano konwertować tę broń na nabój Mausera (polski wz. 14/25), ale z kiepskim rezultatem.
Ręczny karabin maszynowy Chauchat Mle 1914
Potrzeba wzmocnienia siły ognia piechoty była sugerowana już od początku wieku, stąd i pierwsze konstukcje broni określanej jako ręczny karabin maszynowy. Konserwatywni generałowie jednak bardziej obawiali się wzrostu zużycia amunicji, niż liczyli na zyski z zastosowania rkm-ów. Okopy szybko zweryfikowały ten pogląd. Przyjęty na uzbrojenie w 1914 i wyprodukowany na próbę w minimalnej liczbie karabin pułkownika Chauchat z końcem roku został skierowany do masowej produkcji.

Zasada działania oparta na długim odrzucie lufy, z ryglowaniem przez obrót tłoka zaporowego. Zasilanie z łukowych magazynków o pojemności 20 nabojów. Posiadał składany dwójnóg. Waga 9 kg, szybkostrzelność praktyczna 150-200 strz/min.
Teoretyczne automatyka długiego odrzutu powinna zapewnić bardzo płynne działanie broni, ułatwiające celowanie i utrzymanie lufy na celu, tworzy jednak mechanizm precyzyjny i skomplikowany, wymagający troskliwej obsługi i częstego czyszczenia z oliwieniem. Toteż Chauchaty w warunkach polowych często się zacinały. Kolejnym źródłem kłopotów był stożkowy nabój 8x50, zaprojektowany do rurowego magazynka karabinu powtarzalnego, trudny zaś dla magazynka pudełkowego. By nie zaczepiał, łuk zaprojektowano duży (pełne półkole). By był lżejszy, zrobiono wycięcia w bokach pudełka. Dzięki temu dostawały sie do środka ziemia, błoto i piasek. Niedostatki kompensowały częściowo mała waga, i możliwość prowadzenia ostrzału przez jednego żołnierza. Masowo produkowany, podstawowy rkm armii francuskiej, a od 1919 także i polskiej.
Rkm Hotchkiss Mle 1909
Chauchat nie był jedyną alternatywą. Koncern Hotchkiss proponował własny rkm, przyjęty zresztą przez armię francuską już kilka lat wcześniej, w ramach eksperymentów.

W zasadzie był to odchudzony ckm, tyle, że o wiele bardziej skutecznie, niż niemiecki Maxim. Oprócz kosmetyki komory i mechanizmów zmniejszono grubość lufy (zwłaszcza żebrowanej części chłodzącej) w słusznym założeniu, że intensywnośc ognia tej broni będzie mniejsza. Dodano oczywiśćie kolbę z uchwytem pistoletowym, i dwójnóg (alternatywnie, ponniejszony trójnóg). Zaislanie odbywało się z dwudziestonabojowej taśmy sztywnej. Waga (niezaładowanego) 12,25 kg.
Amerykański ckm Colt M 1895. Pierwsza broń maszynowa działająca na zasadzie odprowadzenia gazów prochowych przez boczny otwór w lufie i pierwszy km Johna M. Browninga powstał na przełomie 1889/1890 r. W 1895 przyjęła go do uzbrojenia US Nawy, a w czasie wojny kubańskiej i wojska lądowe.Zamek ryglowany przez przekoszenie. Lekki (waga w położeniu bojowym 41 kg), celny, chłodzony powietrzem. Stabilność zapewniała udana podstawa trójnożna, stanowiąca ponad połowę wagi całej broni. Problem stanowiła konstrukcja tłoka gazowego, którego przednia część poruszała się bez osłony pod lufą, co przy niskim opuszczeniu tejże mogło dać efekt uderzania w ziemię (stąd nazwa "potato digger"). Zasilany z taśmy parcianej, w standardowych odcinkach 100 i 250 naboi, szybkostrzelnośc praktyczna 300-400 strz/min. Produkowany wersjach na różne naboje. Do nas trafiła "rosyjska" na 7,62x54 mm, 1895/14, ulepszona (zastosowano szybkowymienną, żebrowaną lufę, co usprawniło chłodzenie) początkowo ze zdobyczy, w 1919 z zakupu partii nie dostarczonej do Rosji.

Po wojnie poszły na sprzedaż. Ale doświadczenia były na tyle dobre, że poszukując nowego ckm WP skorzystało z wygaśnięcia patentu Browninga na model 1917, i z niewielkimi modyfikacjami przyjęło go jako wz. 1930.
Angielski rkm Lewis. W 1911 roku amerykański oficer Isaac Lewis opracował lekki karabin maszynowy. Jednak US Army nie zdołał zainteresować. W 1913 roku 20 sztuk zakupili Belgowie, ale sukcesem okazał się dopiero kontrakt z Brytyjczykami. W 1914 roku Birmingham Small Arms Company wykupiła licencję, a wraz z uruchomieniem masowej produkcji Lewis 7,7x56 mm stał się etatowym uzbrojeniem armii wyspiarzy. Został też pierwszym karabinem masynowym używanym w lotnictwie.W 1917 zaczęto go wytwarzać także w Ameryce, ale armia US wybrała ostatecznie karabin Browninga. Produkcji w Stanach jednak nie przerwano, wersja na nabój Mosina 7,62x54 była w latach 1917-1919 dostarczana do Rosji.
Działa na zasadzie wykorzystania energii gazów prochowych odprowadzanych przez boczny otwór w lufie. Ciekawy sposób chłodzenia lufy - aluminiowa, otwarta z dwóch stron osłona była dłuższa od lufy. Przy wystrzale gazy prochowe wciągały zimne powietrze do wnętrza osłony,. Składany dwojnóg. Zasilany z talerzowego magazynka na 47 naboi obracanego przez mechanizm broni (bez własnej sprężyny i podajnika), zaprojektowano także wiekszy, na 97 naboi. Waga 12 kg, szybkostrzelność praktyczna 200 strz/min, przy czym zalecano wystrzeliwanie jedorazowo nie więcej niz 25 pocisków.

Do WP dostały się Lewisy ze zdobyczy na bolszewikach, a w 1920 roku brytyjskie (7,7x56 mm, z oddziałem z Syberii, dostawą przez Gdańsk w lipcu, a także jako broń pokładowa samolotów).
Duński rkm Madsen M 1903, pierwsza skuteczna i udana broń w tej klasie. Początkowo produkt Dansk Rekylriffel Syndikat A/S w Kopenhadze, używany przez kilkadziesiąt armii w różnych wesjach naboju. Jeszcze dziś w obronie terytorialnej Brazylii.
Działa na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, z ryglowaniem zamka poprzez obrót trzonu. Chłodzony poietrzem, zasilanie z łukowych magazynków o pojemności 25, 30 lub 40 naboi. Waga 9 kg, składany dwójnóg. Dzięki zastosowaniu szybkowymiennej lufy praktyczna szybkostrzelność jest oceniana na 250 strz/min.

Do WP dostała się wersja 7,62x54 ze zdobyczy na bolszewikach, w użyciu w niektórych pułkach kawalerii, a także w sprzymierzonych oddziałach białoruskich Bałachowicza.
Po wojnie powoli pozbywaliśmy się Schwarzlose, oraz wzorów mało licznych. Pozostały w służbie Maximy 08 i 08/15 , Hothkissy (część przerobiono na nabój Mausera, jako wz. 14/25), Chauchaty i Bergmanny - te ostatnie poszły do Korpusu Ochrony Pogranicza, a potem na sprzedaż (Hiszpania) i do Policji.
Lotnicze karabiny maszynowe. Od początku bojowego wykorzystania samolotu ten rozdaj broni kusił. O ile jednak zamontowanie na tylnym stanowisku dwumiejscowej maszyny odpowiednio przygotowanego karabinu z celownikiem do strzelań powietrznych nie nastręczało specjalnych trudności, o tyle strzelanie do przodu było problematyczne. Groziło samozestrzeleniem poprzez uszkodzenie śmigła. Próbowano montażu umożliwiającego strzelania poza płaszczyznę obrotu śmigła, ale to utrudniało celowanie, a poza tym, przy delikatnej konstrtukcji płatów nie było bezpieczne. Kolejną ślepą uliczką było śmigło pancerne (stalowe, ażurowe) - nie dość, że o gorszych właściwościach lotnych, to powodujące rykoszety. Rozwiązaniem stały się synchronizator i przerywacz – urządzenia o podobnym efekcie działania, których zadaniem jest odpalanie nabojów gdy łopaty śmigła znajdują się poza torem lotu pocisku.
Nie wszytkie rodzaje km nadawały się do zaadaptowania. Próby ze Schwarzlose nie były zadowalające, państwa centralne korzystały przede wszystkim z chłodzonej powietrzem wesji 08/15, z przerywaczem i elektrospustem.

LMG 08/15


Na Zachodzie rządziły Lewisy i Vickersy (angielska wersja Maxima), z chłodnicą przerobioną na powietrzną.

Lewis w samolocie, jak się okazało w praktyce, niekoniecznie potrzebował blaszanej chłodnicy.


Vickers


Po wojnie próbowaliśmy przeobić broń z brytyjskich i francuskich maszyn na nabój Mauzera, ale efekt nie był zadowalający. Mimo to Lewisy i Vickersy pozostały w naszym lotnictwie aż do lat 30.
Inne tematy w dziale Kultura