Jesienią 1918 roku polskie wojsko posiadało już własny model umundurowania, oparty na doświadczeniach wojny, w postaci nawiązującej do ubioru walczących od 1914 Legionów. Był to mundur wzoru 1917, zatwierdzony komisyjnie w kwietniu tego roku. O maksymalne "spolszczczenie" niemieckiej oferty dla powstającej Polskiej Siły Zbrojnej zadbali pod przewodnictwem gen. Zygmunta Zielińskiego tacy specjaliści jak rtm. Wojciech Kossak i kpt. Czesław Jarnuszkiewicz. A było co zmieniać, Prusacy zaoferowali własny mundur uzupełniony o dość niefortunną rogatywkę, opaskę naramienną z emblematem natychmiast ochrzczonym przez naszych "gwiazdą Besselera", a dla ułanów swoją pruską "Tschapkę".
Mundur wz. 17 pozostał w niemieckiej barwie ochronnej, ale różnił się nieco krojem. Nakrycie głowy stanowiła legionowa okrągła "maciejówka", na wszystkich guzikach umieszczono polskiego orła.
Jednorzędowa kurtka z dwoma kieszeniami dla szeregowych, z czterema dla oficerów. Naramienniki z odznakami stopnia, dla szeregowych proste, dla oficerów srebne, oksydowane splecione ze sznura w krztałcie trefla. Oznaki stopnia według wzorów niemieckich zastąpiły noszone w Legionach wzorem austriackim na kołnierzach. Na naramiennikach umieszczano także numery pułków. Na kołnierzu kurtki żołnierze służący wcześniej w Legionach nosili oznakę w kształcie srebrnego wężyka (w 1919 otrzymali je wszyscy). Długie spodnie, owijacze (pas sukna, owijany ciasno na łydce, według ówczesnych poglądów miało to pomagać w czasie długich marszów). Niemieckie trzewiki wojskowe, zamiennie saperki z cholewami, wtedy bez owijaczy. Dla oficerów długie buty, od szczebla dwowódcy kompanii (któremu przysługiwał koń wierzchowy) z ostrogami. Na okres jesienno-zimowy płaszcz dwurzędowy. Skórzany pas z klamrą z bolcami, odmienną od niemieckiej sztabkowej z emblematem. Niemieckie skórzane ładownice (2 sztuki po trzy komory, każda na 2 łódki amunicyjne). Na pasie zawieszano na skórzanej żabce bagnet w pochwie i manierkę oraz łopatkę piechoty (szczegóły o nich we wcześniejszych notkach). Do tego plecak, na nim przytroczony zrolowany koc, w środku menażka. Brezentowy chlebak, który, jak sama nazwa wskazuje, najlepiej służy do noszenia granatów. Nie przewidując użycia przez potencjalnych przeciwników broni chemicznej, z noszenia masek przeciwgazowych na razie zrezygnowano.
Umundurowanie niemieckie w 1918 roku.

Żołnierze Polskiej Siły Zbrojnej, ubiór zimowy.

Trzeba powiedzieć, że przy ogromnym zapotrzebowaniu kolory partii sukna od różnych dostawców potrafiły znacznie różnić się odcieniem, co można zaobserwować na mundurach wszystkich armii walczących w I wojnie światowej.

Oficer w mundurze wz. 17, na wyjściowo. Pod orłem na czapce charakterystyczna rozetka.

W oporządzeniu polowym - zdjęcie koloryzowane. Pas z koalicyjką w prawo (tam wisi pistolet w kaburze, po lewej bagnet, i przewieszona przez ramię lornetka w futerale. Kurtka poaustriacka, spodnie "wermachtowskie", trzewiki znów austriackie z nakładanymi skórzanymi sztylpami.

"Trzepaczka" oficerska (bez oznaczenia stopnia).

Lornetki L. Petit Fabt Paris i Karl Zeiss, Jena.

Mapnik francuski

Kompas.
Gwizdek oficerski.

Orzeł wz 1917, 32x22 mm. Noszony na maciejówkach, później także na furażerkach.

Rozetka oficerska.

Guzik wz. 17.

Z tyłu kurtki i płaszcza wszywano po dwa haki mundurowe, które podtrzymywały pas główny.

Ładownica M 1909

Chlebak.
W listopadzie starczało tego dla 9000 ludzi w szeregach, plus kilka tysięcy kompletów w magazynach. Dla kolejnych trzeba było szyć, z czego i jak się dało, przerabiać i dostosowywać zdobyczne sorty niemieckie i austriackie.
Kurtka austriacka (z charakterystycznymi kieszeniami "w jaskółkę"), polskie naramienniki. W galicyjskich relacjach z 30-31 października 1918 często przewija się wątek przemiany c.k. żołnierza w polskiego poprzez demonstracyjne wyrzucenie austriackiej "kapucy" i ubranie maciejówki z orzełkiem.


Kolor mundurów austriackich pod koniec wojny

W grudniu zaczął się kształtować mundur Wojsk Wielkopolskich, czyli na początku niemiecki z orzełkiem "dowolnego wzoru" i biało- czerwoną opaska lub rozetką, a od 8 stycznia 1919 - biało-czerwonym pionowym paskiem na kołnierzu kurtki i płaszcza. Po 21 stycznia (rozkaz nr 17 gen. Dowbór-Muśnickiego) dołączyły charakterystyczne, wysokie rogatywki i oznaki stopni typu francuskiego na rękawach.
Niemiecka czapka oficerska z orłem, paski na kołnierzu. Zwraca uwagę pozostawiony (choć przełożony) niemiecki bączek - był jak raz srebrno-czerwony.

Pierwsze dni. Mundury niemieckie,na głowach głównie różnego rodzaju cywilne maciejówki z orłami, są też niemieckie Feldmütze szeregowych bez daszka.

Orzeł Wojsk Wielkopolskich



Pruskie guziki z koroną zastępowano powoli polskimi z orzełkiem.
Armia Polska we Francji otrzymała mundury bleu d'horizont M1915, z czapką rogatywką, dla szeregowych i młodszych podoficerów bez daszka. Godło stanowiła sukienna naszywka z orłem, powtórzona na naramiennikach. Orły dla oficerów były metalowe. Oznaki stopni jak w armii francuskiej, na rękawach. Oczywiście francuskie było też oporządzenie - skórzany pas z szelkami i dwoma ładownicami. Manierkę noszono na osobnym pasku przewieszoną przez ramię. Metalowe tarcze z orłem nakładano także na hełmy.

Metalowy orzełek oficerski, na tarczy monogram WP.

Orły haftowane.


Guzik w typie hallerowskim






Ładownica francuska M 1916
Austriacka.

Mundur wz 1919.
W ciągu roku 1919 komisja ubiorcza MSWojsk opracowała nowy wzór munduru, przyjety ostatecznie w listopadzie. Po długich dyskusjach i próbach, z udziałem ekspertów od historii (oprócz wymienionych wyżej, także płk Bronisław Gembarzewski, twórca Muzeum Wojska Polskiego) przyjęto szarozielony kolor "khaki", jako najlepiej maskujący w naszych warunkach. Na dodatek zbliżony do bardzo licznych w tym czasie posiadanych sortów amerykańskich. Krój wyraźnie pod wpływem francuskim (M 1915), dwa rodzaje kurtek - dla oficerów z czterema kieszeniami, dla szeregowych z dwu (dolnymi). Czapka rogatywka barwy ochronnej, taka sama dla wszystkich stopni i rodzajów broni. Z anglo-amerykańskim importem przyszła popularna "furażerka", regulaminowo jako czapka robocza i pod hełm, w praktyce 1920 główne nakrycie głowy wielu oddziałów. Oznaczeniem rodzaju wojsk miał być kolor patek kołnierza (dla piechoty granatowy z żóltą wypustką).


Zrezygnowano z oficerskich "trzepaczek", i ustalono jednolity sposób oznaczania stopni wojskowych na naramiennikach, z niewielkimi zmianami obowiązujący w WP do dziś.

Szeregowi w mundurach wz. 19. Francuskie karabiny Berthier, ale ładownice austriackie. Francuskie były duże i niewygodne, łódki z nabojami po wyjęciu pierwszych nie leżały sztywno. Zastępowano je więc chętnie mannlicherowskimi, nabój i łódka o podobnym kształcie pasowały.



Guzik wz. 1919

Orzeł wz. 1919, 51x43 mm, na rogatywkę. Planowano umieszczanie na tarczach amazonek numeru pułku, ale szybko z tego zrezygnowano.

Ubiór i oporządzenia brytyjskie P 1914.

Kurtka brytyjska P 1902 typu "french".

Ładownica brytyjska P 1914

Ładownica (bandolier) P 1903

Plecak P 1908

Amerykańskie umundurowanie i oporządzenie M 1908, dla szeregowych.

Oficerskie.

Spolonizowane - patki z wężykami, plus maciejówka.


Zaczęły się też pojawiać na patkach znaki identyfikacyjne oddziałów. Pierwsza była "Podhalanka" Dywizji Górskiej, zaprojektowana i wywalczona przez gen. Andrzeja Galicę (na kołnierz, a w garnizonie i na pióro przy czapce).

Kolejną, w postaci orła Prus Królewskich uzyskał zdaje się 63 pułk piechoty z Torunia.

Znak naramienny Wielkopolskiej Szkoły Podchorążych Piechoty.



Przeglądanie eksponatów, pozowanych fotografii i kolorowych tablic w albumach w żaden sposób nie oddaje jednak trudnej, wojennej rzeczywistości. Wojsko borykało się nieustannie z brakami bielizny, mundurów, butów - a ubrać i obuć trzeba było w szczytowym momencie milion ludzi. Polski, karłowaty i dopiero podnoszący się po planowych zniszczeniach rosyjskiego odwrotu z 1915 i rabunkowej gospodarce niemiecko-austriackiej kolejnych trzech lat przemysł nie dawał rady. Nie brakowało także nadużyć.Wiosną 1920 roku głośna była sprawa tzw. "sukna białostockiego" - z dodatkiem celulozy, które rozpadało się dosłownie po tygodniu noszenia. Ktoś z zamiawiających "korzystną" dostawę poszedł siedzieć, jacyś przedsiębiorcy pilnie wyemigrowali w kierunku Palestyny. Sytuację ratowały dostawy z zakupów francuskich, amerykańskich, a w 1920 i brytyjskich. Wystarczyło wypruć obce naszywki, zmienić (jeśli był na to czas) guziki. Mimo tego, wobec zużywania się w warunkach polowych materiału, czasami wyglądało to tak: "...zaobserwowałem niesłychane wprost braki w umundurowaniu i wyekwipowaniu żołnierzy. Takich dziadów, jak ich nazywałem, dotąd w ciagu całej wojny nie widziałem. W 21-ej dywizji prawie połowa ludzi defilowała przede mną w Firleju boso." (J. Piłsudski, Rok 1920). Trzeba dodać, że defilada odbyła się 13 sierpnia na wyrażne żądanie żołnierzy - Górale chcieli przemaszerować przed Komendantem, zademonstrować chęć walki i powrotu do opuszczonego dwa dni wcześniej bez kontaktu z przeciwnikiem Kocka. 14 sierpnia właśnie do Kocka dojechały ciężarówki z angielskim ekwipunkiem.

Organizowanym ad hoc oddziałom powstańców śląskich wystarczały mniej lub bardziej zmilitaryzowane stroje cywilne, z białymi (lub biało-czerwonymi) opaskami na lewym ramieniu.




Płk Maciej Mielżyński. Takie naszywki naramienne z orłem śląskim nosili niektórzy oficerowie.

Dla zainteresowanych, link do materiału z rysunkami z oryginalnych przepisów mundurowych, oraz zestawami oznaczeń stopni wojskowych we wszystkich wymienonych formacjach. Dobry materiał, choć nie bez pomyłek.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)