Republikaniec Republikaniec
331
BLOG

Casus Aleksandra Miszalskiego

Republikaniec Republikaniec Polityka Obserwuj notkę 6

Od świtu dzisiejszego pięknego poranka rozlegają się oprócz śpiewu ptaków, liczne nawoływania tzw. politologów, usilnie wmawiających PO-lakom, że nic się nie stało. A to, co się stało to tylko przypadkowy efekt podziałów i negatywnych emocji. W części racja, krakowskie wielkomiejskie środowisko wybierające nie tak dawno pomiędzy Odwołanym a Gibałą może być traktowane w dużej części jako podzielony lib-lew.

Niemniej jednak, gołym, nieuzbrojonym, ale za to niezbyt oddalonym i często zaglądającym pod Wawel okiem można skonstatować bez trudu rzeczywistą przyczynę. Krakowianie dostali niepisofskiego prezydenta, parady, cuda-wianki i inne taneczne hop-sztosy na dachu w pakiecie z nieudolnym zarządzaniem miastem, czego nie zauważyć się nie dało. Na chodnikach i w portfelach. Idiotyczna Strefa Ideologicznego Transportu, spore podwyżki opłat za wszelkie usługi miejskie, zwłaszcza komunikację, idące jak raz w parze z poważnym obniżeniem jakości tychże usług. Z wisienką na stęchłym torcie w postaci "gotowej do otwarcia już na czerwiec 2026" szybkiej linii tramwajowej do Mistrzejowic, dla której geniusze z prezydenckiej ekipy zapomnieli załatwić i zbudować zasilanie elektryczne. W dwa lata efekt daje się zauważyć nawet ideologicznie bliskim elementom elektoratu. Jeśli do tego dołożyć ponadstandardowy, nawet jak na platformerskie umiejętności desant działaczy, kolesi i kuzynów na wszelkie stanowiska kierownicze w sferze publicznej, za Majchrowskiego niedostępne dla nich aż w takiej ilości... Na dodatek okazało się, że  kompetencje partyjne w 99% nie pokrywają się z ich kompetencjami zawodowymi.

Demokracja zadziałała, nieuczestniczenie w jej procedurach zostało ukarane. Złe i nieudolne rządy ustanowione przez lud, przez tenże lud zostały dzięki wykorzystaniu dostępnych mechanizmów przerwane przed upływem kadencji.

Jeden ze wspomnianego na wstępie chórku ex-pertów wyraził się był nawet na kolejny nośny leitmotiv "braku sprawczości". Jakiej? Miszalski z przychylną sobie Radą Miasta robił, co chciał. Nie robił niczego innego, niż jego polityczny mentor Donald Tusk z przyboczną Hennig-Kloską. Myślę jednak, że u owego jegomościa zagrały emocje innego rodzaju - strach przed konsekwencjami dobrego przykładu. I co, gdyby Żurek złapał Ziobrę, żyzń stała-by srazu wiesielieje? Za rok skutki nieudolnych rządów oraz obciążenia z tytułu rosnącego lawinowo długu publicznego państwa będą jeszcze bardziej widoczne niż dziś, i żadne kuglowanie SAFE ich nie przykryje.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka