"Wielu potencjalnych przestępców, zwłaszcza tych, którzy wyprowadzili z Polski duże środki, lokuje się w takich krajach, gdzie będzie trudno ich wydobyć" - powiedział wczoraj minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek, i po raz pierwszy od dawna trudno się z nim nie zgodzić.
Kilka dni temu Wirtualna Polska doniosła, że prezes Zondacrypto Przemysław Kral jest od roku szczęśliwym posiadaczem izraelskiego paszportu, wczoraj Onet zasugerował, że ów zaginony tyle co bez wieści człowiek interesu udał się po prostu do swojej historycznej ojczyzny.
Nie, żebym żałował idiotów którzy wierzą, że algorytmy cyfrowe generowane kosztem marnowania ogromnych ilości energii elektrycznej mają jakąkolwiek wartość i są "dobrem inwestycyjnym", a nie tylko instrumentem prania rzeczywistych pieniędzy oraz strzyżenia jeleni, ale owa historia po raz kolejny ukazuje dykcianą konstrukcję naszego państwa. Art Business, jak mawiali niejacy przedawnieni o familiach Bagsik i Gąsiorowski.
Wielce szanowny panie ministrze Żurek, proszę dać sobie spokój z prężeniem wróblich muskułów i opowiadaniem o "wydobywaniu" kogokolwiek z IL, chyba że wymienione przeze mnie wyżej dwa nazwiska nic panu nie mówią, ani też nie słyszał pan nigdy o Salomonie Morelu. Za to jak najbardziej w pańskim zasięgu pozostaje cały bukiet funkcjonujących aktualnie na terytorium Polski firm deweloperskich z bliskowschodnim kapitałem i zarządami, których działalność bardzo mało liczy się z obowiązującym tubylców w Tenkraju prawem.
Do dzieła, jeśi pan potrafi.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)