88 obserwujących
1273 notki
1338k odsłon
312 odsłon

Odsłaniam prawdę o płci kulturowo-społecznej

Wykop Skomentuj17


Polska prawica.

Do 2018 gdybyś powiedział, że człowiek jest istotą biologiczną rozszarpaliby cię na strzępy, krzycząc, że sprowadzanie istoty ludzkiej do biologii jest lewackim umniejszaniem człowieka, który przecież tworzony jest przez kulturę i otoczenie.

Ale w 2018 (rok wte albo wewte nie ma znaczenia) biskupi, którzy nie są wybitnymi intelektualistami, a ich wiedza o współczesnej myśli humanistycznej ugruntowała się i zatrzymała gdzieś na pracach Tomasza z Akwinu, wpadli w głupawkę i wymyślili ideologię gender. Skąd im to się wzięło?

Pewnie z jakiegoś cyrkularza, bo przecież żaden z nich nie przeczytał żadnej pracy ze studiów nad kulturowymi i społecznymi uwarunkowaniami zachowań i poglądów na role męskie i kobiece.

Że kobiety i mężczyźnie inaczej odgrywają swoje role społeczne było poglądem mało kontrowersyjnym, że nie mają one uzasadnienia biologicznego też w zasadzie było zaakceptowane co najmniej od czasu walki o prawa wyborcze i prawo do studiów wyższych dla kobiet. Choć przedtem różnie bywało, można poczytać w zbiorach osobliwych poglądów, które umarły i przepadły, o tym jak kobiety z racji swojej kompleksji nie sa zdolne do tego lub owego.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się pierwsze naukowe badania, które określane sa dzisiaj mianem antropologii kulturowej lub społecznej. Obie dziedziny nauk humanistycznych w dużej części pokrywają się ze sobą i nie jest moim zamiarem uczestnictwo w kolejnej potyczce o metodologie i nomenklaturę, pozostawiam to znudzonym profesorom.

Tutaj dla prawaków - te nazwiska zapewne nic wam nie mówią, ale naprawdę, od nich całe zło, które zwalczacie, się zaczęło:

Ruth Benedict,

Franz Boas,

Claude Levi-Strauss,

Bronisław Malinowski (to ten co napisał "Życie seksualne dzikich", może mieliście w ręku i przeczytaliście kilka stron z płonącymi policzkami, po czym rozczarowani porzuciliście. Żartuję, przecież nie czytacie książek, nawet pod tak obiecującym tytułem),

Margaret Mead.

Żadne z nich nie miało nic wspólnego z marksizmem, ale dla was wszystko na co poszczują biskupi lub Korwin jest marksizmem. 

Badania prowadzone przez nich i przez ich następców ujawniły jedną prawdę o człowieku; mimo, że wszyscy ludzie biologicznie (genotypowo lub fenotypowo) niewiele się różnią między sobą, to ich zachowania społeczne i kulturowe potrafią być diametralnie odmienne. We wszystkich aspektach życia społecznego. Od obyczajów towarzyszących narodzinom, rites de passage, zalotom, przygotowywaniu posiłków, gościnności, pojęciu rodziny. Drobny przykład - w Polsce za rodzinę uznaje się wujów, stryjów, ciotki, babki, kuzynów. Dla Szweda rodzinę stanowią partnerzy - w związku małżeńskim lub wolnym - i ich dzieci. Tylko i wyłącznie w takiej konstelacji. 

Przedmiotem zainteresowania antropologów były, jak powiedziano, wszystkie aspekty życia społecznego, a jednym z obszarów badawczych były role społeczne czy kulturowe przypisywane kobietom i mężczyznom.

Ojej, ojej, to co w specyficznej kulturze mieszczańskiej było normą i utrwalonym konwenansem - mężczyzna utrzymuje rodzinę, kobieta zajmuje się domem, dzieci są własnością ojca, mężczyzna ma prawo chodzić do burdelu, a kobieta ma być wstrzemięźliwa seksualnie - okazało się wcale nie takie powszechne. Bo np w wielu społecznościach afrykańskich to na kobiecie spoczywa obowiązek utrzymania rodziny i pracy zarobkowej, mężczyzna ma leżeć i pachnieć lub siedzieć na głównym, zakurzonym placyku miasteczka i dyskutować sposób urządzenia społeczeństwa.

Zresztą, nie było wcale powszechne na przykład wśród robotników przemysłowych, chłopów, wśród drobnomieszczaństwa, gdzie powszechna była praca zawodowa kobiet poza domem czy prowadzenie drobnych przedsiębiorstw, sklepiku, straganu, drukarni, a i regulacje kulturowe/społeczne dotyczące seksu były swobodniejsze dla obu płci, mimo kazań księży i pastorów nieformalne związki, narzeczeństwo, chodzenie ze sobą czy jak to się nazywało było mniej lub bardziej akceptowane.

Wszystko to doprowadziło do jednej, banalnej konstatacji - ludzkie obyczaje są różne, teraz naukowo potwierdzonej. Z tej ogólnej konstatacji można było wysnuć równie banalny wniosek - różnice w ludzkich zachowaniach są rezultatem nie tyle nieistotnych różnic biologicznych, ale, podobnie jak wielość ludzkich języków, są rezultatem ewolucji kulturowej i społecznej, a to co jest uznawane za 'męskie' lub kobiece jest wynikiem kultury, w taki sam sposób jak i inne zachowania społeczne. Mało kontrowersyjne, chyba że dla ignorantów z polskiej prawicy.

Gdzieś tak w latach pięć-, sześć lub siedemdziesiątych pojawił się pomysł - a gdyby tak zwrócić wzrok ku własnej kulturze i społeczności i zacząć badać ją metodami antropologii kulturowej? Co miałby do powiedzenia o naszych obyczajach np Pers? Gdybyśmy tak spróbowali spojrzeć na nas oczami ciekawskiego Persa, który nic o nas jednak nie wie i zaczyna badać nasze społeczeństwo? (trochę z was żartuję - Charles de Montesquieu i Listy perskie to pomysł z XVIII wieku, trudno wymyślić coś nowego).

A stąd już prosta droga do szatańskiego stwierdzenia, że skoro obyczaj dzikusów ma społeczne i kulturowe umocowanie to i obyczaj białych, cywilizowanych mężczyzn i pogląd, jakie jest i jakie ma być prawidłowo ukształtowane społeczeństwo i jego instytucje też jest, co za niespodzianka, rezultatem konwenansu i przyjętych zasad - ale zasad zmiennych w czasie i w różnych grupach społecznych w obrębie tej samej kultury. Stąd już tylko krok do relatywizmu kulturowego, skoro wszystko jest zmiennym konwenansem, to jest zmienne, trudno temu zaprzeczać.

Po czym przychodzi prawak, który 3 lata temu dałby się pokroić, że "sprowadzanie człowieka do biologii to lewactwo" i pisze:


 Michał Michalewicz

@MiMichalewicz

Przeczytałem #KonwencjaStambulska .

Dokument zwyczajnie ignoruje biologiczny fakt, że istnieją dwie płcie. 

Konwencja wprowadza do obrotu prawnego zideologizowaną lewacką definicję „płci społeczno-kulturowej”.

To nie jest dokument antyprzemocowy, tylko antyrozumowy.


Ignorancja jest potężna bronią, daje ci w potyczkach z lewakami level 12, najmocniejszy. Twej zbroi nie skruszy żaden argument lewaka, będą się od jej świetlistości bezradnie odbijały i upadały martwe na ziemię. A ty unosząc się nadpowietrznie z mieczem św. Jerzego w dłoni będziesz ścinał odrastające głowy hydry zideologizowanej lewackiej definicji tego i owego.





Zobacz galerię zdjęć:

+1 zdjęcie
Sceny uliczne z Górnego Mokotowa
Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale