88 obserwujących
1259 notek
1330k odsłon
9437 odsłon

Nieznana karta z życiorysu biskupa Stanisława Wielgusa

Tak może wyglądać szczęsliwe spotkanie kochanków (William-Adolphe Bouguereau: Faun i bachantka)
Tak może wyglądać szczęsliwe spotkanie kochanków (William-Adolphe Bouguereau: Faun i bachantka)
Wykop Skomentuj26

Księża, jeśli chodzi o upodobania seksualne, dzielą się na hetero-, homo- i naiwnych, którzy głupstwa o celibacie biorą na poważnie.

Biskup Stanisław Wielgus należy zdecydowanie do pierwszej kategorii.

Właśnie mija, przez nikogo niezauważona piąta rocznica jego ingresu i regresu na stanowisko arcybiskupa. Zaraz, korekta - pamiętał o rocznicy sam papież, wysyłając na ręce zamkniętego w pustelni niedoszłego zwierzchnika polskiego kościoła katolickiego serdeczne gratulacje z okazji 50 rocznicy święceń:

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120611&typ=wi&id=wi03.txt

Wiosną i latem 1977 szwedzkie miasto uniwersyteckie Uppsala przeżywało polski potop. A to w kwietniu przybył z wizytą Adam Michnik, rozpoczynając swoje wielkie europejskie turne, a w lipcu pojawił się kolejny celebryta in spe, ksiądz z Lublina, Stanisław Wielgus. Ten z kolei wyposażony był w instrukcje tajnych służb PRLu nakazujące mu zbliżyć się do środowisk emigracyjnych wrogich "socjalistycznej Polsce". A działo się wówczas w Uppsali i kotłowało i w środowisku tzw starej emigracji powojennej, w środowisku emigrantów marcowych, wśród wreszcie emigrantów nowszej daty. Uppsala był wyjątkowo prężnym ośrodkiem opozycji antykomunistycznej i ówczesnym władzom bardzo widać zależało na jej penetrowaniu - bezsensownym poniekąd, bo większość działań tutejszej opozycji dokonywana była jawnie i bez konspiracji.

Tak więc ksiądz Wielgus wedle instrukcji miał się do tej opozycji zbliżyć, zdobyć jej zaufanie, wkraść się w łaski i sporządzić odpowiedni raport dla służb.

Wielgus zaproszony został do Szwecji przez poznaną kilka lat wcześniej, w czasie jego pobytu w Monachium, szwedzką mediewistkę, historyczkę sztuki bizantyńskiej Elisabeth Piltz. Po nawiązaniu znajomości w NIemczech odwiedziła dwukrotnie Polskę a obecnie zaprosiła swojego przyjaciela do Szwecji. Co prawda mieszkała w Uppsali, ale celem dwojga przyajciół było spędzenie czterech romantycznych tygodni na wyspie Gotlandia, która latem gości niejedną zakochaną parę, poszukującą romantycznej scenerii dla swej miłości. Naprawdę, polecam wszystkim zakochanym parom. Jak również tym, w których ogień uczucia słabnie - dajcie sobie czas tylko dla siebie i spróbujcie odnaleźć drogę do waszych serc.

Istnienie Elisabeth Piltz nie było tajemnicą dla służb, znały jej adres, wiek, zajęcie i stan cywilny (wówczas świeżo po rozwodzie).

Z istniejących - a swego czasu upublicznionych przez Gazetę Polską - dokumentów wynika, że służbom doskonale znana była ta słabostka księdza Wielgusa do kobiet i, powiedzmy, słabość licznych pań do księdza. Dokonywał, skrzętnie notowanych przez służby, licznych podbojów miłosnych w Lublinie. Skronfrontowany z faktami nie zaryzykował skandalu i zgodził się podpisać zobowiązanie do współpracy bo, jak sam kiedyś powiedział, "krzyczeli i tupali" nań. Zapewne zamierzał wykorzystać swoją wprawę w bajerowaniu i bałamuceniu lubleskich parafianek do zwodzenia służb - i wydaje się, że robił to skutecznie. W dokumentach pojawiają się liczne zastrzeżenia do wywiązywania się Wielgusa ze swoich zobowiązań - raporty składane przez niego oceniane są jako bezwartościowe. Z Monachium dostarczył bodaj szkic swojej dysertacji, z Uppsali zapis towarzyskiej rozmowy ze spotkanym przypadkowo w bibliotece Józefem Trypućko.

Można zrozumieć, że nie miał głowy ni czasu do penetrowania środowisk opozycyjnych - i w tej mierze można mu  wiele wybaczyć. Wiele piskorzy złowionych na haczyk służb PRLu wiło się i kręciło próbując zerwać się z uwięzi.

Jedna ze szwedzkich gazet codziennych dotarła do byłej kochanki biskupa (wówczas jeszcze księdza) Wielgusa i opublikowała z nią wywiad. Proszę zauważyć róznicę kulturowo-religijną - dla Szwedki wspomnienia z uczuciowego zaangażowania sprzed trzydziestu lat nie są niczym kompromitującym, zwłaszca, że swoje uczucia traktowała poważnie i dojrzale, w przeciwieństwie do mocno emocjonalnie niedojrzałego Wielgusa.

Elisabeth Piltz jest zaskoczona gdy gazeta opowiada o dokumentach opublikowanych w internecie. Nie wierzy by jej dobry przyjaciel z lat 70-tych byl agentem reżimu.

- To obłęd. Stanisław byl antykomunistą i panicznie bał się reżimu. Pochodził z polskiej rodziny szlacheckiej, której majątek zostal skonfiskowany przez komunistów. Jego tata byl torturowany a siostra wychłostana. Stanisław cierpial tak wielki glód w czasie nauki w gimnazjum, ze zostały mu trwałe uszczerbki na zdrowiu.

- Bał się polskiej służby bezpieczeństwa tak bardzo, ze nawet nie odważył się wysyłać pocztówek do mnie. To że miałby być agentem to wymysł sił ciemności.

Elisabeth Piltz zaprzecza, że odwiedziny mogłyby być biletem wstępu do środowiska polskich imigrantów.

- Spotykał sie tylko ze mną. Byliśmy na wakacjach w domku letnim na wyspie Gotlandii.

/.../

Elisabeth Piltz nie utrzymuje kontaktów ze Stanisławem Wielgusem od końca lat 70-tych. Ale nie ukrywała nigdy ich znajomości.

- Wysłałam mejl do katolickiego biskupa w Szwecji kilka dni temu, po przeczytaniu oskarżeń przeciwko Stanisławowi. Wyjaśniłam w nim, jak szalone są oskarżenia przeciwko niemu.
" (napewno mejl bardzo pomogl - przypis moj).

Źródło
BJÖRN SJÖ:
Svensk väninna: Stanislaw var absolut inte agent (Szwedzka przyjaciolka:
Stanislaw absolutnie nie byl agentem). Sydsvenska Dagbladet 20070108

Ucz sie mlodziezy, jak sie podbiera panienki. Chapeau bas dla mistrza. Drogi Stanislaw dla swojej Bietki za Fauna sie przebieral i skroń stroił kiścią winorośli?

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura