Tak się dziwnie składa, że za każdym razem, kiedy zaglądam do wpisów naszego blogowego kolegi, Krzysia Osiejuka, przyłapuję go na kłamstwie. Mniejszym, większym, ale zawsze kłamstwie.
Ot i dzisiaj, diabeł mnie podkusił, by zajrzeć do jego wpisu, powieszonego, ale dyskretnie, u dołu SG i zatrząchło mną. Kłamstwo, kłamstwo bezczelne, choć niewielkie, być może zniknęłoby w powodzi kłamstw, która zalewa S24 z powodu braku rzetelnych argumentów u blogerów pierwszej, drugiej i trzeciej kategorii.
Ale z jakiegoś powodu jestem wyjątkowo uczulony na kłamstwa Osiejuka, może tym powodem jest nieprzyzwoita hipokryzja spływająca z jego klawiatury, wylewająca się na cały S24, zatruwająca atmosferę dyskusji, psująca obyczaj. Hipokryzja, ależ to nie powinno dziwić, im bardziej ktoś się przedstawia za wzorzec moralności i uczciwości, im usilniej podaje nam to do wierzenia, tym łacniej możemy się spodziewać drobnych i grubszych przestępstw przeciwko tejże pospolitej moralności popełnionych. Oczywiście, nie każdego stać na taki bezczelny poziom zepsucia, jaki reprezentował sobą biskup Wielgus. ale nie musi to wynikać ani z braku chęci, ani z lenistwa, a jedynie z braku wrodzonego i kształconego talentu do popełniania większych i mniejszych łajdactw. Tak, to nie brak chęci, to brak talentu i pracy nad sobą. Przypomnijmy zresztą, że biskup Wielgus specjalizował się w łajadctwach męsko-damskich, a sami przyznacie, że trzeba oprócz chęci posiadać ku temu odpowiednią aparycję i umiejętność bajerowania.
No, ale dość na tym, wracajmy do Krzysia. Oto we wspomnianym wpisie natrafiamy na taki fragment: Komorowski w swoim wystąpieniu zapowiedział – że tej akurat autostrady (od Warszawy do wschodniej granicy - przpis mój) nie będzie nigdy, i że, co więcej, też nie ma takiego planu, a co najciekawsze, nawet nie widać dla niego najmniejszej potrzeby.
Jest we wpisie wiele innych ciekawych rzeczy, jak chociażby coś takiego: Mimo różnego rodzaju pokus, zarówno merytorycznych, jak i związanych wyłącznie z autentyczną nienawiścią, jaką darzę tego człowieka, o noworocznymadresie Bronisława Komorowskiego do Narodu nie zamierzałem wspominać.
I nawet przez chwilę zacząłem się zastanawiać, jak można idarzyć autentyczną nienawiścią prezydenta, może i ze skłonnością do przejęzyczeń, czasami zabawnych, czasami nie, ale przecież i osobiście uczciwego i w miarę godnie spełniającego swoje obowiązki, być może nawet bardziej udatnie od swojego poprzednika, który urząd sprawował niechętnie i ponoć jedynie na skutek nacisków swojego brata zgodził się kandydować. No, ale to przecież temat nie dla mnie, mogę jedynie chwilę zadumać się nad aberacjami i emocjami, które nas wszystkich czasami nawiedzają bez specjalnej ku temu widocznej przyczyny.
Mogę też przelotnie oburzyć się na wyciągane z niewiadomego miejsca (nie, nie chcęwiedzieć co to za miejsce) nieuczciwe interpretacje słów, których w orędziu prezydenckim nie było: Bronisław Komorowski, korzystając zapewne z usług nie jednego doradcy, jednym krótkim gestem, wykreślił ze swojej perspektywy całą Polskę leżącą na wschód od Warszawy.
Niby dlaczego bowie miałbym się spodziewać od kogoś, kto tak mocno nienawidzi, by traktował obiekt swojej nienawiści sprawiedliwie, by powstrzymywał się od przypisywania prezydentowi nieczystych intencji i nie dopisywał do wypowiedzi treści, których tam nie było. Z ręką na sercu, któż z nas jest bez winy, któż z nas, jeśłi tylko nadarzy się ku temu okazja nie skorzysta z możliwości insynuacji, oszczerstwa i nadinterpretacji?
Chodzi mi jedynie o pierwszy z cytatów. Owszem, sądy o przyszłości nie mają waloru ani prawdy, anie jej przeciwieństwa, sądy o przyszłości skażone są zawsze niepewnością - proroctwa źle wytrzymują konfrontację z upływem lat, dlatego moja rada - im dłuższa perspektywa czasow, tym bezpieczniej możecie popuszczać wodze fantazji. No, ale o proroctwach najtęższych umysłów S24, nigdy nie spełnionych, pisałem już kilkakrotnie. Pamiętacie upadki rządów Tuska wieszczone przez U... i E... i wielu innych. Terminy bywały różne, wszystkie upłynęły a rząd Tuska trwa. Jak chcecie możecie sobie pogrezebać w archiwum.
Można oczywiście powiedzieć, że pierwszy w kłamstwie był nasz kochany kolega blogieroposeł Zbigniew Kuźmiuk. Ale ten jednak mnie na razie nie obchodzi.
Więc gdy nasz kolega Krzyś pisze, że co więcej, też nie ma takiego planu (budowy autostrady z Warszawy na wschód), to kłamie. Kłamie nieudolnie, kłamie równie nieudolnie co poseł Kuźmiuk. Ja wiem, w S24 nieładnie jest udawadniać komuś prymitywne, bezczelne kłamstwo, to nie jest przyjęte, ale przecież wystarczy zajrzeć na stronę GDDKiA (zaleca to zresztą sam poseł Kuźmiuk, pewien, że albo nikt tego nie zrobi, a jeśli nawet zrobi, to nie skonfrontuje go) aby zobaczyć, że rzeczone plany jak najbardziej istnieją.
http://www.gddkia.gov.pl/pl/a/7953/a2-w-lubelska-przejscie-graniczne-kukuryki
Projektowany odcinek autostrady A2 Warszawa-Kukuryki realizowany będzie na terenie województwa mazowieckiego i Lubelskiego, w powiatach: otwockim, mińskim, siedleckim (ziemskim i grodzkim), łosickim, łukowskim i bialskim (bialsko – podlaskim, ziemskim), na obszarze gmin: Wiązowna, Halinów, Dębe Wielkie, Kałuszyn, Mrozy, Grębków, Kotuń, Mokobody, Skórzec, Siedlce (miasto i gmina), Wiśniew, Zbuczyn, Mordy, Huszlew, Międzyrzec Podlaski, Biała Podlaska, Rokitno, Zalesie i Terespol.
Nie ma jeszcze wyznaczonych terminów, nie ma planów szczegółowych, nie ma wytyczonych korytarzy drogowych, ale trwają prace przygotowawcze. Tak zazwyczaj bywa z inwestycjami, przygotowania trwają krok po kroku, jeśli ktoś jest zainteresowany tematem (a, chętnych nie widzę) to może oczywiście zagłębiać się w szczegóły procesu podejmowania decyzji co do poszczególnych etapów. Tak to właśnie się odbywa. Kuzyn mi pisze, że projekt drogi ekspresowej przez krainę mojego dzieciństwa dostał gwałtownego popędu, przygotowania nabierają realnego kształtu, a ja mogę go tylko prosić, by wybrał się z aparatem i dokumentował idyllę, nim bezpowrotnie zniknie. Co ja mówię, już znika, już wyburzane są domostwa stojące na trasie wytyczonej drogi, już ustawiane są baraki robotników i gromadzą się buldożery. A ja coraz bardziej uzmysławiam sobie, że nigdy już nie zrobimy wspólnie z kuzynem spaceru marzeń po wąwozach i dolinach strumieni, jak wiele lat temu. Wąwozy zostaną zniwelowane, strumienie zasypane albo zamienione w kanały burzowe, krajobrazy zapomniane.
PS 1. W sprawie nazewnictwa. No nie bardzo mi się podoba. Najodpowiedniejsze nazwy to odpowiednio Berlinka, Gdańska, Moskiewska i Cieszynka.
PS 2. Proszę państwa - oto Miley Cyrus i Wrecking Ball:
Wreszcie ktoś docenił najbardziej zaniedbaną grupę zawodową w branży budowlano-remontowej. Wszyscy podziwiają cudowne twory ręki płytkarza, maestria montera hydraulika zapiera dech. Ale z ręką na sercu - nim wspaniały nowy świat zostanie zbudowany trzeba zburzyć i usunąć resztki starego. A kto myśli o człowieku z młotem pneumatycznym, kto go zauważa szalejącego wśród kurzu i gruzu, gdy muskularnie odwala płat za płatem starego tynku? Teraz został zauważony.
Ale pamiętaj - zawsze miej na sobie właściwe ubranie i inny sprzęt ochronny. No, w załączonym kawałku może buty by przeszły. Ale nawet nie próbuj się zbliżyć do stanowiska pracy bez hełmu i okularów.
I, może by ją zatrudnić na nasz następny projekt? Ma dziewczyna właściwą postawę i entuzjazm. A młot leży perfekcyjnie w jej dłoni.
Proszę państwa - oto Miley Cyrus i Wrecking Ball:


Komentarze
Pokaż komentarze (35)