Szwedzkie słuzby sanitarne zakończyły wczoraj zbieranie informacji o dystrybucji polskiej podejrzanej wołowiny. Do Szwecji trafiło 239 kg z czego 100 kg zostało skonsumowane w restauarcjach w Uppsali i Sztokholmie. Reszta została wycofana z rynku i zdestruowana. Podobnie szybko i rezolutnie działały służby innych państw, do których dotarło mięso od chorych, okaleczonych lub wręcz padłych polskich krów.
Spårningen av det polska köttet i Sverige är klar
Tymczasem dowiaduję się, że reakcją polskiego ministerstwa rolnictwa i rządowych mediów jest nagonka na TVN , które ujawniły skandal i dziennikarzy, którzy wg nich powinni nie podawać do publicznej wiadomości wyników swojego dziennikarskigo śledztwa. To jedyne działania polskich władz? Czy Polacy dowiedzieli się równie szybko, co Słowacy, Szwedzi, Francuzi gdzie trafiło nienadające sie do spożycia mięso? Czy Inspekcja Weterynaryjna podała wyniki swoich kontroli do wiadomości publicznej, czy można się było zapoznać z nimi w programach informacyjnych Telewizji Polskiej?
Marzena Paczuska oskarża dziennikarzy TVN na swoim twitterze:
W wypowiedzi ministra Ardanowskiego pada wiele ogólników, natomiast brak konkretnych informacji dokąd trafiło mięso, i co się z nim dzieje. Dużo jest "wypalania żelazem", dużo gołosłownych zapewnień, mało szczegółów akcji służb. Więcej natomiast śliskich isnynuacji:
- A wpływa to zdecydowanie negatywnie na wizerunek polskiej żywności mówił Ardanowski.
Jeśli to jest standardowe działanie na wypadek katastrof i podobnych nagłych wydarzeń - a tak właśnie było, np w czasie letnich burz 2017, gdy wojsko ćwiczyło krok defiladowy przed paradą, zamiast usuwać skutki i pomagać dotkniętym katastrofą - to nieszczęsna Polska



Komentarze
Pokaż komentarze (2)