1 obserwujący
5 notek
5104 odsłony
  225   0

Alfabet sejmowy - "B – jak Biuro (poselskie lub senatorskie)" Część II

Ciąg dalszy:

Panowie przyszli z pismem, w którym zawarli dwa postulaty, które chcieliby, abym przedstawił na forum parlamentu i postarał się o formę prawną dla nich. I do tego momentu szło wszystko klasycznie. Ja słucham, oni pokazują, że coś już zrobili, zagadują wstępnie i zaczęło się. Pamiętam to tak:

TJ: Panowie, dziękuję, że przyszliście. I do tego przygotowani! Przejdźmy po tym wstępie do sedna waszych postulatów, ponieważ sygnalizujecie dwa poważne problemy. Słucham, zamieniam się w słuch i deklaruję, że będę dopytywał na gorąco, kiedy czegoś nie będę rozumiał. Dobrze?

Panowie 1 i 2: Jasne, zgoda.
Pan 1: Panie pośle, jest pan świetnym posłem, obserwujemy pana pracę.

Szybko i grzecznie przerywam i dziękuję za docenienie, ale ciągle sygnalizuję, że powinniśmy przejść do sedna sprawy.

Pan 1: Panie Pośle, my napisaliśmy pismo, w którym zawarliśmy postulat o to, aby Jezus Chrystus został przez Sejm RP oficjalnie uznany Królem Polski.

Zamurowało mnie. Nie wiedziałem, co powiedzieć, ale zacząłem zbierać myśli. Pan z powagą zaczął uzasadniać postulat swój i swojego kolegi. Jestem człowiekiem wierzącym i staram się iść trudną droga Jezusa Chrystusa, ale też wiem, jak często mi to nie wychodzi i jak słaby jestem. Pytam zatem:

TJ: Panowie, czy uważacie, że koronacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski to antidotum na problemy Polski, rozwiązanie wielu problemów? Oczywiste jest, że wiele rzeczy i zjawisk powinno mieć „zakotwiczenie” w wartościach naszego Zbawiciela, ale … - nie zdążyłem dokończyć …

Pan 2: Oczywiście. Jest to konieczne.

TJ: Panowie, uważam, że taka deklaracja na poziomie parlamentu w postaci uchwały czy ustawy jest absolutnie niewskazana. Wręcz szkodliwa. 

Panowie spojrzeli na mnie jak na zdrajcę Polski, co w zasadzie między wierszami mi zasugerowali, mówiąc, że przeciwnikami takich rozwiązań są ci od Nowego Porządku Światowego (NWO) i Masoneria. Byłem zatem albo w NWO albo Masonem, albo i jednym, i drugim naraz. Nie poddawałem się jednak i starałem się wytłumaczyć absurd takiego rozwiązania i to nie dla Polski, ale raczej dla Jezusa Chrystusa. Rozpocząłem swój  wywód od tego, że zapytałem, gdzie Panowie pracowali. Okazało się, że obaj to inżynierowie z huty Katowice. (Jeden z nich był szefem utrzymania ruchu). Jego obowiązkiem było naprawiać wszystko, co było w ciągu technologicznym na jakimś wydziale. Nie pamiętam na którym, ale dajmy na to, że na wydziale Wielkie Piece. Spokojnie rysowałem taki oto scenariusz:

TJ: proszę sobie wyobrazić, że Jezusowi Chrystusowi tak potrzeba intronizacji na Króla Polski jakby jeden z panów dostał śrubokręt z zadaniem utrzymania ruchu technologicznego – produkcyjnego w całej hucie przez tydzień.

Nie jestem przekonany, czy był to jedyny argument, ale był chyba nie wystarczająco przekonujący. Panowie nie dawali za wygraną. Wytłumaczyłem, że lepiej żyć, jak Chrystus pokazywał i zachęcał, abyśmy żyli, ale z tą koronacją to sprawa dość zbędna. Nadal nie dawali za wygraną. Wiedziałem, że będzie ciężko. Ostatecznie zrezygnowali okraszając to jakąś uwagą, że patriota to ze mnie żaden. Wtedy wyraziłem uwagę, że można być wspaniałym polskim patriotą i być osobą niewierzącą i czasami bywa odwrotnie. I tak płynnie przeszliśmy do drugiego postulatu. Widziałem zapisane dwie kartki z uzasadnieniem.

Pan 2: drugim naszym postulatem jest, aby pan poseł zaproponował, aby każdy prokurator, sędzia, polityk powinien przedstawiać świadectwo do trzeciego pokolenia wstecz, że nie jest „chrzczony scyzorykiem”.

Udaję zdumienie i wiem w co Panowie „grają”. Zaczynam grę w niezrozumienie. Dopytuję, co oznacza „chrzczony scyzorykiem”? (Oczywiście wiem, że tak niektórzy pogardliwie nazywają Żydów). Sytuacja staje się niezręczna, ponieważ panowie przekonują mnie, że nie ma możliwości, abym nie wiedział, a ja dalej udaję – przekonująco, że nie rozumiem, co to znaczy. Wreszcie jeden z nich zniecierpliwiony mówi:

Pan 1: Tutaj chodzi o to, aby sprawdzać, czy ktoś jest albo nie jest Żydem.

Aa, aa tak, to wiem. Dopytuję skąd ten pomysł, ale na razie utrzymuję swój stan obrzydzenie wobec swoich rozmówców w stanie hibernacji! Nie domyślają się, że za chwilę wyjdą z biura, ale najpierw chciałem ich czegoś nauczyć i zapytać o ich drogę życiową, bo mam nieodparte wrażanie, że takie żenujące głupoty może mówić człowiek tylko mocno czymś pokiereszowany życiowo. Okazuje się, że obaj panowie to byli działacze PZPR – u i czynnie kiedyś zaangażowani w działania partii. Być może nawet uczestniczyli w czystkach antysemickich w partii w 1968 roku, gdzie członkowie frakcji – "Moczarowcy", próbowali innych członków, innej frakcji tzw. Gomułkowców wykorzystać do likwidacji frakcji nazwijmy to post-bermanowskiej, czyli działaczy PZPR-u pochodzenia żydowskiego. Pewnie to znacie z powiedzenia - "Kto nie z Mieciem, tego zmieciem". 

TJ: Panowie! Ten postulat jest ohydny. Siedzicie na kanapie pod krzyżem, gdzie jest powieszony najwybitniejszy Żyd wszechczasów. Bóg – człowiek. Jezus Chrystus. Czy wam nie jest wstyd żądając takiego haniebnego postulatu, który jest antyludzki, zbrodniczy i zwyczajnie haniebny? Czy wy mnie uważacie, że prymitywnego idiotę, który klasyfikować będzie ludzi w ten sposób? Wiecie iluż wspaniałych Żydów było Polakami, patriotami?

Nie wchodziłem w szczegóły. Uznałem, że obaj są średnio do tego przygotowani). Odpowiedź mnie całkowicie zaskoczyła. 

Panowie 1 i 2: Panie pośle widzimy, że źle trafiliśmy. Myśleliśmy, że jest Pan patriotą. A poza tym Chrystus nie był Żydem. Był Aryjczykiem.

Nie wytrzymałem. Podniosłem się, spojrzałem na krzyż z Chrystusem i zwróciłem się do Panów otwierając drzwi: Panowie nikogo wcześniej nie wyrzuciłem z tego biura. Teraz jest ten pierwszy raz. Proszę się wynosić. Natychmiast. Byli zaskoczeni i skonfundowani. Hunwejbini. Byłem w szoku.


Fragment pisanej przeze mnie książki „Alfabet sejmowy Tomasza Jaskóły”.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka