Mój komentarz był bardzo lakoniczny: „Ciekawe, że tak prymitywna propaganda ciągle jeszcze znajduje swoje zastosowanie.”
Ponieważ artykuł jest „redakcyjny” – to i nie dziwota, że moja krytyka, kogoś tam musiała zaboleć.
Polemiki naturalnie nie ma co oczekiwać, bo „redakcja” się do niej nie zniża – ale zawsze pozostaje w zasięgu ręki wajcha cenzury, którą wystarczy przełożyć i...po problemie.
Tak oto, po raz enty, potwierdzenie swoje znajduje truizm o złudności wyobrażeń na temat wolnych i niezależnych mediów
A co do tematu – no cóż, ryzy papieru zabrakłoby dla spisania wszystkich opinii wszelkiej maści i autoramentu expertów wróżących od lat, implozję ruskiego imperium, skuteczne zamachy stanu w jego przegniłym łonie, upadek gospodarki molocha na glinianych nogach (już w pierwszym roku inwazji o 50%), kompletny rozpad techniczny i moralny dzikich hord, syfilis Putina itp. wizje.
Tymczasem póki co, okupant umocnił się na zaanektowanych terenach i ani myśli oddawać tego co już zagarnął.
Nie wiem, czy autorzy tępej propagandy nie są świadomi otaczającego ich świata, oraz jego najnowszej historii.
Czy nie dostrzegli, iż kolejne konflikty zbrojne ostatniego półwiecza dowiodły jednoznacznie, że to nie demostrowana na defiladach potęga wojskowa rozstrzyga o powodzeniach na prawdziwym froncie wojny.
Jest takie powiedzenie z minionej epoki, które po uwspółcześnieniu brzmi: – żadnych granic nie respektuje ruska armia i...ludzka głupota.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)