Niemal oficjalnie mówi się o próbie aresztowania. Donald Tusk zapowiedział fizyczny atak na Trybunał Konstytucyjny, pozbawienie legalnego składu możliwości podejmowania decyzji i osadzenie w nim sędziów, którzy nie złożyli przed prezydentem przysięgi, czyli – wedle polskiej konstytucji – nie mogą być po prostu sędziami.
Tak ustanowiony fikcyjny Trybunał ma najprawdopodobniej doprowadzić do rozbicia Sądu Najwyższego, ustanowienia na różnych poziomach składów sędziowskich, które będą po prostu wydawały wyroki na telefon. Nie da się wykluczyć, że przy pomocy komisarzy wyborczych doprowadzi do tego, że wybory staną się fikcją, dojdzie do delegalizacji opozycyjnych partii, a być może także likwidacji opozycyjnych mediów. Zagrożone też ma być samo stanowisko prezydenta. Po kilku miesiącach Polska w niczym nie różniłaby się od Białorusi. Niestety, tego scenariusza nie można już uznać za nierealny.
W obozie władzy brakuje ewidentnie nawet garstki przyzwoitych posłów, którzy chcieliby to zatrzymać. Chciałbym się w tej sprawie mylić…
Bardzo istotnym elementem tego planu jest zniszczenie Telewizji Republika. Przez trzy lata na wszystkie sposoby broniliśmy się przed wyłączeniem nam sygnału, zniszczeniem finansowym i zastraszaniem naszych dziennikarzy i współpracowników. Przeciwko nam rzucono dziesiątki funkcjonariuszy służb specjalnych, prokuratorów, pracowników urzędów skarbowych i całą rządową propagandę.
Mimo to udało nam się stworzyć największą telewizję informacyjną w Polsce. Kiedy okazało się, że plan przejęcia sfery informacyjnej przez rodzący się reżim Tuska spalił na panewce, bo siłą przejęte media publiczne zostały zastąpione przez Republikę, zaczęto podejmować działania, które mają doprowadzić do fizycznej likwidacji tej stacji. Najpierw rzucono się na naszych reklamodawców, zastraszając ponad 90 proc. z nich.
Kolejnym działaniem było napuszczenie prokuratorów i policji na naszych dziennikarzy. Jednocześnie rozpoczęto atak na Fundację Niezależne Media, która zbierała pieniądze, głównie na Republikę, ale też na wsparcie prześladowanych dziennikarzy. Po ponad dwóch latach takich działań urzędnik Donalda Tuska, nie mając na to żadnej zgody sądu, działając poza prawem, a nawet nie podpisując dokumentów, nakazał zablokować konta fundacji.
Cały czas trwa próba odebrania nam koncesji na nadawanie. W maju tego roku doszło do fizycznych ataków na nasze redakcje i mieszkania. Pretekstem do tego miały być rzekome fałszywe alarmy o zagrożeniach terrorystycznych. Jestem przekonany, że stoją za nimi osoby powiązane z obecnym obozem władzy. Kiedy to nic nie dało, uruchomiono kolejny mechanizm prowokacji. Ma być nim sprawa upadłej giełdy kryptowalutowej. Kryptowalutami handluje się na całym świecie i mimo że rzeczywiście jest to kompletnie wirtualny pieniądz, same tego typu walory nie wywołały jeszcze poważniejszych kryzysów. Większym problemem są miejsca handlu tą elektroniczną walutą. Jest to bardzo słabo uregulowane i w wielu krajach zaczęto przyjmować przepisy, które choć częściowo miały chronić ludzi przed oszustwami.
Polska do tej pory nie miała takich regulacji. W 2024 roku zaproponował je Związek Banków Polskich. Jak się okazało, rozwiązania te przyjął jako swoje rząd Donalda Tuska. Niedawno portal Money.pl opublikował artykuł, z którego wynikało, że autorem tych rozwiązań, na pewno w znacznej części, był właściciel jednej z takich giełd – Przemysław Kral. Czyli ustawa napisana przez niego, stała się ustawą Donalda Tuska. Przepisy niemal z góry likwidowały możliwość działania giełd kryptowalutowych w Polsce.
Zyskiwały na tym automatycznie giełdy zagraniczne. Nie trzeba dodawać, że giełda autora ustawy, Przemysława Krala, jest zarejestrowana za granicą. Mimo to Tusk, wykorzystując niewiedzę ludzi, rozpoczął nagonkę na prezydenta i opozycję, która chciała zablokować to niesłychane rozwiązanie. Podstawą do ataku miał być fakt kontaktów czy biznesowych powiązań Krala z politykami lub samą Telewizją Republika. Kral wykupił w Republice, tak jak w TVN-ie, Polsacie, TVP, Onecie i wielu innych miejscach, reklamy.
Cenytych reklam w przypadku Republiki były bardzo korzystne dla Krala. Ich wartość nie odbiegała w jakiś istotny sposób od tego, co wydawał w innych mediach. Dlatego rządowe media zaczęły podawać wymyśloną wartość, o wiele większą od prawdziwej, mimo że ujawniliśmy wszystkie nasze rozliczenia.
Zaczęto też posługiwać się rzekomym rachunkiem za mój pobyt w Monako, tak prymitywnie sklejonym, że nawet część rządowych propagandystów ostrzegała przed pokazywaniem go. Wreszcie wyszło na jaw, że Kral unikał rozmowy ze mną na temat jakichkolwiek uregulowań prawnych, bo popierał ustawę Tuska. Nie zmieniło to faktu, że bezczelne kłamstwa wobec mnie i Republiki posłużyły do kolejnej bezprecedensowej fali ataków.
Dzisiaj muszę prosić Państwa o pełną mobilizację, musimy być przygotowani na każdy scenariusz. Proszę śledzić uważnie nasze media i nieustannie proszę o ich wspieranie. To najważniejsza linia obrony polskiej wolności.
Gazeta Polska nr. 36; data: 2.09.2026.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)