Blog
wróg ludu
Tomasz Sakiewicz
Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny Gazety Polskiej i Gazety Polskiej Codziennie
287 obserwujących 677 notek 1560078 odsłon
Tomasz Sakiewicz, 5 grudnia 2018 r.

Rady przyjaciela

1132 21 0 A A A

Politykom PiS-u trudno coś poradzić, bo często takie sugestie odbierają jako załatwianie
swoich spraw albo rodzaj walki frakcyjnej. Co gorsza, mają podstawy, żeby tak sądzić, bo
wielu „doradzających” właśnie próbuje coś dla siebie załatwić. Niemniej PiS znalazł się
dzisiaj w momencie, w którym może jeszcze wszystko wygrać albo wszystko przegrać.
Pozwolę sobie zatem udzielić kilku rad, byśmy potem – ktoś lub ja – nie zarzucili sobie
grzechu zaniechania.
Wybory samorządowe pokazały, że PiS jest bardzo silny na prowincji, ale nie potrafi zdobyć
większości w dużych i średnich miastach. W tych wyborach wystąpiło, mimo sukcesu, jedno
zjawisko negatywne: słaba mobilizacja. Jednocześnie mocno aktywizowały się niektóre
ośrodki związane z opozycją. To oznacza, że PiS ma ciągle dobre zaplecze, ale bez
wyciągnięcia wniosków z ostatnich wydarzeń ono nie wystarczy.
Najpierw przyjrzyjmy się, z czego składa się PiS-owskie zaplecze. Najtrwalszy elektorat
stanowi 10–15 proc. wszystkich głosujących. To ludzie nastawieni tradycyjnie i silnie
patriotycznie, w większości wierzący, ale nie ortodoksi. Dla nich sprawa niepodległości
Polski jest kluczowa. Dla nich szefem formacji jest Jarosław Kaczyński, a ważnym liderem
Antoni Macierewicz. To widać na spotkaniach czy w reakcjach czytelników. Oczywiście
właśnie ci politycy są najbardziej zwalczani przez druga stronę, stąd duży odsetek wrogów.
Niemal drugie tyle elektoratu stanowią ludzie ubodzy, którym PiS przyniósł poprawę
warunków życia i szansę na rozwój. O ile ta pierwsza grupa wyborców jest niemal równo
rozłożona we wsiach i miastach, mieszka bardziej na południu i wschodzie niż północy i
zachodzie, to ta druga stanowi klasyczny elektorat prowincji. Dla elektoratu patriotycznego
ważne jest utrzymanie pryncypiów ideowych, dla tych drugich – choć tamte sprawy nie są
nieistotne – kluczem są program 500 plus czy likwidacja bezrobocia. PO jest w tej sprawie
kompletnie niewiarygodna i raczej łatwo tego elektoratu nie pozyska.
Problem jest z polskimi miastami. Mieszka w nich wielu ludzi, których poziom życia niewiele
odstaje od przeciętnej unijnej, a chcieliby jej na pewno dorównać. Są to osoby już na ogół
wykształcone, choć oczywiście z oczytaniem bywa różnie, aktywnie korzystające z mediów
społecznościowych i internetu. Część z nich została tak ukształtowana, że diabeł to
łagodniejsza wersja Kaczyńskiego czy Macierewicza, a Morawiecki to człowiek, który
„zstąpił do piekieł” i nie wiedzieć czemu tam siedzi. Jednak wielu jest w stanie przyjąć
kontrakt z PiS-em pod warunkiem, że zacznie się do nich normalnie mówić i coś im się
rzeczywiście zaproponuje. Co im można zaoferować? Przede wszystkim mniejsze obciążenia
fiskalne. Mamy nadwyżkę budżetową i mniejsze wydatki na ZUS. Może więc warto trochę
zmniejszyć VAT albo podatek dochodowy czy opłaty na ZUS. Większość tych pieniędzy
wróci. To najlepszy moment. Łatwiej zlikwidować umowy śmieciowe, gdy nie są tak bardzo
obciążone obowiązkowymi daninami. PiS może to zapowiedzieć w swoim programie na
wybory i zrealizować w zależności od koniunktury. PO, które podnosiło podatki, raczej tego
nie przelicytuje. PiS będzie miał szansę zbudować trzecie skrzydło elektoratu: nazwijmy je
republikańskie czy wolnościowe.
Co do narracji, to trzeba nauczyć się mówić do wielu grup. Niezbędne są charyzmatyczne
postacie w mediach i polityce. Chodzi też o to, by umieć je opakować i za wszelką cenę
unikać „obciachu”. Starcia czy kontrowersje nie są złe. Nie wolno mieć przekazu pod jedną
linijkę. To najbardziej zraża inteligencję. Chodzi też o poziom. Ludzie, którzy nie przeczytali
jednej książki, nawet po zagranicznych szkoleniach, odpowiedniego poziomu nie gwarantują.
Konserwatywna inteligencja, widząc gomułkowską propagandę, skręca się z bólu. Pan Bóg
obdarzył PiS taką opozycją jak „intelektualny” Petru czy „charyzmatyczny” Schetyna. Ale

wybierając między „trudnymi propozycjami”, każdy wybierze swego. Chodzi o to, by
elektorat PiS-u miał jeszcze inne wybory.


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 49; data: 5.12.2018.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

autor Bajek dla Marysi i Alicji, współautor książek Układ i Flaki z nietoperza oraz Partyzant wolnego słowa. www.gazetapolska.pl www.niezalezna.pl ur.31.12.1967. w latach osiemdziesiątych działał w ruchu Oazowym i Muminkowym opiekujacym się dziećmi z upośledzeniem umysłowym. Uczestnik organizacji opozycyjnych, w tym kosnpiracyjnych struktur w liceach na warszawskim Żoliborzu, Ruchu Katolickiej Młodzieży Niepodległościowej, NZS wydział psychologii. Współpracownik ukazujacych się w drugim obiegu "Słowa Niepodległego" i "Wiadomości Codziennych". W 1989 r. wspólzałozyciel ZChN. Wycofał się z polityki w 1991 i zajął dziennikarstwem. 1991-1992 dziennikarz "Nowego Świata", 1992 założyciel "Gazety Polskiej", następnie wieloletni szef działu ekonomicznego, a potem krajowego. Od 2005 r. redaktor naczelny. Prowadził wiele audycji w Polskim Radiu i TVP, w tym "Pod prasą, "Rozmowy Jedynki", "Trójka po trzeciej". Od 2011 red. nacz. Gazety Polskiej Codziennie, współzałożyciel Telewizji Republika.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @MIKKER Wypisuje Pan kompletne bzdury. Żaden Solorz niczego nam w programie nie zarzuca. A...
  • @PYZOL Nie wiem do Kogo Pani zwracała się z pytaniem o problemy techniczne. Generalnie staramy...
  • @Ufka Niestety nie było nawet cienia szansy. Próby załatwienia spotkania przez osoby zaufane...

Tematy w dziale Polityka