Kiedyś w przypływie nastrojów bliskich harakiri Schetyna wymyślił termin “totalna opozycja”.
Kto z kręgów okołopisowych jest autorem terminu “antypis” nie wiem. Czasu i chęci mi brak, by tę łamigłówkę rozszyfrowywać. W każdym razie kto by to nie był, był to geniusz.
Bo cóż uczynił ten nieznany dobroczyńca ludzkości puszczając w obieg swój wynalazek?
Schetyna w amoku autodestrukcji spłodziwszy związek frazeologiczny “totalna opozycja” skoczył w sam środek ringu wypełnionego błotem i kisielem. Kisielem przylepnym, który już go nie opuści do końca jego politycznej kariery.
Natomiast anonimowy kibic (członek) PIS-u kiedy po raz pierwszy wypowiedział zwrot “antypis” (historyczny to dla partii moment) - to skoczył na tenże sam błotno-kisielowy ring, gdzie oczekiwał go już taplający się w zapamiętaniu błotnym Schetyna. I w tej to wiekopomnej chwili obie partie połączyły się, skleiły niepodzielnie, błotno-kisielnie w obopólnej ekstazie trwającej aż po Armagedon...
Dlaczego obydwa zwroty, obydwa lepiszcza są RÓWNOWAŻNE?
Nie trzeba tu jubilerskich analiz językowych w stylu Wittgensteina, by rozjaśnić znaczenie termniu “antypis”. “Antypis” INTENCYJNIE znaczy IDENTYCZNIE to samo, co określenie “totalna” dodane do rzeczownika “opozycja”. Mamy tu dwa przez ten sam stan umysłu zrodzone zawołania bojowe:
1. “Totalna opozycja” czyli przeciwstawianie się KAŻDEMU posunięciu władzy w KAŻDY sposób (niezależnie od WSZYSTKIEGO, czyli od tego, czy władza robi owo coś słusznie i przeprowadza to dobrze) - czyli NEGACJA DLA ZASADY.
2. “Antypis” czyli podciągnięcie pod jeden strychulec KAŻDEGO, kto mówi coś innego, niż aktualnego dnia mówią władze partii (niezależnie od treści, intencji wypowiedzi i od tego kto, z jakiej partii, organizacji czy niezrzeszony - to mówi) - czyli NEGACJA DLA ZASADY.
Nieznany geniusz pisowski wynalazkiem tego jednego słówka uczynił niemożliwą polemikę i dyskusję oraz wymianę poglądów z kimkolwiek. Zatkał swojej partii usta błotem - szermując tym słówkiem-kukułczym jajem partia stała się niema i… powszechnie wyśmiewana za fanatyzm. Ot, Dyndała, wynalazca słówek.
Platon ustami Sokratesa rzekł, iż twórcami słów ludzkiego języka bywają (winni bywać) najmądrzejsi i najcnotliwsi. Twórca terminu “antypis” okazał się największym, rzec można honorowym, debilem PIS-u. Albo podpłaconym prowokatorem… Schetyny :).

Ilustracja. Portret twórcy terminu "ANTYPIS".
Z obowiązku kronikarza wspomnieć trzeba, iż jest odmiana zaostrzona omawianej, hmm, niedyspozycji. Zachodzi ona wtedy, gdy kibic PIS-u spłodzone przez Schetynę kretyńskie określenie podejmuje, bierze jak swoje, zmutowuje i w brzmieniu "totalsi" zaczyna nim walić po głowie wszystkich, bez względu na ich stosunek do Schetyny i jego środowisk. Jako przypadek ostry wychodzi to poza ramy obecnej notki.
W zasadzie można powiedzieć, iż każde PUBLICZNE użycie siekiery zwrotu "antypis" odejmuje A.Dudzie i partii po kilka dziesiątek (setek...) wyborców :). Schetyna winien ozłocić troglodytów wymachujących tą semantyczną bzdurą :)). Niedługo wywalczą dla niego remis sondażowy w pojedynku obu wielbiących błotne taplanie partii.
Nie przeszkadza to jednak setkom “blogerów” nosić przypięte do pasa, jak magiczny kindżał, kretyńskie słówko “antypis” i wyciągać je przy najmniejszym problemie myślowego ujęcia rzeczywstości. Taplać się w bezmyślnym błocku myślowo nieporadnych osobników, którym wydaje się, iż podcinając gałąź zdrowego rozsądku KWANTYFIKATOREM WIELKIM równi są Aleksandrowi Wielkiemu rozcinającemu mieczem myślowy węzeł gordyjski, lub Napoleonowi gromiącemu wrogów pod Ulm i Austerlitz :) :).
Jedno jest dobre: "Kindżał antypis" błyszczący u kogoś w ręku momentalnie powiadamia nas kto zacz, WHO IS WHO… Co pozwala nam zaoszczędzić mnóstwo cennych godzin.

PS
Kapitalne! Wszystko przewidziałem, ale nie to, że pojawią się - jakby wyjęci z powieści Dostojewskiego - herosi broniący własną piersią durackiego neologizmu "antypis", dewastującego publiczną sferę Logosu. Jeden tu zawitał w komentarzu, wymachując kindżałem i broniąc werbalnego oręża ANALOGICZNEGO do trzech innych konstruktów znanych z historii, takich jak (podaję chronologicznie) - 1. ennemi du peuple 2. antisemitisch 3. bраг народа. Kindżałowca ślad się nie zachował z powodu braku kindersztuby w jego komentarzu. Ale - może - zadedykuję mu kolejną notkę w ramach rekompensaty ;).
========================================================
CZYTAJ OSTATNIE TEKSTY AUTORA:
Przyjacielska infiltracja - Aman lubi ją nie tylko jesienią
https://www.salon24.pl/u/wawel24/1056518,przyjacielska-infiltracja-amanna-lubi-ja-nie-tylko-jesienia
Mity i baśnie–droga do poznania Hadesu własnego Ja, czy demaskacja wrogów dobra wspólnego?
Głębszy, ukryty sens rzeczywistości, czyli dwie bajki o Chanie Kaczanie
https://www.salon24.pl/u/wawel24/1056377,glebszy-ukryty-sens-rzeczywistosci-czyli-dwie-bajki-o-chanie-kaczanie



Komentarze
Pokaż komentarze (6)