28 obserwujących
564 notki
222k odsłony
903 odsłony

Konfederacja nie zaryzykowała i przegrała bitwę - wybory Miss Polski albo poważna polityka

Wykop Skomentuj59

1.

Nie postawiła na przedterminowe wybory. Poszła za najbardziej banalnym rozwiązaniem. Zabrakło strategów. Scalającej wizji długoterminowej. Chyba, że zwątpliliśmy w możliwość zdobycia więcej niż 7% w ew. przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Ale generał nigdy nie wątpi w swoich żołnierzy, zwłaszcza na początku wojny.


To była i jest wojna. 

Jak nazwać generała, który na czas wojny daje jednej trzeciej (lub... 2/3) armii przepustki? Albo przejmuje się, że żołnierz podczas ataku... przemoczy nogi (czyli: będzie musiał powstrzymać swoje rozbuchane emocje, założyć trzy maseczki - jak to genialnie zwerbalizował prof. A.Wielomski i wziąć pod uwagę to, co zalecają mu liderzy ugrupowania mając na względzie cele całej operacji wojennej). 

Przepustki w imię tego, że każdy żołnierz jest indywidualnością i może robić w dzień bitwy, co mu się wyda właściwe... Tak się nie wygrywa wojen. Tak można zostać tylko kibicem wojen większych graczy. Było do zdobycia 2,5 roku czasu. Teraz wracamy do punktu wyjścia - kółeczko parlamentarne i lament, że nie zapraszają do mediów...

2.

Sprawa jest do rozpoznania, do analizy. Czy za mało kolegialności w sztabie dowódczym, czy za dużo, czy ośrodek decyzyjny nie tak zlokalizowany. Może tez być tak, że tak krawiec kraje, jak mu elektorat krajać daje, tzn. że dowództwo wątpi w żołnierzy (elektorat) na podstawie posiadanych danych, czyli wie,ze zbyt mała świadomość celów i trudności całej wojny i jej wagi  lub/i  niedojrzałość elektoratu oraz jego emocjonalne uwikłania, sentymenty, idiosynkrazje etc. w sposób przesadny wpływają na postawę w czasie bitwy.

Czas porzucić sentymenty z zawieraniem chwilowych i tymczasowych paktów taktycznych. Gdy tego nie będzie, będzie ckliwa porażka z rasowymi politykami dwóch pozostałych armii. Może kluczem do zakładanej niesubordynacji elektoratu jest pisowska geneza jego znacznej części. Wtedy sytuacja faktycznie nie jest łatwa i będzie potrzeba czasu, by romantyczni expisowcy zrozumieli czym jest poważna walka o ojczyznę wymagająca wyrzeczeń ("trzy maseczki" prof. Wielomskiego), a nie "walka" oparta na młodzieżowym  rozumieniu  wyborów jako konkursu piękności, jak wyborów Miss Polski, gdzie glosuje się na wymiary 90-60-90.


Nie każdego żołnierza mózg może w sobie zmieścić cały plan strategii generała - i nie musi. Od tego jest głowa generała.

Skuteczność współdziałania żołnierza i generała jest tylko wtedy, gdy generał z żołnierzem są złączeni wspólną, prawdziwą ideą. 


POST SCRIPTUM,

czyli scenopis do videoklipu "C.K. Dezerterzy - eskadry komarów"

Przed oczami mam taki obraz: do największej sali w koszarach wchodzi generał i mówi:

            - Na jutro zaplanowaliśmy szturm z oskrzydleniem przeciwnika poprzez obejście obiektu zalesionego, lasu – jak wy to mówicie – od lewej strony.

Od razu odezwały się krzyki. Jeden krzyknął do generała „Baczność!”. Wybuchnęły salwy śmiechu, szczerego śmiechu żołnierskiego. Inni krzyczęli do generała i jego adiutanta coś w tym stylu:

            - Niech pan sobie nie pozwala! Patrzcie go! Tradycje będzie zmieniał! Od lewej strony, dobre sobie! Zawsze łazili my od prawej... Nawet mój dziad i ojciec zagarniali wroga od prawej, a ten przylazł tu i fanzoli, że od lewej! Tam chyba nawet nie ma żadnej wydeptanej drogi.

Inni dołączyli w prezentacji swojego punktu widzenia.

            - Dobrze mówi! Nie pójdziemy my łod lewej! Tam kolące krzaki i grząsko. Jak wróce dodom podrapany, co dzioucha powie, że łod kochanicy wracam. Hahaha – ryknęła sala śmiechem. Tylko od prawej, dróżką, ścieżką, wśród poziomek my będziem szli.

Jeden krzyknał:

            - A ja jestem mańkut, nie dam rady od lewej okrążać! Druga salwa śmiechu przelała się przez okna głównego budynku koszar.

Generał nie dawał za wygraną.

            - Tylko ten jeden raz, żołnierze. Tylko jeden raz po lewej stronie uderzymy, w celach strategicznych. Po prawej nie możemy ryzykować, mamy informacje z nasłuchu, ze sztabu, że okrążać po prawej jest niebezpiecznie, bo coś tam nieprzewidywalnego szykują na nas. Musimy od lewej.

Generał uniósł czapkę i przetarł grzbietem dłoni zroszone czoło.

            - Musi to na Rusi, a w Polsce, jak kto kce! – wydarł się jeden rudy. Reszta darła się: - Tak ma być! Łod prawej! Tam grząsko i komary! Tną jak pancerfausty!

Trzeci raz sala ryknęła zdrowym, żołnierskim śmiechem.

Generał spuścił głowę.

            - Jak pan chce – zaczęli wykładać swoje racje jak nogi na stół. Jak pan generał chce – ale wtedy my występujem z wojska. Wypisujem się i szlus. Bijta się sami. Nic tu po nas.

            - Nic po nas! Odpowiedział mu chór młodych, rosłych synów ojczyzny oczyma duszy widzących wrogie eskadry uzbrojonych... komarów.

            - Jak będziecie, generał, tak na nas napierać, to pójdziem do armii wroga, tam nas wezmą takimi, jacy jesteśmy.

            - Wezmą, a juści że wezmą i to bez łaski! - darły się dziesiątki gardeł.

Generał mocnym głosem na to: 

- Przecież tamta armia to też okupanci.

- A nam co do tego? - odezwał się leżący przy drzwiach jeden ze starszych żołnierzy. Jak mamy iść od lewej strony, to ja w dzień ataku nie wstaję z łóżka. Dzisiaj wszędzie człowieka okupują. 

Generał próbował jeszcze ratować sprawę:

            - A ojczyzna? A idea?

            - Przestańcie nam ćmić głowę tymi waszymi ideami! Ćmijcie sobie w sztabie. To nie nasza rzecz.

            - Nie nasza! Nie nasza! – wrzasnęli podnosząc się z materacy.

            - Jak chcecie nam o tych idejach gadać, to my pójdziem do tamtej armii. Zresztą część z nas stamtąd przyszła. Tam łatwiej, o żadnych idejach nam nie trują. Po co sobie głowę zawracać jakimiś wysokimi idejami? No powiedz generał, po kiego diaska nam to? Idziem drogą którą znamy, którą dziad nasz chadzał. A jak będziecie nas cisnąć na to okrążanie z lewa, to skończy się dezintegracją środowiska...- oznajmił młody podoficer.

Generał patrzył się w okno, na wzgórze za którym zachodziło słońce. Wskazał wzrokiem adiutantowi, że wychodzą. Pierwszy raz wychodząc z sali starszyzny koszarowej nie stanął w progu i nie odwrócił się. Na korytarzu przeżegnał się.



Wykop Skomentuj59
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka