wiele hałasu o nic wiele hałasu o nic
296
BLOG

Czy warto być moralnym bez Boga?

wiele hałasu o nic wiele hałasu o nic Społeczeństwo Obserwuj notkę 9

Jeśli nasze życie kończy się tutaj i teraz, i w razie czego nie grozi nam żadna wieczna sankcja, kara za niemoralnie prowadzone życie, krzywdy wyrządzone innym - jaki ma sens przywiązywanie wagi do moralności, poświęcanie się dla innych, dla jakiegoś powszechnego dobra etc.? Skoro nie czeka nas żaden sąd i żadna sankcja oprócz tej, którą mogą nałożyć doczesne, ludzkie sądy, przed którymi jednak można uciec, oszukać je, przekupić, nasze czyny i postawa w tym życiu (innego w takiej perspektywie nie ma) pozbawione tej ostatecznej konsekwencji mogą być takie lub inne, w końcu i tak wszyscy kiedyś pomrzemy, rozłożymy się na pierwiastki. Jaki jest sens martwienia się konsekwencjami naszych czynów w jakiejś dalszej perspektywie? Jako jedyni sędziowie we własnej sprawie trudno żebyśmy wydawali niezależne i obiektywne wyroki. Boga, przynajmniej w teorii, nie oszukamy, nie przekupimy, nic przed nim nie ukryjemy.

Owszem, warto być moralnym tak czy owak, a nawet trzeba, nikt temu nie przeczy, wręcz przeciwnie, pytamy przecież nie o to czy można, ale czy warto być moralnym w tej drugiej sytuacji. Bóg, strach przed wiecznym potępieniem i związaną z tym karą, nie jest mi potrzebny do tego, żeby wiedzieć, że krzywdzenie innych, sprawianie im cierpienia jest niegodne, niewłaściwe etc. Nie wiadomo jednak jakby to było w świecie, w którym takiej pespektywy nie byłoby nigdy, albo nagle znikła. Rozwój takich ideologii jak ateistyczny komunizm i nazim tworzący swoją własną, opartą tylko na ludzkiej woli pseudo etykę bez Boga, raczej nie jest zbyt silnym argumentem za takim światem. Czy nam się to podoba, czy nie, czy w to wierzymy, czy nie, zostaliśmy wychowani w świecie i kulturach, w których kluczową rolę odgrywa wiara w tę czy inną siłę wyższą, tamten świat, i naszej etyki, poglądów i odruchów nie da się rozważać w oderwaniu od tego, a przynajmniej byłoby to nieracjonalne. Nie możemy więc być pewni, że wychowani w świecie bez tego odniesienia do sfery wyższej, mielibyśmy podobne poglądy i wrażliwość, gdyż zostały one ukształtowane już w świecie i kulturach, w których ono istnieje praktycznie od zawsze.

Z drugiej strony, wiara również nie chroni przed niegodnym postępowaniem, można krzywdzić i zabijać w imię Boga, w imię jakiegoś opacznie pojętego dobra, w przekonaniu, że się w ten sposób chroni świat i innych, łącznie z tymi, których to dotyczy, przed jakimś większym złem. Jest to jednak, paradoksalnie, dowód na słabość ludzkiej woli i intelektu, który nawet powołując się na jakąś wyższą instancję czy prawo jest zdolny do godzenia z nią rzeczy, przed którymi w istocie jest przestrzegany. Tym bardziej zatem będzie do tego zdolny w oderwaniu od niej, zdany jedynie na swoje kaprysy i wolę.

Perspektywa Bożego sądu i wiecznej kary jakby nie było wzmacnia motywację ludzi do unikania niegodnych czynów, tym bardziej popełnianych w imieniu tejże wiary. To fakt, któremu nie ma sensu przeczyć. Bez niej tracimy najmocniejszy, bo ostateczny argument na rzecz moralności i poświęcenia nawet kosztem własnego życia, np. w walce przeciwko najeźdźcy, albo w obronie napadniętego przez bandytów człowieka na ulicy. Po co narażać własne życie, które jest jedyne i ostateczne? Chrońmy je za wszelką cenę, przystąpmy do silniejszego, przecież umarli już nie zaświadczą przeciwko nam, bo i nie będzie przed kim.

Dlatego lepiej jednak, że taka perspektywa istnieje w świadomości i kulturze ludzkiej, bo bez niej tracimy ostatni i najsilniejszy argument przeciwko złu, które tutaj zawsze znajdzie jakieś uzasadnienie dla siebie i dlatego warto mieć w zanadrzu coś więcej niż tutaj i teraz.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo