Krzysztof Zanussi kiedyś znalazł na murze napis:
Życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową
Tak mu się on spodobał, że aż nakręcił film pod tytulem Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową ze Zbigniewem Zapasiewiczem w roli lekarza po sześćdziesiątce, który dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory i niewiele czasu mu już zostało. Zamiast jednak dokonywać w tym czasie tradycyjnych rozliczeń, godzić się ze Stwórcą i innymi etc., on postanawia wykorzystać pozostały mu czas na robienie rzeczy, przed którymi wcześniej wzbraniał się z powodów moralnych i etycznych chcąc sprawdzić jak daleko może się posunąć i czy jego uprzednie obawy i hamulce miały jakieś rzeczywiste podstawy. W końcu planuje swoje samobójstwo. Po resztę polecam sięgnąć do samego filmu.
Mnie w związku z tym przyszła do głowy nieco inna sentencja, mianowicie:
Nieśmiertelność jako choroba przenoszona drogą duchową
Też nadaje się na tytuł filmu. Propozycja scenariusza:
w rolach głównych zakonnik w średnim wieku borykający się z wątliwościami czy dokonał właściwej ścieżki życia i czy aby go w ten sposób nie marnuje go na próżne modlitwy do nikogo, w końcu nie ma pewności czy jest jeszcze jakieś inne życie, lepsze, poza tym, które wiedziemy tutaj. Któregoś dnia zrzuca habit i opuszcza mury klasztorne bez wiedzy pozostałych braci i przeora. Zatrudnia się jako kasjer w Biedronce, podrywa, a właściwie daje się poderwać użeczonej jego naiwnością współpracownicy. Romans trwa krótko i takie życie zaczyna go też w końcu nudzić. Jeden z kolegów z pracy wciąga go nie do końca świadomego sytuacji w miejski pólświatek. Zakonnik (wciąż nim przecież jest) zaczyna poznawać świat przestępców i ludzi uzależnionych od narkotyków. Zaczyna odczuwać potrzebę pomocy tym drugim, ale nie wie jak się do tego zabrać. Poznaje w tym czasie kobietę również uzależnioną i zaczyna się zakochiwać. Kobieta niestety któregoś dnia przedawkowuje narkotyki i ląduje w szpitalu, w którym umiera przy nim. Zakonnik doznaje glębokiego wewnętrznego wstrząsu. Policja przesluchuje go. Trafia do aresztu. Okazuje się, że został zgłoszony jako zaginiony przez swój zakon. W areszcie odwiedza go przeor i przynosi mu jego zakonny stroj. Jaką decyzję podejmie zakonnik i co się dalej z nim stanie? ...Może sami wymyślicie jakieś zakończenie?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)