7 obserwujących
636 notek
154k odsłony
300 odsłon

Kurica nie ptica

Wykop Skomentuj7

Polsza nie zagranica – mówiło powiedzonko rosyjskie, które to powiedzonko doprowadza Polaków do absolutnego szału. Niby, że w oczach Rosjan Polska nie to jest żaden suwerenny kraj a tylko prowincja ich Imperium, tymczasowo, na skutek jakiejś historycznej aberracji, nie wchodząca w skład tego Imperium.

Z tego, że Polsza nie zagranica wynikać miało to iż naturalną rzeczą jest to iż rosyjski ambasador w Warszawie ma święte prawo aby się szarogęsić i rządzić.

Tyle powiedzenie. A teraz zastanówmy się jak to podejście Rosji do Polski wygląda w praktyce? Rzeczywiście jest tak jak w tym powiedzonku Kurica nie ptica – czy zupełnie inaczej?

Ano zwyczaje dyplomatyczne mówią, że ambasador w jakimś kraju nie powinien się wtrącać ani wypowiadać w sporach politycznych kraju przyjmującego. Oczywiście – jest to tylko teoria. W praktyce jest mnóstwo przykładów gdy ambasadorowie różnych mocarstw byli zakulisowymi rozkrawaczami kart w polityce goszczących ich krajów lub wręcz organizowali lub finansowali przewroty. Ale teoria jest taka: Ambasador powinien przynajmniej udawać polityczną neutralność i udawać, że broń Boże nie wtrąca się w wewnętrzne sprawy kraju – nawet jeżeli po cichu próbuje aktualny rząd obalić.

Zdarzają się jednak sytuacje gdy ambasadorzy jakiś mocarstw w kraju wasalnym zaczynają czuć się tak butnie i tak pewni siebie, że zrzucają maskę i zaczynają otwarcie mieszać w lokalnej polityce. Z taką sytuacją mamy właśnie w Polsce.

Odbywały się niedawno jakieś parady pedałów – co wiązało się i wiąże z poprzednimi oraz nadchodzącymi wyborami. Z tej okazji ambasada brytyjska postanowiła, z sobie wiadomych względów, odrzucić protokół dyplomatyczny, przestać udawać polityczną neutralność – i otwarcie spróbować mieszać w polskiej polityce. Brytyjski ambasador z okazji marszu pedałów wydał jakiś list wzywający polski rząd do przyznawania pedałom praw i potępiający go za coś tam.

Do listu dołączyło się jeszcze sporo innych ambasadorów z rozmaitych krajów, którzy najwyraźniej doszli do wniosku, że można naruszyć protokół dyplomatyczny i na goszczący ich kraj napluć, bo to się opłaca.

W liście możecie Państwo przeczytać, które ambasady się dołączyły do akcji. Bardzo pożyteczna lektura – która może i powinna dać do myślenia i zmusić do zastanowienia się: Czy na pewno możemy kraje, których ambasadorzy list ów podpisali uważać za sojuszników?

Widzimy, że z jakiś powodów do akcji naplucia na Polskę przyłączyła się Litwa. Być może dyplomaci tego kraju liczą że załatwi im to jakieś posady w UE. Ale i Stany Zjednoczone. Czy można administracji amerykańskiej ufać? Bo, że Niemcom (podpisali) ufać nie można – to pewne. Dołączyły się do akcji też jakieś nic nie znaczące kraje gówniane jak Wenezuela, Grecja czy Islandii.

Nawet Ukraina – kraj na pół upadły – uznał, że za przyłączenie się do szczucia na polski rząd można jakieś punkty w zachodnich stolicach zarobić – i się przyłączył.

A kto się nie przyłączył?

Kraje wyszehradzkie. To jakiś plus. Może sojusz z nimi nie jest do końca na wodzie pisany.

Kto jeszcze? Czy widzicie Państwo kto jest wielkim nieobecnym na liście ambasadorów potępiających polski rząd?

Tak. Tym wielkim nieobecnym jest Rosja. Rosjanie w odróżnieniu od zachodnich „aliantów” się do ataku na Polskę nie przyłączyli i trzymają się stricte protokołu dyplomatycznego. Czyli: Morda w kubeł, na temat bieżącej polskiej polityki nie wypowiadamy się.

Kilka wniosków.

Po pierwsze: Zasada „Kurica nie ptica, polsza nie zagranica” obowiązuje nadal – ale nie wyznają jej Rosjanie tylko rządy krajów, których ambasadorów podpisy możecie znaleźć w cytowanym przez Nas dokumencie: USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Izrael i tak dalej. Dla tych krajów „Polsza nie zagranica” i ich ambasadorzy mogą w Polsce robić co chcą i szarogęsić się jak chcą.

Po drugie: Rosjanie w relacjach z Polska wykazują ogromną powściągliwość. Oni doskonale rozumieją jaki jest bagaż historyczny i doskonale rozumieją, że jedna nierozważna wypowiedź ich ambasadora może wywołać wielki kryzys. Dlatego siedzą cicho. Ich ambasador zachowuje absolutne milczenie, nie wypowiada się, unika rozgłosu i za wszelką cenę unika kontrowersji. Wiecie jak się nazywa rosyjski ambasador w Warszawie? Nie wiecie. Nawet nie wiecie czy to kobieta czy mężczyzna. A gdybyśmy was zapytali kto jest ambasadorem USA lub Izraela w Polsce – to jest szansa, że byście wiedzieli. Dlaczego? Bo ambasadorowie tych krajów są bez przerwy w środku jakiś kontrowersji lub sami kontrowersje wywołują.

Po trzecie – Ukraina, którą w polskiej polityce uważa się za sojusznika, gdy tylko miała okazję to przyłączyła się do ataku na Polskę. Mimo, że jest krajem w stanie wojny, pół bankrutem i w dużej mierze od Polski zależnym. A Rosja, uważana za wroga – zachowała neutralność. Co nas prowadzi do pytania, jakie już raz postawiliśmy: Na podstawie jakich przesłanek uważacie, że Rosja to wróg a Ukraina sojusznik – a nie na odwrót?

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka